Krzyż i krytyka

Z Gospel Translations Polish

Powiązane materiały
Więcej Autor: Alfred Poirier
Indeks autorów
Więcej Temat: Doradztwo biblijne
Indeks tematyczny
O tym materiale
English: The Cross and Criticism

© Christian Counseling & Education Foundation

Podziel się tym
Nasza misja
Ten materiał został opublikowany przez Gospel Translations, organizację pełniącą posługę duszpasterską online, której misją jest bezpłatne udostępnianie książek i artykułów z tematyki gospel w każdym kraju i języku

Dowiedz się więcej (English).
Jak możesz pomóc
Jeżeli znasz dobrze język angielski, możesz nam pomóc jako tłumacz

Dowiedz się więcej (English).

Autor: Alfred Poirier Temat: Doradztwo biblijne
Część serii Journal of Biblical Counseling

Tłumacz Elżbieta Pętlicka


28 lipca 1986 roku wahadłowiec kosmiczny „Challenger” i jego załoga rozpoczęli misję mającą na celu poszerzanie horyzontów edukacyjnych oraz promocję postępu naukowego. Najwybitniejszym celem misji STS-51-L było dawanie lekcji z kosmosu przez nauczycielkę Christę McAuliffe. I lekcja rzeczywiście była udzielona, jednak taka, której nie spodziewał się nikt.

Tragedia nastąpiła zaledwie 75 sekund po starcie. Cały świat widział nagły wybuch wahadłowca, który razem z załogą rozpadł się na drobne części. Szczątki metalu, krwi i kości spadały na ziemię wraz z chwałą całego narodu.

Co poszło nie tak? To naglące pytanie zadawali sobie wszyscy. Bezpośrednią przyczynę odkryli naukowcy badający wrak. Powodem były tak zwane o-rings, gumowe uszczelki w kształcie pierścienia, zaprojektowane tak, aby idealnie pasowały do złącza silnika startowego. Wyglądało na to, uszczelki stały się wadliwe na skutek niesprzyjających warunków, a ten defekt mechaniczny doprowadził do tragedii. Czy jednak to wszystko?

Prawda w końcu ujrzała światło dzienne. Gazeta The New York Times ujęła to bez ogródek: ostateczną przyczyna katastrofy wahadłowca była pycha. Grupa kierowników najwyższego szczebla zignorowała ostrzeżenia, rady i krytykę swoich podwładnych zaniepokojnych sprawnością operacyjną niektórych części silnika startowego w warunkach nietypowego ciśnienia. Pomyślcie tylko: rozważna krytyka mogła uratować siedem istnien ludzkich.

Jako pastor, duchowny i wykładowca dla Peacemaker Ministries jestem pobłogosławiony możliwością służenia ludziom i kongregacjom znajdującym się w konflikcie. Pośród wielu rzeczy, których przyszło mi się nauczyć, jest znaczenie dawania i przyjmowania krytyki w zaostrzającym się konflikcie. Nawet więcej, nauczyłem się, że wyjście z takiej sytuacji, które Bóg cudownie nam zapewnił, wymaga od nas powrotu do krzyża Chrystusa. Dla celów tyh rozważań chcę, abyśmy spojrzeli na problem przyjmowania krytyki.

Spis treści

Dynamika obrony przed krytyką

Pozwolę sobie najpierw zaznaczyć, co mam na myśli, gdy mówię o krytyce. Używam tego teminu w jego szerokim znaczeniu jako jakakolwiek ocena przez inną osobę, która stwierdza, że nie dosrastasz do konkretnych standardów. Standardy mogą byc boskie lub ludzkie. Ocena może być prawdziwa albo fałszywa. Może być wyrażona delikatnie i mieć na celu poprawę, lub surowo i w potępiajacy sposób. Można ją otrzymać od przyjaciela lub od wroga. Jednak w każdym przypadku jest to ocena lub krytyka ciebie, stwierdzenie, że nie przystajesz do standardów.

Wiekszość z nas zgodzi się, że niezależnie od postaci, krytyka jest trudna w przyjmowaniu. Kto z nas nie zna takiej osoby, przy której musimy ważyć swoje komentarze, aby nie wybuchła gniewem? Niestety, podczas moich podróży po kraju wielkrotnie słyszałem, że ludzie nie potrafili osmielić się na konfrontację lub krytykę pastora lub duchownego ze względu na strach przed odwetem. Wielu z nich po prostu przenosi się do innej organizacji lub innego kościoła.

W rzeczywistości, czy nie znacie sami duchownych, którzy specjalnie otaczają się osobami łagodnymi w ich krytyce? Ile razy ostrzegano was, abyście obchodzili sie z takimi ludźmi „jak z jajkiem”?

To smutny komentarz do rzeczywistości, ale ci ludzie wcale nie są inni niż ja. Ja również nie lubię krytyki. Każdą krytykę trudno jest mi przyjąć. Zdecydowanie bardziej wolę być chwalony niż poprawiany albo upominamy. Wolę być sędzią niż być osądzanym! I myślę, że nie tylko ja. Im więcej słucham, tym więcej słyszę o dynamice obrony przed krytyką.

Udzialając porad parom mam okazję obserwować, jak w dość zabawny sposób schodzą one z omawianego tematu, aby wdać się w dyskusję, kto, co i kiedy powiedział. Albo jak ludzie zastanawiają się w nieskończoność, czy robili konkretną rzecz we wtorek, czy może w środę.

Dlaczego poświęcamy tak wiele energii na strzelanie z armaty do wróbli? Dlaczego nasze serca i umysły natychmiast się angażują, a emocje buzują w naszej obronie? Odpowiedź jest prosta. Te sprawy nie są pomniejsze czy nieznaczące. Bronimy tego, co dla nas ma wielką wartość. Myślimy, że ratujemy własne życie. Wierzymy, że stracimy coś większego, jeśli nie wykorzystamy wszystkich środków, aby to uratować. Nasze imię, naszą reputację, nasz honor, naszą chwałę.

„Jeśli nie zaznaczę, że źle mnie zrozumiano, że przeinaczono moje słowa albo zostałem fałszywie oskarżony, to inni nie będą wiedzieli, że mam rację. Jeśli ja tego nie zauważę, nikt inny tego nie zrobi. Wzgardzą mna i mnie potępią na oczach innych”.

Widzicie tego bożka? Pragnienie samousprawiedliwienia? Niestety, ten bożek ma długie nogi. Z powodu tego głębokiego, bałwochwalczego dążenia go samousprawiedliwienia, tragedia wahadłowca kosmicznego codziennie odgrywa się w naszych związkach, niszcząc naszą umiejętność słuchania innych i uczenia się od nich oraz prowokując nas do kłótni.

Dlatego też, kierowani naszą dumą i głupotą, dobrowolnie cierpimy z powody straty przyjaciół, współmałżonka lub ukochanych. Czasem to zniszczenie przychodzi pod postacią pozornego zawieszenia broni. Tolerujemy zimna wojnę. Fałszywie zawieramy pokój. Przyrzekamy sobie nawzajem dyskutować tylko o sprawach, które mają małe znaczenie dla poprawienia stanu naszej duszy. Podkładamy miny i grozimy tej drugiej stronie, że uniesiemy się gniewem, jeśli chociażby zająknie się na zakazany temat naszego błędu czy też naszego grzechu.

Właśnie w taki sposób dochodzi do rozłamu kościołów i podziału na stronnictwa. Otaczamy się ludźmi, którzy nam przytakują – ludźmi nieskłonnymi do stawiania nam wyzwań, doradzania nam czy krytykowania.

Jednak, kiedy my cały czas bronimy siebie przed krytyką, Pismo naucza czegoś zupełnie innego.

Krytyka godna pochwały 

Umiejętność słuchania i korzystania z ocen i krytyki jest wychwalana w Pismie, szczególnie w Księdze Przysłów. Wprowadzanie nauk w życie oraz chęć do otrzymywania krytyki to cecha ludzi mądrych. A mądrzy rodzice będą zachęcać, jak również i kształtować takie nastawienie w swoich dzieciach.

Głupi uważa swą drogę za słuszną, ale rozważny posłucha rady (Prz 12,15).

Wprowadzanie nauk w życie oraz chęć do otrzymywania krytyki to cecha ludzi mądrych.

Skutkiem pychy stale są kłótnie, u szukających rady jest mądrość (Prz 13,10).

Nagana głębiej działa na mądrego niżeli na głupiego sto batów (Prz 17,10).

Umiejętność korzystania z rad i nagan jest nie tylko uważana za cechę mądrych, a nieumiejętność korzystania z nich za cechę głupich, lecz także zarówno człowiek mądry, jak i głupi, ponoszą skutki swojej umiejętności przyjmowania krytyki:

Kto gardzi nakazem, ten szkodę ponosi, nagrodę otrzyma, kto rozkaz szanuje (Prz 13,13).

Ucz mądrego, a stanie się mędrszy, oświeć mądrego, a zwiększy swą wiedzę (Prz 9,9).

Odrzucić wskazówki – to sobą pogardzić, zdobywa się mądrość – słuchaniem uwag (Prz 15,32).

Przyjmowanie krytyki przynosi zyski. Nic więc dziwnego, że Dawid zawołał w Psalmie 141, 5: Niech sprawiedliwy mię bije: to czyn miłości. Dawid zna zyski z gromadzenia wiedzy, mądrości i zrozumienia. Wie, że upomnienia to oznaka życzliwości, błogosławieństwo oraz zaszczyt.

Zapytaj sam siebie: Czy w taki sposób traktujesz upomnienia? Czy w taki sposób traktujesz krytykę, poprawki lub radę? Czy chcesz je w taki sposób traktować?

W jaki sposób możemy przestać bronić się od razu po usłyszeniu jakiejkolwiek krytyki i stać się jak Dawid, który postrzegał ją jako zysk? Odpowiedzią jest zrozumienie, wiara i akceptacja wszystkiego, co Bóg mówi o nas w krzyżu Chrystusa.

Paweł podsumowal to słowami: „Zostałem ukrzyżowany wraz z Chrystusem”. Wierzący identyfikuje się z wszystkim, co Bóg zapewnia i potępia poprzez ukrzyżowanie Chrystusa. Bóg objawia w krzyżu Chrystusa cała prawdę o samym Sobie: Jego boskość, dobroć, sprawiedliwość, łaskę i prawdę ujawnione i ukazane w Jego Synie, Jezusie. W równym stopniu poprzez krzyż Bóg potępia kłamstwo: grzech, nieuczciwość i serce pełne idoli. Potępia moją grzeszność, jak i konkretne grzechy. Zobaczmy, w jaki sposób odnosi się to do dawania i przyjmowania krytyki.

Po pierwsze, w krzyżu Chrystusa zgadzam się na swój osąd przez Boga

Postrzegam siebie w sposób, w jaki postrzega mnie Bóg – jako grzesznika. Nie ma ucieczki od prawdy: „Nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego” (Rz 3,9-18). W odpowiedzi na mój grzech krzyż krytykował i osądzał mnie tym silniej, głębiej, wszechobecnie i prawdziwie niż mógłby ktokolwiek inny. Ta wiedza pozwala nam odpowiedzieć wszystkim na wszelką krytykę o nas, że to zaledwie część naszych wad.

Natomiast na tych wszystkich, którzy polegają na uczynkach Prawa, ciąży przekleństwo (Gal 3,10).

Bycie chrześcijaninem oznacza zgodę na wszystko,co Bóg mówi o naszym grzechu.

Choćby ktoś przestrzegał całego Prawa, a przestąpiłby tylko jedno przykazanie, ponosi winę za wszystkie (Jk 2,10).

Wierząc potwierdzam swój osąd przez Boga, że jestem grzesznikiem. Wierzę równiez, że odpowiedź na moje grzechy leży w krzyżu.

Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję (Gal 2,19-20).

To wiedzcie, że dla zniszczenia grzesznego ciała, dawny nasz człowiek został z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie byli w niewoli grzechu (Rz 6,6).

Jeżeli krzyż w jakikolwiek sposób przemawia, to mówi o moim grzechu. Osoba mówiąca, że została ukrzyżowana razem z Chrystusem jest doskonale świadoma swojej grzeszności. Nigdy nie przeżyjesz swojego życia dobrze, jeśli nie otrzymujesz pomocy, bo nad tymi, którzy polegają na przestrzeganiu prawa, ciąży przekleństwo. „Natomiast na tych wszystkich, którzy polegają na uczynkach Prawa, ciąży przekleństwo” (Gal 3,10). Dlatego też krzyż nie tylko krytykuje nas czy ocenia; krzyż potępia nas za to, że nie robimy wszystkiego, co jest zapisane w prawie Boskim. Czy wierzysz w to? Czy odczuwasz siłę tej krytyki? Czy doceniasz gruntowność osądu Boga?

Ukrzyżowana osoba wie także, że nie może bronić się przed osądem Boga starając się zrównoważyć swoje grzechy dobrymi uczynkami. Pomyśl o tym: choćby ktoś przestrzegał całego Prawa, a przestąpiłby tylko jedno przykazanie, ponosi winę za wszystkie (Jk 2,10).

Bycie chrześcijaninem oznacza zgodę na wszystko, co Bóg mówi o naszym grzechu. Jako osoby „ukrzyżowane z Chrystusem” przyznajemy, zgadzamy się i akceptujemy osąd Boga na nasz temat: nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego (Rz 3,9).

Po drugie, w krzyżu Chrystusa zgadzam się z Boskim usprawiedliwieniem mnie

Muszę nie tylko zgodzić się z osądzeniem mnie jako grzesznika w krzyżu Chrystusa, lecz także muszę się zgodzić z Boskim usprawiedliwieniem mnie jako grzesznika. Poprzez ofiarną miłość Jezusa, Bóg usprawiedliwia ludzi pozbawionych chwały Bożej (Rz 3,21-26).

Jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie (Gal 2,20).

Moim celem jest szczycić się prawością Chrystusa, nie zaś swoją własną.

Żaden człowiek nie może dostąpić usprawiedliwienia w Jego [Boga] oczach. Przez prawo bowiem jest tylko większa znajomość grzechu (Rz 3,20).

Jest to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą (Rz 3,22).

Pycha rodzi kłótnie, mawiał Salomon. Kłótnie często toczą się o to, kto ma rację. Kłótnie wybuchają z powodu bałwochwalczego pragnienia samousprawiedliwienia. Nigdy jednak z powodu krzyża. Krzyż nie tylko głosi werdykt Boga o mojej grzeszności, lecz także Jego deklarację o sprawiedliwości poprzez łaskę wiary w Chrystusa.

Krzyż Chrystusa przypomina mi, że Syn Boga umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. Z tego powodu Bóg całkowicie i na zawsze zaakceptował mnie w Chrystusie. Tak działa łaska: Chrystus wykupił nas z przekleństwa prawa (stawszy się za nas przekleństwem, bo napisane jest: Przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie), aby błogoslawieństwo Abrahama stało się w Chrystusie Jezusie udziałem pogan i abyśmy przez wiarę otrzymali obiecanego Ducha (Gal 3,13).

Co za mocne oparcie dla duszy! Teraz nie będę się starał usprawiedliwić samego siebie, lecz będe się szczycić – szczycić sprawiedliwością Chrystusa dla mnie.

Jeżeli naprawdę weźmiesz to sobie do serca, cały świat może być przeciwko Tobie, potępiać cię lub krytykować, ale ty zawsze bedziesz mógł powiedzieć: „Skoro Bóg mnie usprawiedliwił, któż może mnie potępić?”, „Skoro Bóg mnie usprawiedliwił, zaakceptował i nigdy mnie nie opuści, dlaczego mam się czuć niepewnie i obawiać się krytyki?”, „Chrystus zabrał moje grzechy a ja otrzymałem Jego Ducha. Chrystus zabrał moje potępienie, a ja otrzymałem Jego sprawiedliwość”.

Następstwa radzenia sobie z krytyką

Wyrażanie krytyki na sposób Boga

Na innego człowieka patrzę jak na słabego brata, za którego umarł Chrystus (patrz: 1 Kor 8,11).

Niech trwa braterska miłość (Heb 13,1).

Przychodzę jako współgrzesznik.

Coż więc? Czy mamy przewagę? Żadną miarą! Wykazaliśmy bowiem uprzednio, że tak Żydzi, jak i poganie, są pod panowaniem grzechu (...) wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej (Rz 3,9 i 23).

Przygotowuję swoje serce, aby nie mówić w złej intencji.

W oczach człowieka czyste są wszystkie jego drogi, lecz PAN osądza duchy (Prz 16,2).

Prawe serce rozważa odpowiedź, złością buchaja usta występnych (Prz 15,28).

Od serca mądrego i usta mądrzeją, przezorność na wargach się mnoży (Prz 16,23).

Spoglądam na swoje życie i najpierw przyznaję się do własnego grzechu.

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata (Mt 7,3-5).

Zawsze jestem pokorny, cichy i cierpliwy, oraz pełen miłości (patrz: Ef 4,2).

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą (1 Kor 13,4).

Moim celem nie jest potępienie poprzez wyliczanie przewin, lecz wzrost poprzez konstruktywną krytykę.

Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym (Ef 4,29).

Poprawiam i ganię swego brata w sposób łagodny, w nadziei, że Bóg da mu łaskę żalu za przewiny, gdyż ja żałuję tylko poprzez Jego łaskę.

A sługa Pana nie powinien się wdawać w kłótnie, ale [ma] być łagodnym względem wszystkich, skorym do nauczania, zrównoważonym. Powinien z łagodnością pouczać wrogo usposobionych, bo może Bóg da im kiedyś nawrócenie do poznania prawdy (2 Tym 2,24-25).

W świetle Boskiego osądu i usprawiedliwienia grzeszników w krzyżu Chrystusa możemy zacząć odkrywać, w jaki sposób radzić sobie z każdym rodzajem krytyki. Zgadzając się z krytyką mojego zachowania przez Boga w krzyżu Chrystusa jestem w stanie stawić czoła krytyce ludzkiej. Mówiąc inaczej, nikt nie może mnie skrytykowac bardziej niż to uczynił krzyż. A najbardziej druzgocąca krytyka okazuje się być największą łaską. Jeśli zatem wyznajesz, że zostałeś ukrzyżowany wraz z Chrystusem, zareagujesz na każdą krytykę, nawet tę błędna albo wypowiedzianą w złym duchu, bez rozgoryczenia, bronienia się lub zrzucania winy na innych. Takie zachowanie zwykle zaostrza konflikt i prowadzi do pogorszenia się relacji międzyludzkich. Możesz nauczyć się odbierać krytykę w sposób konstruktywny, a nie potępiający, gdyż Bóg cię usprawiedliwił.

Uwagi i rady, które słyszymy, zostały zesłane przez naszego Ojca w Niebie. Są one Jego uwagami, upomnieniami, ostrzeżeniami i naganami.

Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia (Rz 8,33-34a)?

Niech sprawiedliwy mię bije; to czyn milości; olejek występnego niech nigdy nie ozdabia mojej głowy! Nieustannie przeciwstawiam swą modlitwę ich złości (Ps 141,5).

Jeżeli wyznaję, że zostałem ukrzyżowany z Chrystusem, mogę odbierać krytykę innych z takim nastawieniem: „Nie odkryłeś nawet małej części mojej winy. Chrystus powiedział więcej o moim grzechu, moich niedociągnięciach, moim buncie i głupocie niż człowiek. Jestem wdzięczny za twoje uwagi. Są one dla mnie błogoslawieństwem i wyrazem życzliwości. Nawet, jeśli są błędne lub niewłaściwe, przypominają mi o moich prawdziwych winach i grzechach, za które mój Pan i Zbawca drogo zapłacił, gdy szedł za mnie na krzyż. Chcę o tym wiedzieć, jeśli Twoja krytyka jest uzasadniona”.

Uwagi i rady, które słyszymy, zostały zesłane przez naszego Ojca w Niebie. Są one Jego uwagami, upomnieniami, ostrzeżeniami i naganami. Przypomina mi o nich, aby wzbudzić we mnie pokorę, aby wyplenić zalążki pychy, a zasiać w mnie miłość i wiedzę, zrozumienie, dobroć i prawdę. Na przykład, jeżeli jesteś w stanie przyjmować krytykę – sprawiedliwą, czy niesprawiedliwą – nauczysz się także wyrażać ją w dobrym duchu i z pozytywnymi skutkami. Patrz: kolumna, „Wyrażanie krytyki ma sposób Boga”.

Nie obawiam się krytyki człowieka, gdyż zgodziłem się już z krytyką wyrażoną przez Boga. I ostatecznie nie szukam aprobaty ze strony ludzi, gdyż przy pomocy łaski zyskałem aprobatę od Boga. Tak naprawdę Jego miłość do mnie pomaga mi słyszeć uwagi i krytykę jako wyraz życzliwości, czyn miłości ze strony Ojca, który mnie umiłował i mówi: „Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje” (Hbr 12,5-6).

Wprowadzanie w życie tych nauk

1. Krytykuj samego siebie. Jak zwykle reaguję na krytykę? Czy robię kwaśna minę, kiedy inni mnie krytykują albo poprawiają? Jaka jest moja pierwsza reakcja, gdy ktoś powie, że jestem w błędzie? Czy mam w zwyczaju atakować tę osobę? Odrzucać krytykę? W jaki sposób przyjmuję rady? Czy ich szukam? Czy ludzie są w stanie wyrazić swoją krytykę wobec mnie? Czy można mnie czegoś nauczyć? Czy hoduję w sobie gniew do osób, które mnie krytykują?

Czy wywlekam na światło dzienne moje prawe uczynki i osobiste opinie w celu obrony i udowodnienia, że mam rację? Czy mój współmałżonek, rodzice, dzieci, bracia, siostry lub przyjaciele poprawiają mnie?

Nie obawiam się krytyki człowieka, gdyż zgodziłem się już z krytyką wyrażoną przez Boga.

2. Poproś Pana, żeby dał ci pragnienie bycia mądrym zamiast głupim. Skorzystaj z Księgi Przysłów, aby nakazać sobie dobroć korzystania z krytyki, rad i upomnień. Rozważ fragmenty przytoczone wcześniej: Prz 9,9; 12,15; 13,10 i 13; 15,32; 17,10; Ps 141,5.

3. Skup się na swoim ukrzyżowaniu z Chrystusem. Mimo iż jestem w stanie powiedzieć, że pokładam wiarę w Chrystusa, a nawet powtórzyć za Pawłem: „Zostałem ukrzyżowany wraz z Chrystusem”, wciąż nie żyję w pełni w świetle krzyża. Stawiam więc sobie wyzwanie przy pomocy dwóch pytań. Po pierwsze, jeśli nieustannie unikam krytyki innych, jak mogę stwierdzić, że znam i zgadzam się z krytyką krzyża? Po drugie, jeśli zazwyczaj usprawiedliwiam się, jak mogę powiedzieć, że znam, kocham i obstaję przy boskim usprawiedliwieniu mnie poprzez krzyż Chrystusa? To ponownie sprowadza mnie do rozważania boskiego osądu i usprawiedliwienia grzesznika w Chrystusie na krzyżu. Rozważając to, co Bóg uczynił dla mnie w Chrystusie, znajduję w sobie determinację, aby zgodzić się i potwierdzić wszystko, co Bóg mówi o mnie w Chrystusie, z którym zostałem ukrzyżowany.

4. Naucz się pokrzepiać ludzi słowami. Chcę przyjmować krytykę jako grzesznik żyjący w łasce Chrystusa, jak więc mogę wyrażać krytykę w sposób, który głosi łaskę innym? Właściwa i wyważona krytyka wyrażona w łaskawy sposób jest najłatwiejsza w odbiorze – a przecież nawet i przeciwko niej buntuje się moja duma. Krytyka niesprawiedliwa lub krytyka zbyt ostra (a ta zarówno sprawiedliwa jak i niesprawiedliwa) jest całkowicie zbędna. W jaki sposób mogę najlepiej wyrażać właściwą, sprawiedliwą krytykę, pełną łaski i afirmacji bliźniego?

Modlę się, abyście podczas walki z grzechem samousprawiedliwienia pogłębili swoja miłość do chwały Boga objawionej w Ewangelii Jego Syna oraz, abyście poprzez wiarę wzrastali w wiedzy.


Alfred J. Poirer opiekuje się wspólnotą kościelną ortodoksyjnych prezbiterian w Rocky Mountain, a także jest wykładowcą dla Peacemaker Ministries w zakresie mediacji i zarządzania konfliktami. Aktualnie robi doktorat na Seminarium Teologicznym Westminster w Glenside, Pennsylvania, w zakresie posługi doszpasterskiej.