<?xml version="1.0"?>
<?xml-stylesheet type="text/css" href="http://pl.gospeltranslations.org/w/skins/common/feed.css?239"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/w/index.php?feed=atom&amp;target=ElzbietaP&amp;title=Specjalna%3AWk%C5%82ad%2FElzbietaP</id>
		<title>Gospel Translations Polish - Wkład użytkownika [pl]</title>
		<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://pl.gospeltranslations.org/w/index.php?feed=atom&amp;target=ElzbietaP&amp;title=Specjalna%3AWk%C5%82ad%2FElzbietaP"/>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Specjalna:Wk%C5%82ad/ElzbietaP"/>
		<updated>2026-05-16T18:13:19Z</updated>
		<subtitle>Z Gospel Translations Polish</subtitle>
		<generator>MediaWiki 1.16alpha</generator>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Najlepsze_dopiero_przed_nami</id>
		<title>Księga Rut: Najlepsze dopiero przed nami</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Najlepsze_dopiero_przed_nami"/>
				<updated>2012-01-22T11:18:30Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|Ruth: The Best Is Yet to Come}}&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rt 4&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dochodząc do końca naszej serii o Księdze Rut pozostaje nam zadać sobie najważniejsze pytanie: jak brzmi nauka pochodząca z tej księgi? Co jest tą jedną rzeczą, którą, według autora, powinniśmy zapamiętać po przeczytaniu tej historii?&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nauka Księgi Rut&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydaje mi się, że to jest główną nauką księgi: Życie ludzi nabożnych nie jest prostą drogą do chwały, ale w końcu tam docierają. Życie osób nabożnych nie wygląda jak prosta autostrada, lecz raczej jak wyboista górska droga spowita ciemną mgłą, pełna przepaści, niedźwiedzi, osuwisk oraz śliskich serpentyn, które sprawiają, że musisz się cofnąć, żeby posuwać się do przodu. Jednak wzdłuż tej niebezpiecznej, zakręconej drogi, z której nie ma dobrego widoku na dalszą trasę, często stoją znaki, mówiące, że „Najlepsze dopiero przed nami“. A w prawym dolnym rogu widnieje dopisek nieomylną ręką: „Na moje życie - mówi Pan“.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księga Rut jest właśnie jednym z tych znaków. Została napisana i głoszona, aby zachęcić cię i dać nadzieję na to, że wszystkie te skomplikowane zakręty w życiu nie są ślepymi uliczkami. A wszystkie niepowodzenia w twoim życiu, w życiu osoby wierzącej, zostały przygotowane przez Boga w celu zapewnienia ci radości.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Niepowodzenia, nadzieja i strategie moralności&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Historia Rut to seria niepowodzeń. W rozdziale 1 Noemi i jej mąż oraz ich dwóch synów zostali zmuszeni do opuszczenia ojczyzny w Judei z powodu głodu. Potem mąż Noemi umiera. Jej dwóch synów pojmuje za żony Moabitki, które przez dziesięć lat nie są w stanie spłodzić im potomków. Potem umierają także i synowie, pozostawiając dwie wdowy w domu Noemi. Mimo iż Rut dochowała wierności Noemi, rozdział pierwszy kończy się gorzką skargą tej drugiej. „Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan (...) Wszechmogący napełnił mnie goryczą“.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale 2 Noemi wypełnia nowa nadzieja, ponieważ Booz okazuje się możliwym kandydatem na męża dla Rut. Jednak Booz nie oświadcza się Rut. Nie wykonuje żadnego ruchu. Tak to przynajmniej wygląda na początku. Rozdział pozostawia bohaterów przepełnionych na nowo wznieconą nadzieją, choć także w napięciu i niepewnych co do tego, jak to się może dalej potoczyć.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale 3 Noemi i Rut decydują się na ryzykowne posunięcie w środku nocy. Rut udaje się do Booza na klepisko i prosi go, aby rozciągnął nad nią swoje skrzydła jako jej mąż. Lecz w momencie, gdy tragedia wdowieństwa kobiety wydaje się przemieniać w piękną historię miłosną, wielki buldożer wjeżdża na drogę życia Rut. Według hebrajskich obyczajów inny mężczyzna ma pierwszeństwo w poślubieniu Rut. Booz jest niezmiernie szczery i nie chce postępować nie znając decyzji tego człowieka. Tak więc rozdział trzeci po raz kolejny pozostawia nas w napięciu i oczekiwaniu na kolejne niepowodzenie.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
(Rozdział 4)&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Booz tymczasem wszedł do bramy miasta i usiadł tam. A oto przechodził krewny, o którym mówił Booz. Zawołał Booz: «Podejdź, człowieku, usiądź tutaj!» Tamten podszedł i usiadł. Wtedy Booz wziął dziesięciu mężów ze starszyzny miasta, powiedział do nich: «Usiądźcie tu!» I usiedli. Przemówił do tamtego krewnego: «Pole, które należało do naszego krewnego, Elimeleka, sprzedaje Noemi, która wróciła z ziemi Moabu. Uważałem, że należy cię o tym zawiadomić i powiedzieć ci wobec tych, którzy tutaj siedzą, i wobec starszyzny mojego narodu: jeśli chcesz nabyć to pole jako krewny, kupuj, a jeśli nie chcesz, daj mi znać, abym wiedział, gdyż nie ma nikogo przed tobą, kto by je mógł wykupić jako krewny, ja bowiem idę po tobie». Odpowiedział ów krewny: «Ja wykupię». «W dniu, kiedy wykupisz pole z rąk Noemi - dodał Booz - weźmiesz również i Rut Moabitkę, żonę zmarłego, aby utrwalić jego imię na jego dziedzictwie». Krewny ów odpowiedział: «Nie mogę skorzystać z prawa wykupu, nie ponosząc szkody na swoim majątku. Wypełnij ty moje prawo krewnego, bo ja nie mogę go wypełnić». A taki był dawniej zwyczaj w Izraelu co do prawa wykupu i co do zmiany: aby zatwierdzić całą sprawę, zdejmował człowiek swój sandał i dawał drugiej stronie. Taki był sposób zaświadczania w Izraelu. Powiedział ów krewny do Booza: «Nabądź dla siebie moje prawo wykupu», i zdjął swój sandał. Wtedy powiedział Booz do starszyzny i do całego ludu: «Świadkami jesteście, że nabyłem z rąk Noemi to wszystko, co należało do Elimeleka, i wszystko, co należało do Kiliona i Machlona. A także nabyłem dla siebie za żonę Rut Moabitkę, żonę Machlona, aby utrwalić imię zmarłego na jego dziedzictwie, aby nie zginęło imię zmarłego wśród jego braci ani wśród jego współmieszkańców. Wy dzisiaj jesteście dla mnie świadkami tej sprawy». Cały lud zebrany w bramie zawołał: «Jesteśmy świadkami!» a starsi dodali: «Niech Pan uczyni kobietę, która wejdzie do twego domu, podobną do Racheli i Lei, które to dwie niewiasty zbudowały dom Izraela. Stań się możnym w Efrata, &amp;lt;br&amp;gt;zdobądź sobie imię w Betlejem! &amp;lt;br&amp;gt; Niech stanie się dom twój przez potomstwo, które da ci Pan z tej młodej kobiety, jak dom Peresa, którego Tamar zrodziła Judzie». Booz zaślubił więc Rut i stała się jego żoną. Gdy zbliżył się do niej, Pan sprawił, że poczęła i urodziła syna. Kobiety mówiły do Noemi: «Niech będzie błogosławiony Pan, który nie pozwolił, aby dzisiaj zabrakło ci powinowatego z prawem wykupu. Imię jego będzie wspominane w Izraelu. On będzie dla ciebie pociechą, będzie cię utrzymywał w twojej starości. Zrodziła go dla ciebie twoja synowa, która cię kocha, która dla ciebie jest warta więcej niż siedmiu synów». Wzięła Noemi dziecko i położyła je na swym łonie. Ona też je wychowywała. Sąsiadki nadały mu imię. Mówiły: «Narodził się syn dla Noemi», nadały mu imię Obed. On to jest ojcem Jessego, ojca Dawida. A oto potomkowie Peresa. Peres był ojcem Chesrona. Chesron był ojcem Rama, Ram był ojcem Amminadaba. Amminadab był ojcem Nachszona, Nachszon był ojcem Szalmona. Szalmon był ojcem Booza, Booz był ojcem Obeda. Obed był ojcem Jessego, a Jesse był ojcem Dawida.&amp;lt;br&amp;gt; &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Jeszcze więcej niepowodzeń na drodze do chwały&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po nocnym rendez-vous w rozdziale 3 Booz udaje się do bramy miejskiej, gdzie załatwiano oficjalne sprawy. Gdy obok przechodził jego krewny, Booz przedstawił mu całą sytuację. Noemi wystawiła na sprzedaż niewielki kawałek ziemi, który był jej własnością, a obowiązkiem najbliższego krewnego był wykup majątku, aby został on w rodzinie. Ku naszemu przerażeniu, krewny mówi w wersecie 4, że go wykupi. Nie chcemy, by to robił. Chcemy, aby Booz wykupił majątek. Wydaje się, że to jeszcze jedno niepowodzenie. Ironiczne jest to, że zostało ono wywołane moralnym i prawym postępowaniem. Przecież Booz robił jedynie to, co należało zrobić. Czasami jednak nasza górska trasa jest zablokowana, nie przez buldożery lub niedźwiedzie, ale przez dobrych ludzi czyniących swoja powinność. Naszą frustrację wywołuje nie tylko grzech, lecz także (na to wygląda!) dobre uczynki uczynione w złym momencie.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak w momencie, gdy chcemy krzyknąć: „Nie! Zatrzymaj się! Nie pozwól komuś innemu zabrać Rut!“, Booz mówi krewnemu, że Noemi ma synową. Tak więc, jeśli chce on skorzystać z prawa wykupu majątku, musi także pojąć ją za żonę i wychować dzieci w imieniu jej męża, Machlona. Wtedy, ku naszej uldze, krewny mówi w wersecie 6, że nie jest w stanie tego zrobić. Być może ma już żonę. Niezależnie od przyczyny, cieszymy się, ponieważ Booz przeciska się przez korek na drodze i zmierza na ucztę weselną z młodą i piękną Rut u boku.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jednak zawisła nad nimi kolejna ciemna chmura. Rut jest bezpłodna. A przynajmniej na to wygląda. W Księdze Rut 1,4 czytamy, że była żoną Machlona przez dziesięć lat i nie mieli dzieci. Więc napięcie jeszcze się nie zakończyło. Widzisz teraz, dlaczego powiedziałem, że nauka Księgi Rut głosi, że życie ludzi nabożnych nie jest prostą drogą do chwały? Życie to zakręt za zakrętem. Nigdy nie wiesz, co za nimi czeka. W tej historii chodzi jednak o to, że najlepsze dopiero przed nami. Niezależnie od tego, gdzie jesteś, jeśli kochasz Boga, to najlepsze dopiero przed tobą.&amp;lt;br&amp;gt;Dlaczego skupiamy się na Noemi?&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chmura nad głowami Rut i Booza jest przepełniona łaską i z niej spływa błogosławieństwo w wersecie 13: „Booz zaślubił więc Rut i stała się jego żoną. Gdy zbliżył się do niej, Pan sprawił, że poczęła i urodziła syna“. Zwróć jednak uwagę, że wersety 14-17 nie koncentrują się ani na Rut, ani na Boozie. Skupiają się na Noemi i dziecku. Dlaczego?&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kilka lat temu przyszedł do nas na zakrystię i poprosił o pomoc niechlujnie wyglądający mężczyzna. Zapytaliśmy go o imię i nazwisko, na co on odpowiedział: „Strudzony, tak się nazywam, Strudzony“. Noemi też się tak nazywała na początku tej historii... Noemi Strudzona. Autor tej księgi chciał, abyśmy w taki sposób ją postrzegali. A to dlatego, że ta historia pokazuje, że życie osób nabożnych nie jest prostą drogą do chwały, lecz wszystkie te osoby w końcu tam docierają. Historia rozpoczęła się stratą Noemi. Kończy się jej zyskiem. Rozpoczęła się śmiercią, a kończy się narodzinami. Narodzinami syna - dla kogo? Werset 17 pokazuje ostateczny cel długiej i pełnej zakrętów drogi Noemi. „Sąsiadki nadały mu imię. Mówiły: «Narodził się syn dla Noemi»“. Nie dla Rut! Dla Noemi! Dlaczego? Aby pokazać Noemi, że jej słowa z Rt 1,21 były błędne, Pan sprawił, że powróciła z Moabu z niczym. Gdybyśmy tylko nauczyli się, jak zaczekać i zaufać Bogu, wszystkie nasze skargi przeciwko Niemu okazałyby się również nieprawdziwe.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Znaki łaskawych uczynków Pana w trakcie gorzkich niepowodzeń&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księga Rut została napisana, aby pomóc nam dostrzec znaki łaski Boga w naszym życiu i pomóc nam zaufać Jego łasce nawet, gdy chmury nad nami są tak grube, że nie jesteśmy w stanie dostrzec ani drogi przed nami, ani nawet znaków na jej uboczu. Cofnijmy się i przypomnijmy sobie, że to właśnie Bóg obraca każde niepowodzenie w zaczątek radości i w swojej Opatrzności przygotowuje dla nas dobro.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Dar Rut&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po pierwsze, gdy całe życie Noemi wydawało się lec w gruzach w Moabie, to Bóg ofiarował Noemi Rut. Wiemy o tym z pierwszych dwóch wersetów. W Rt 1,16 dowiadujemy się, że podstawą poświęcenia Rut dla Noemi jest poświęcenie dla Boga, którego wyznawała Noemi: „twój Bóg będzie moim Bogiem“. Bóg zyskał lojalność Rut w Moabie, a więc Jemu Noemi zawdzięcza wspaniałą miłość swojej synowej. Również w Rt 2,12 zaznaczono, że gdy Rut przybyła z Noemi do Judy, przyszła się schronić pod skrzydłami Boga. Dlatego też Bogu należy zawdzięczać to, że Rut opuściła dom i rodzinę i podążyła za Noemi, aby jej posługiwać. Cały czas to Bóg przemieniał nieszczęścia Noemi w radość - nawet, jeśli ona nie była świadoma tej łaski.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Zachowanie Booza&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po drugie, Noemi stwierdza w rozdziale 1, że nie ma już nadziei na ponowne zamążpójście Rut w celu wydania na świat potomków i kontynuacji rodu (1,12). Jednak przez cały czas Bóg zachowywał przy życiu zamożnego i bogobojnego Booza, który miał w tym pomóc. Wiemy o tym, gdyż Noemi sama przyznała, że to był uczynek boski w Rt 2,20. Dostrzegła, że za „przypadkowym“ spotkaniem Rut i Booza kryje się działanie „Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym“. Za każdym nieszczęściem doświadczanym przez ludzi nabożnych kryje się szczęście, które Bóg dla nich przygotowuje.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Otwarcie Rut na dziecko&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Po trzecie, kto sprawił, że niepłodna Rut poczęła dziecko, co sąsiadki komentowały słowami: „Narodził się syn dla Noemi“? Bóg dał im dziecko. Przeczytaj Rt 4,11. Lud zgromadzony w mieście modli się za Booza i Rut. Wiedzą, że Rut przez dziesięć lat małżeństwa była bezpłodna. Pamiętają jednak, że wiele lat temu Bóg także obdarzył potomkiem bezpłodną Rachelę i modlą się, aby Bóg pomógł Rut, jak dopomógł Racheli i Lei. Autor bardzo wyraźnie zaznacza w wersecie 13, dzięki komu poczęło się dziecko. Booz „zbliżył się do niej, Pan sprawił, że poczęła“.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Raz za razem w tej księdze Bóg działał w gorzkich niepowodzeniach Noemi. Gdy straciła męża i synów, dał jej Rut. Gdy myślała, że nie ma krewnego, który mógłby wydać na świat potomka i zachować jej ród, Bóg dał jej Booza. A gdy Rut poślubiła Booza, Bóg dał im potomka. Sens tej historii&amp;amp;nbsp;uświadamiamy sobie w życiu Noemi. Życie nabożnych nie jest prostą drogą do chwały, lecz Bóg dba o to, by tam dotarli.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czy „chwała“ to nie za mocne słowo?&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Być może myślisz, że słowo „chwała“ jest trochę na wyrost. Przecież, koniec końców, to tylko dziecko. Babcia trzymająca w ramionach maleńkiego wnuka po długim i ciężkim życiu. Lecz to nie koniec tej historii.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Wznosząc wzrok w stronę lasu i wiecznych śniegów&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W 1912 roku John Henry Jowett, pastor piątego kościoła prezbiteriańskiego w Nowym Jorku, wygłosił na uniwersytecie Yale cykl wykładów o głoszeniu kazań. Jeden z wykładów zawiera fragment opisujący kunszt głoszenia kazań, który daje nam obraz tego, co uczynił autor Księgi Rut kończąc swoją historię.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jowett opisywał wielkiego kaznodzieję jak kogoś, kto raczej &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;wpatruje się w horyzont niż z pobliskie pola czy inny lokalny krajobraz. Ma cudowny sposób łączenia każdego zagadnienia z wiecznością, która już przeminęła, oraz wiecznością, która dopiero ma nadejść (...). To tak, jakbyśmy patrzyli na fragment rzeźbionego drewna w oknie domu w jakiejś szwajcarskiej wiosce, po czym wznieśli wzrok i dostrzegli żywo-zielony las, a jeszcze wyżej wieczny śnieg! Tak robił Binney, Dale, a także Bushnell, Newman i Spurgeon - zawsze chętnie zatrzymywali się przy wiejskim oknie, lecz zawsze również potrafili połączyć ulice z górami i wysłać dusze słuchających na wieczne wzgórza Boga. (The Preacher: His Life and Work [Kaznodzieja: Życia i praca], str. 95)&amp;lt;br&amp;gt; &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Gdyby historia Rut zakończyła się, gdy w małej judejskiej wiosce babcia przytula nowego wnuka, chwała mogłaby być zbyt wielkim słowem do opisania tego. Jednak autor tak tego nie zostawia. Wznosi wzrok ku lasom i zaśnieżonym górom, które tutaj symbolizują historię odkupienia. W wersecie 17 przedstawia w jasny sposób, że to dziecko, Obed, było ojcem Jessego, a Jesse był ojcem Dawida. Nagle zaczynamy sobie zdawać sprawę, że to wydarzenie miało znacznie większe znaczenie, niż sobie wyobrażaliśmy. Bóg wprowadził w życie swój plan nie tylko w celu zapewnienia tymczasowego błogosławieństwa paru Żydom w Betlejem. Przygotowywał ludzi na przyjście największego króla, jakiego Izrael kiedykolwiek posiadał, Dawida. A imię Dawida przynosi nadzieję na przyjście Mesjasza, nowe czasy, pokój, praworządność, wolność od bólu, płaczu, żalu i winy. Prosta historia przemienia się niczym strumień w wielką rzekę nadziei.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Choroba trywialności&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną z największych chorób dzisiejszych czasów jest trywialność. Rzeczy, nad którymi ludzie spędzają większość swojego czasu, to błahostki. My, którzy zostaliśmy stworzeni na obraz Boga, jesteśmy przeznaczeni, aby żyć dla wielkich spraw. Nikt z nas nie jest w stanie zadowolić się błahą pogonią tego świata. Naszych dusz nie zadowolą trywialności. Dlaczego każda gazeta ma całą sekcję poświęconą informacjom sportowym, a praktycznie ani słowa nie wspomina o największej historii wszechświata - wzroście i rozwoju Kościoła Jezusa Chrystusa? To szaleństwo, prawdziwe szaleństwo, że nic nie znaczące gry zajmują centralna rolę w naszej kulturze. To po prostu jeden z wielu znaków, że jesteśmy zniewoleni przez trywialności. Żyjemy w szwajcarskiej wiosce patrząc się na rzeźbione w drewnie figurki, rzadko wznosząc wzrok ku lasom i wiecznym śniegom. Żyjemy w nieustannej i beznadziejnej walce mającej na celu zaspokojenie naszej tęsknoty za błahostkami. Dlatego nasza dusza usycha. Nasze życie jest trywialne. A możliwość wielbienia Boga umiera.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Chwalebne dzieło Boga w historii&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Księga Rut chce nas nauczyć, że boskim celem w życiu Jego ludu jest połączenie nas z czymś o wiele większym niż my sami. Bóg chce, żebyśmy wiedzieli, że podążając za Nim nasze życie zawsze będzie znaczyło więcej niż myślimy. Dla chrześcijanina zawsze zwykłe wydarzenia w życiu łączą się ze zdumiewającymi dziełami Boga w historii. Wszystko, co czynimy w posłuszeństwie Bogu, nieważne jak małe, ma wielkie znaczenie. Jest to częścią kosmicznej mozaiki, którą tworzy Bóg, aby pokazać wielkość swojej mocy i wiedzy całemu światu oraz Zwierzchnościom i Władzom na wyżynach niebieskich (Ef 3,10). Głęboka satysfakcja płynąca z chrześcijańskiego życia polega na tym, że nie jest one poświęcone rzeczom błahym. Służba owdowiałej teściowej, gromadzenie zboża, narodziny miłości i dziecka z tej miłości - dla chrześcijanina wszystkie te rzeczy są związane z wiecznością. Są częścią czegoś większego, niż on sam.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Słowo chwała nie jest więc zbyt silne. Życie nabożnych nie jest prostą drogą do chwały, ale w końcu tam docierają - Bóg o to dba. Istnieje dla nas nadzieja poza ślicznym dzieckiem i szczęśliwą babcią. Gdyby jej nie było, bylibyśmy najbardziej nieszczęśliwymi z ludzi. Historia prowadzi do Dawida. Dawid prowadzi do Jezusa. A Jezus prowadzi do odkupienia naszego śmiertelnego ciała (Rz 8,23), gdy „śmierci już odtąd nie będzie, ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już [odtąd] nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły“ (Ap 21,4).&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Najlepsze dopiero przed nami. Jest to niezachwiana prawda o życiu kobiet i mężczyzn, którzy podążają za Chrystusem będąc posłuszni wierze. Mówię to ludziom młodym, którzy są silni i przepełnieni nadzieją; mówię to ludziom starszym, których ciało ulega zniszczeniu. Najlepsze dopiero przed nami.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Przypowieść o miłości boskiego przymierza&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Widziałem to w przypowieści w piątek. Gdy odwiedzałem starszych ludzi w Caroline Center, wsiadłem do windy z kobietą na wózku - starą, zdeformowaną i zdezorientowaną. Kręciła bezsensownie głową, wydawała z siebie nic nie znaczące dźwięki, a dolna warga cały czas jej zwisała. Zauważyłem także dobrze ubranego mężczyznę w wieku około 60 lat, który pchał jej wózek. Zastanawiałem się, kim on był. Gdy wychodziliśmy z windy, usłyszałam, jak mówi: „Uważaj na nogi, kochanie“.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kochanie. Gdy szedłem w kierunku samochodu, pomyślałem... jeśli przymierze małżeństwa między kobietą i mężczyzną jest w stanie doprowadzić do takiej wierności, poświęcenia i przywiązania w tych okolicznościach, wtedy na pewno w łaskawych warunkach nowego przymierza w Chrystusie Bóg nie ma trudności, aby nazwać Jana Kowalskiego, Annę Nowak, Marię Kowalczyk i mnie samego „kochaniem“. A jeśli tak czyni, nie ma wtedy bardziej niezachwianej prawdy na świecie niż ta: Dla nich i dla nas najlepsze jest jeszcze przed nami. Amen.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Strategiczna_moralno%C5%9B%C4%87</id>
		<title>Księga Rut: Strategiczna moralność</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Strategiczna_moralno%C5%9B%C4%87"/>
				<updated>2011-10-20T14:31:24Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|Ruth: Strategic Righteousness}}&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rt 3&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &amp;lt;blockquote&amp;gt;Noemi, teściowa Rut, powiedziała do niej: «Moja córko, czyż nie powinnam ci poszukać spokojnego miejsca, w którym byłabyś szczęśliwa? Oto czyż nie jest naszym powinowatym Booz, Booz, z którego dziewczętami ty byłaś? On to właśnie dzisiaj wieczorem ma czyścić jęczmień na klepisku. Umyj się i namaść, nałóż na siebie swój płaszcz i zejdź na klepisko, ale nie daj się jemu poznać, dopóki nie skończy jeść i pić. A kiedy się położy, ty zauważywszy miejsce jego spoczynku, wyjdziesz, odkryjesz miejsce przy jego nogach i położysz się, a on sam wskaże ci, co masz czynić». Odpowiedziała Rut: «Wszystko, co mi powiedziałaś, wykonam». Zeszła więc na klepisko i uczyniła to wszystko, co kazała jej teściowa. Booz po jedzeniu i piciu, w dobrym samopoczuciu poszedł położyć się na brzegu stosu jęczmienia. Wtedy Rut podeszła cicho, odkryła miejsce przy jego nogach i położyła się. A w środku nocy Booz poczuł zimno i rozglądając się dokoła zobaczył kobietę leżącą przy jego nogach. Zapytał: «Kto ty jesteś?» Odpowiedziała: «Ja jestem Rut, służebnica twoja. Rozciągnij brzeg swego płaszcza nade mną, albowiem jesteś powinowatym». Powiedział: «Błogosławiona bądź, moja córko, przez Pana! Jeszcze lepiej niż za pierwszym razem okazałaś swoją miłość za drugim razem, gdy nie szukałaś młodych mężczyzn, biednych czy bogatych. Nie lękaj się więc, moja córko; wszystko, co powiedziałaś uczynię dla ciebie, gdyż wie każdy mieszkaniec mego miasta, że jesteś dzielną kobietą. Jednakże, jeśli jest prawdą, że jako krewny [twego męża] mam prawo wykupu, to jest jeszcze krewny bliższy ode mnie. Pozostań tutaj przez noc, a rankiem, jeśli on będzie chciał wypełnić wobec ciebie swój obowiązek jako krewny [twego męża], dobrze będzie, jeśli go wypełni, lecz jeśli nie będzie chciał go wypełnić, to na życie Pana, ja go wypełnię względem ciebie. Śpij aż do rana!»&amp;lt;br&amp;gt; &amp;lt;/blockquote&amp;gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;Spała u jego nóg aż do świtu. O tej porze, kiedy człowiek nie może jeszcze odróżnić innego człowieka, wstał Booz. Mówił bowiem do siebie: Nie powinien nikt o tym wiedzieć, że kobieta przyszła do mnie na klepisko. Powiedział [do niej]: «Podaj okrycie, które masz na sobie, i trzymaj je mocno». Gdy trzymała je, odmierzył jej sześć [miar] jęczmienia i podał jej. Po czym poszła do miasta. Przyszła Rut do swej teściowej, a ta zapytała ją: «Co z tobą, moja córko?» Opowiedziała jej Rut wszystko, co uczynił dla niej ten człowiek. Dodała Rut: «Dał mi te sześć [miar] jęczmienia mówiąc: Nie możesz wrócić z pustymi rękami do swej teściowej». «Bądź spokojna, moja córko - powiedziała Noemi - aż dowiesz się, jak potoczą się rzeczy, gdyż nie spocznie ten człowiek, dopóki nie zakończy dzisiaj tej sprawy».&amp;lt;br&amp;gt; &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Rozdział 1 i 2&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rozdział 1 otworzył nam oczy na gorycz Opatrzności Bożej w życiu Noemi po opuszczeniu ojczyzny, stracie męża, synów i synowej. Jednak Opatrzność Boża może również przynosić słodycz. Zakończył się głód w Judei i Noemi mogła wrócić do domu. Opiece nad nią poświęciła się Rut. Bóg zachował członka rodu Noemi o imieniu Booz, który miał poślubić Rut, aby wydać na świat dziedzica imienia i dóbr rodu. Pod koniec rozdziału Noemi wydaje się jednak być przytłoczona stratami, które poniosła, i mówi: „Wszechmogący napełnił mnie goryczą”.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale 2 łaska Boga zaczyna świecić z taką siłą, że nawet Noemi jest w stanie ją dostrzec. Poznajemy Booza, człowieka zamożnego i bogobojnego, który jest krewnym męża Noemi. Widzimy, jak Rut odnajduje schronienie pod skrzydłami Boga w obcym kraju oraz jak łaskawie jest przez Boga prowadzona na pole należące do Booza. Widzimy, jak Noemi otrząsa się z nocy przygnębienia i raduje się w Bogu (2,20). „Niech będzie on błogosławiony przez Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym!”. Rozdział 2 jest przepełniony nadzieją. Booz jest człowiekiem bogobojnym zarówno w interesach, jak i w życiu prywatnym (wersety 4 oraz 10-13). Rut jest kobietą ufającą Bogu, bo skryła się pod Jego skrzydłami. Noemi jest teraz kobietą wysławiającą Boga w Jego wszechmocy. Zniknęła cała ciemność z pierwszego rozdziału. Bóg przemienił żałobę w święto. Rozgoryczenie wyrażane słowami: „Wszechmogący napełnił mnie goryczą” (1,20) ustępuje miejsca radości w słowach: „błogosławiony przez Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym!” (2,20). Nauką płynącą z rozdziału 1 i 2 są przynajmniej te wersety:&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Bojaźliwi święci, bądźcie mężni,&amp;lt;br&amp;gt;Przestańcie się lękać ciemnych chmur,&amp;lt;br&amp;gt;Gdyż przepełnia je ogromna łaska&amp;lt;br&amp;gt;Która wam będzie błogosławić.*&amp;lt;br&amp;gt; &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Szukaj schronienia pod skrzydłami Boga nawet, gdy wydają się one być cieniem, a Bóg we właściwym czasie pozwoli ci spojrzeć ze swojego orlego gniazda na coś niesamowitego.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Strategie osób moralnych&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przejdźmy teraz do rozdziału 3. Chciałbym, abyście podczas rozważań nad tym rozdziałem zapamiętali zwrot „strategiczna moralność”. Rozdział 3 odpowiada na pytanie, co bogobojny mężczyzna, ufająca Bogu młoda dziewczyna oraz wysławiająca Boga starsza kobieta czynią, gdy są pełni nadziei we wszechmocną dobroć Boga. Odpowiedź to: wykazują „strategiczną moralność”. Mówiąc moralność mam tutaj na myśli zapał czynienia dobra - zapał czynienia tego, co należy czynić, jeśli weźmiemy pod uwagę wszechmoc i łaskawość Boga. Mówiąc, że jest ona strategiczna, mam tutaj na myśli to, że istnieje zamiar, celowość oraz planowanie. Istnieje moralność pasywna, czyli po prostu unikanie zła, gdy się ono pojawia. Jednak moralność strategiczna przejmuje inicjatywę i marzy o tym, jak czynić dobro. Jedna z nauk z rozdziału 3 Księgi Rut głosi, że nadzieja pozwala nam marzyć. Nadzieja pozwala nam obmyślić sposoby czynienia dobra. Nadzieja pozwala nam rozpoczynać nasze przedsięwzięcia w cnocie i uczciwości. To jej brak sprawia, że ludzie uciekają się do kłamstwa, kradzieży oraz niedozwolonych przyjemności. Jednak nadzieja opierana na pewności, że wszechmocny Bóg istnieje dla nas, daje nam ten porywający impuls, który ja nazywam strategiczną moralnością. Możemy ją zaobserwować u Noemi w Rt 3,1–5, u Rut w Rt 3,6–9 oraz u Booza w Rt 3,10–15. A rozdział kończy się wyznaniem Noemi, pełnym pewności w moc i dobroć Boga.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Strategia Noemi&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powinniśmy zwrócić uwagę na strategię Noemi w wersetach 1-5 z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że Noemi w ogóle ma strategię; po drugie, ze względu na to, jaka ta strategia jest. Sam fakt, że Noemi posiada strategię, uczy nas czegoś. Ludzie, którzy czują się ofiarami, nie mają planów. Tak długo, jak Noemi czuła się ciemiężona, jak mogła powiedzieć jedynie: „Wszechmogący napełnił mnie goryczą”, nie była w stanie obmyślić żadnej strategii na przyszłość. Jednym ze strasznych efektów tej depresji jest niemożność celowego działania i patrzenia z nadzieją na przyszłość. Strategie moralności są przepełnione nadzieją. Gdy Noemi w rozdziale 2,20 otwiera się na dobroć Boga, jej nadzieja budzi się do życia - i to właśnie jest strategiczną moralnością. Noemi troszczy się o zapewnienie Rut troski i bezpieczeństwa, dlatego opracowuje plan. Jednym z powodów, dla których musimy pomagać sobie nawzajem „ufać Bogu” (Ps 43,5) jest to, że tylko przepełnione nadzieją wspólnoty tworzą plany i myślą strategicznie. Wspólnoty, które nie mają nadziei, umacniają swój zachowawczy charakter i po prostu prześlizgują się przez życie rok za rokiem. Gdy jednak wspólnota czuje nad sobą wszechmocną dobroć Boga, nadzieja odżywa, moralność przestaje być jedynie unikaniem zła i staje się aktywna oraz strategiczna.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Osobliwa strategia&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Noemi podjęła się zadania znalezienia męża dla Rut. Jednak jej strategia jest, mówiąc łagodnie, osobliwa. W wersecie 2 mówi, że Booz jest ich powinowatym. Dlatego właśnie jest dobrym kandydatem na męża Rut. W ten sposób imię i dobra rodu mogą zostać w rodzinie, zgodnie zresztą z hebrajskimi obyczajami. Cel Noemi jest jasny: zdobyć dla Rut nabożnego męża, zabezpieczyć jej przyszłość i zachować ród. Dlatego też każe Rut umyć się i namaścić, zejść na klepisko Booza, a gdy ten położy się spać, wkraść się, unieść jego płaszcz i położyć się przy jego nogach. Wszyscy, łącznie z Rut, muszą reagować na ten plan ze zdziwieniem myśląc, jaki to może odnieść skutek. Noemi odpowiada na to w nietypowy sposób mówiąc w wersecie 4: „on sam wskaże ci, co masz czynić”.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Co kierowało Noemi?&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedna rzecz tutaj jest jasna i zrozumiała, a druga nie. Zrozumiałe jest, że w ten sposób Noemi stara się nakłonić Booza do poślubienia Rut. Nie jest natomiast jasne, dlaczego zabiera się do tego w taki sposób. Dlaczego nie może porozmawiać z Boozem zamiast układać ten wysoce sugestywny i ryzykowny plan? Dlaczego Noemi wydaje się być obojętna na możliwość, że Booz może w oburzeniu odpędzić Rut lub ulec pokusie wdania się z nią w romans? Czy Noemi chciała, aby tak się stało? Czy też Noemi ufała Boozowi i Rut, i wiedziała, że pozostaną w czystości; wierzyła, że Booz będzie głęboko poruszony propozycją małżeństwa Rut i postanowi, że do chwili zawarcia ślubu przed starszyzną miasta ich znajomość będzie miała charakter jedynie platoniczny? Autor nie wypowiada się wprost, dlaczego Noemi wybrała tę kuszącą strategię, aby pozyskać Booza dla Rut. Dostaniemy wskazówkę później, na razie jednak autor chce trzymać nas w napięciu. Gdzie dokładnie położyła się Rut? Wersja hebrajska jest równie dwuznaczna, co i nasza. Co każe jej zrobić Booz? Co by nie kierowało Noemi, ta sytuacja mogła doprowadzić do pełnej pasji sceny niedozwolonego stosunku albo wspaniałej sceny czystości, uczciwości i samokontroli.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Strategia Rut&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Następnie widzimy strategiczną moralność Rut w wersetach 6-9. W wersecie 5 Rut mówi, że będzie wykonywała instrukcje Noemi. Czyni jednak więcej. Noemi zaznaczyła, że Booz powie Rut, co ma zrobić. Zanim to się jednak stanie, Rut mówi Boozowi, dlaczego przyszła. Leży u jego stóp, pod jego płaszczem. Booz budzi się i pyta, kto z nim jest. Rut odpowiedziała własnymi słowami, spontanicznie: „Ja jestem Rut, służebnica twoja. Rozciągnij brzeg swego płaszcza nade mną, albowiem jesteś powinowatym”. Rut nie jest jedynie pionkiem w grze Noemi. Przyszła z własnej woli, a teraz przejmuje inicjatywę, aby uzmysłowić Boozowi powód swojej obecności. „Jesteś powinowatym”. Innymi słowy: „Jesteś dla mnie ocaleniem: możesz ocalić nasze dziedzictwo i imię naszej rodziny od zguby. Jeśli tylko zechcesz to dla mnie zrobić. Chcę być twoją żoną”. Nie mówi tego wprost. Właściwie to bardziej prowokuje niż wypowiada się bezpośrednio. Mówi: „Rozciągnij brzeg swego płaszcza nade mną”. To, czy Booz potraktuje te słowa jako oczywistą propozycję romansu czy coś bardziej subtelnego i doniosłego, zależy od jego oceny charakteru Rut. Cudzołóstwo było potępiane zarówno w Starym Testamencie (Kpł 19,29; Pwt 21,13-21), jak i w Nowym (Mt 15,19).&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== „Rozciągnij brzeg swego płaszcza nade mną”&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza charakterem Rut, są jeszcze dwie rzeczy, które sugerują, że ma tutaj miejsce coś bardziej subtelnego i doniosłego. Po pierwsze, wzmiankę o „rozciąganiu brzegów płaszcza” w odniesieniu do kochanków znalazłem w Starym Testamencie tylko w jednym miejscu poza Księgą Rut - mianowicie w Księdze Ezechiela 16,8. Bóg opisuje Izrael jako młodą pannę, którą obrał sobie za żonę. „Oto przechodziłem obok ciebie i ujrzałem cię. Był to twój czas, czas miłości. Rozciągnąłem połę płaszcza mego nad tobą i zakryłem twoją nagość. Związałem się z tobą przysięgą i wszedłem z tobą w przymierze - wyrocznia Pana Boga - stałaś się moją”. Jest to wskazówka, że Rut chciała od Booza czegoś więcej, niż jedynie związek cielesny. Raczej chciała, aby Booz przyrzekł jej wierność i związał się z nią przymierzem małżeńskim.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Pod skrzydłami Boga&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wydaje mi się jednak, że chodzi tu o coś więcej, i to jest druga rzecz wskazująca na subtelność i doniosłość słów Rut. Gdy Rut mówi: „rozciągnij brzeg swego płaszcza nade mną”, używa słowa, które w hebrajskim może także oznaczać skrzydło (również w Ez 16,8). To słowo pada tylko raz w Księdze Rut - dokładnie w kluczowym wersie z zeszłego tygodnia, Rt 2,12, kiedy to Booz mówi do Rut: „Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”. W zeszłym tygodniu zobaczyliśmy także, że Booz był w rękach Boga narzędziem do nagrodzenia Rut. Pozwolił jej przychodzić na jego pole, ochronił ją przez młodymi mężczyznami i pozwolił pić wodę ze studni. Rut pyta się Booza: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością?” A Booz odpowiada: „Niech cię wynagrodzi Pan, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Subtelna i czysta miłość&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Powiem teraz co, moim zdaniem, dzieje się w rozdziale 3. Rut powiedziała Noemi, jaka była odpowiedź Booza. Im więcej o niej myślą, tym bardziej umacniają się w przekonaniu, że Booz wypowiedział swe słowa w miłości i ma dobre zamiary. Booz w rzeczywistości wie, że Rut jest kobietą godną schronienia się pod jego skrzydłami, ponieważ wcześniej schroniła się pod skrzydłami Boga. Starszemu człowiekowi trudno jest wyrazić miłość do młodszej kobiety. Booz wyraził ją dobrymi uczynkami oraz subtelnymi słowami uwielbienia. Booz powiedział, że podziwiał Rut za schronienie się pod skrzydłami Boga. Booz postępował tak, jakby Rut schroniła się pod jego skrzydłami, i czekał. Z biegiem czasu Noemi i Rut otrzymały odpowiedź równie subtelną, co doniosłą. Rut przyjdzie do Booza, gdy ten będzie spał, na klepisko, gdzie się nią zaopiekował, i powie mu „tak”. Wyrazi to jednak przy pomocy czynów równie subtelnych i doniosłych, co czyny i słowa Booza. Rut sama układa się pod skrzydłami Booza, a gdy on się budzi, wszystko zależy od jednego zdania Booza i od tego, czy Rut je dobrze zinterpretuje. Można sobie łatwo wyobrazić, jak mocno biło jej serce, gdy Booz się przebudził. Potem te najważniejsze słowa: „Ja jestem Rut, służebnica twoja. Rozciągnij brzeg swego płaszcza nade mną”. Przez moment na pewno panowała między nimi ogromna cisza, gdy Booz zaczynał wierzyć w to, że ta wspaniała kobieta naprawdę zrozumiała - zrozumiała wszystko dogłębnie. Mężczyzna w średnim wieku zakochany w młodej wdowie, którą w sekrecie nazywa swoją córką, niepewny co do tego, czy jej serce bije do młodszych mężczyzn, stara się wyrazić najlepiej, jak tylko potrafi, że Rut u niego też może znaleźć schronienie, jak u Boga. I młoda wdowa, która potrafi odczytać to, co kryje się między wierszami, i jest gotowa zaryzykować przychodząc do niego w środku nocy i szukając schronienia pod skrzydłem jego płaszcza. Mocne, co nie? Ten, kto myśli, że mamy tu do czynienia z rozwiązłą kobietą i jej teściową-intrygantką, żyje chyba na innej planecie. Wszystko jest subtelne. Wszystko jest moralne. Wszystko jest strategiczne.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Strategia Booza&amp;lt;br&amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nadszedł czas na omówienie strategicznej moralności Booza w wersetach 10–15. Aby zrozumieć, co miał na myśli, należy pamiętać, że jest północ i świecą gwiazdy, a Booz spogląda na twarz kobiety, którą kocha, okrytej jego własnym płaszczem.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Błogosławiona bądź, moja córko, przez Pana! Jeszcze lepiej niż za pierwszym razem okazałaś swoją miłość za drugim razem, gdy nie szukałaś młodych mężczyzn, biednych czy bogatych. Nie lękaj się więc, moja córko; wszystko, co powiedziałaś uczynię dla ciebie, gdyż wie każdy mieszkaniec mego miasta, że jesteś dzielną kobietą.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy właśnie padają słowa świadczące o jego moralności i niesamowitej samokontroli. Booz mówi Rut, że jeden krewny ma, zgodnie ze zwyczajami, pierwszeństwo w poślubieniu jej i Booz nie jest w stanie nic zrobić, zanim nie rozwiąże tej kwestii. Gwiazdy połyskują nad nimi, jest północ, on kocha ją, a ona jego, są sami, ona okrywa się jego płaszczem... a on wstrzymuje się ze względu na moralność, i nawet jej nie tknie. Co za mężczyzna! Co za kobieta!&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Współczesny sposób myślenia jest taki: jeśli coś ci się podoba - zrób to, zapomnij o poczuciu winy i tych purytańskich zasadach wierności i cnotliwości. Ja jednak chcę powiedzieć: jeżeli gwiazdy połyskują, a serce wali ci jak młot, jeżeli jesteście tylko we dwoje, zatrzymaj się... zrób to ze względu moralnych. Pozwól, aby poranek powitał cię w czystości. Nie bądź taki, jak reszta świata. Bądź jak Booz. Bądź jak Rut. Prawdziwie zakochani. Subtelni i spostrzegawczy. Silni i pełni samokontroli. Poświęceni moralności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;(*)W tekście wykorzystano strofę pieśni pt. „God Movers in a Mysterious Way” (W przedziwny sposób działa Bóg), autor: William Cowper 1731-1800. Tłumaczenie własne.&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga</id>
		<title>Księga Rut: Pod skrzydłami Boga</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga"/>
				<updated>2011-10-05T18:52:29Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|Ruth: Under the Wings of God}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rt 2  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale 1 Księgi Rut Bóg doświadczył Noemi i jej rodzinę. Głód w Judei, osiedlenie się w Moabie, śmierć męża, małżeństwa dwóch synów z żonami z obcego kraju, śmierć tych synów. Cios za ciosem sprawił, że Noemi powiedziała: „podniosła się przeciw mnie dłoń Pana (...) Wszechmogący napełnił mnie goryczą” (1,13; 1,20). W rzeczywistości była ona tak przytłoczona goryczą Opatrzności Bożej, że nie była w stanie dostrzec znaków nadziei pojawiających się w jej życiu. Noemi wie, że Bóg istnieje. Wie, że Bóg jest wszechmogący i rządzi sprawami narodów i rodzin. Wie także, że bardzo ciężko ją doświadczył. Jej życie to tragedia. Zapomniała jednak, że we Bóg doświadcza swoje dzieci, gdyż w taki sposób prowadzi je do chwały. Musimy w to wierzyć i o tym pamiętać, a nie być ślepi niczym Noemi, gdy Bóg objawiał przed nią swoją chwałę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Słodycz Opatrzności Bożej  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale pierwszym Noemi doświadcza zarówno słodyczy, jak i goryczy Opatrzności Bożej. Bóg kończy głód i otwiera Noemi drogę do domu. Obdarza ją kochającą i pełną poświęcenia synową, która jej towarzyszy. Zachowuje członka rodziny męża Noemi, który pewnego dnia poślubi Rut i zachowa jej ród. Jednak Noemi tego nie widzi. Pod koniec rozdziału mówi do mieszkańców Betlejem: „Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan. Czemu nazywacie mnie Noemi, gdy Pan wydał świadectwo przeciw mnie, a Wszechmogący uczynił mnie nieszczęśliwą?” (werset 21). Tak więc Rut i przepełniona goryczą Noemi osiedlają się w Betlejem. W rozdziale drugim łaska Boga staje się tak oczywista, że nawet Noemi będzie w stanie ją dostrzec. &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Noemi miała powinowatego, krewnego jej męża, człowieka bardzo zamożnego z rodziny Elimeleka. Nazywał się Booz. Powiedziała Rut Moabitka do Noemi: «Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością». «Idź, moja córko» - odpowiedziała jej Noemi. Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka. A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu. Zapytał Booz swego sługę pilnującego żniwiarzy: «Czyja jest ta młoda kobieta?» Odpowiedział sługa pilnujący żniwiarzy: «To jest młoda Moabitka, która przyszła z Noemi z ziemi Moabu. Powiedziała ona: Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami. Przyszła i pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki». Powiedział Booz do Rut: «Słuchaj dobrze, moja córko! Nie chodź zbierać kłosów na innym polu i nie odchodź stąd, ale przyłącz się do moich dziewcząt. Spójrz na pole, na którym pracują żniwiarze, idź za nimi. Oto kazałem młodym sługom, aby ci nie dokuczali. Kiedy będziesz miała pragnienie, idź do naczyń napić się tego, co będą czerpać młodzi słudzy». Wtedy [Rut] upadła na twarz, oddając pokłon aż do ziemi, i zawołała: «Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?» Odpowiedział jej Booz: «Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić». «Obyś darzył mnie życzliwością, panie mój - powiedziała - oto uspokoiłeś mnie i przemawiałeś z dobrocią do swej służebnicy, chociaż nie jestem nawet równa jednej z twoich służących». W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce». Usiadła więc koło żniwiarzy, a Booz dał jej prażonych ziaren. Jadła je, a gdy nasyciła się, resztę zatrzymała. Potem wstała zbierać kłosy. Booz wydał polecenie swoim sługom: «Wolno jej zbierać kłosy nawet między snopami, wy zaś nie czyńcie jej wstrętów. Co więcej, wyrzucajcie dla niej kłosy z pokosu i pozostawiajcie, żeby je mogła zebrać. I nie krzyczcie na nią!» Rut zbierała kłosy na polu aż do wieczora, a gdy wymłóciła kijem to, co zebrała, było około efy jęczmienia. Wziąwszy go poszła do miasta i zobaczyła jej teściowa to, co zebrała. Wtedy Rut wyjęła i dała jej to, co pozostało jej z posiłku. «Gdzie zbierałaś dzisiaj kłosy - zapytała ją teściowa - gdzie pracowałaś? Niech będzie błogosławiony ten, który zaopiekował się tobą!» Wtedy wyjawiła swej teściowej tego, u którego pracowała, mówiąc: «Człowiek, u którego pracowałam dzisiaj, nazywa się Booz». Powiedziała Noemi do swej synowej: «Niech będzie on błogosławiony przez Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym!» I dodała Noemi: «Człowiek ten jest naszym krewnym, jest jednym z mających względem nas prawo wykupu» «I jeszcze powiedział mi - rzekła Rut Moabitka - przyłącz się do moich dziewcząt, dopóki nie skończą całego mojego żniwa». Noemi powiedziała do swej synowej, Rut: «Lepiej dla ciebie, moja córko, że będziesz wychodzić z jego dziewczętami, niż mieliby cię źle przyjąć na innym polu». Dołączyła się więc Rut do dziewcząt Booza, aby zbierać kłosy do czasu zakończenia żniw jęczmienia i żniw pszenicy, i mieszkała ze swoją teściową. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Booz: Człowiek przepełniony Bogiem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersetach 1-7 spotykamy Booza, poznajemy charakter Rut oraz dostrzegamy miłosierną Opatrzność Bożą. Booz, jak się dowiadujemy, jest krewnym Elimeleka, zmarłego męża Noemi. Natychmiast zdajemy sobie sprawę, że sytuacja Noemi nie jest tak ponura, jak ją opisała w Rt 1,11-13, gdzie stwierdziła, że nie ma nikogo, kto mógłby poślubić Rut i Orpę oraz kontynuować ród ich mężów. Dla osoby czytającej tę historię po raz pierwszy, Booz jest niczym promyk słońca przedostający się przez chmurę goryczy nad Noemi. I ten promyk staje się coraz większy i coraz jaśniejszy. Na przykład, w wersecie 1 napisano, że Booz był człowiekiem zamożnym. Co więcej, werset 4 dowodzi, że był on także wierzący. Czyż to nie dlatego narrator opisał, w jaki sposób Booz witał swoich sługów? „A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu”. Jeśli chcemy wiedzieć, jak wygląda relacją człowieka z Bogiem, musimy dowiedzieć się, do jakiego stopnia jego życie jest przepełnione Bogiem. Widać wyraźnie, że Booz był przepełniony Bogiem, gdyż nawet jego działalność rolnicza i związek z pracownikami uwzględniał Boga. Powitał ich błogosławieństwem. A za chwilę zobaczymy, że było to coś więcej niż tylko pobożne banały. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rut: Kobieta z charakterem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza poznaniem Booza w wersetach 1-7, odkrywamy także charakter Rut, który będzie odgrywał kluczową rolę w nauce tego rozdziału. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 1. Troska Rut o Noemi  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po pierwsze'', widzimy wysiłek Rut, który wkłada ona w troskę o swoją teściową. Zwróć uwagę na werset 2 - Noemi nie wymaga od Rut, aby pracowała. Rut mówi: „Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością”. Rut w pełni poświęciła się pomocy Noemi, dlatego idzie pracować, aby móc się o nią zatroszczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 2. Pokora Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po drugie'', widzimy pokorę Rut. Rut wie, w jaki sposób zatroszczyć się o Noemi nie przejawiając arogancji. W wersecie 7 słudzy mówią Boozowi, że Rut podeszła do nich rano. Poprosiła ich: „Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami”. Nie domagała się jałmużny. Nie przypuszczała nawet, ze ma prawo szukać kłosów. Chciała jedynie zebrać resztki pozostawione przez żniwiarzy i poprosiła o pozwolenie nawet na taką rzecz. Jest niczym kobieta, która podeszła do Jezusa i powiedziała: „Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”, a której wiarę wychwalał Jezus. Rut wie, w jaki sposób może pracować; nie jest nachalna ani arogancka, lecz pokorna i usłużna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 3. Pracowitość Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po trzecie'', widzimy jej pracowitość. Rut pracuje z wielkim wysiłkiem. W wersecie 7 napisano, że „pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki”. Werset 17 opisuje, jak Rut zbierała kłosy aż do wieczora, a zanim zakończyła pracę, wymłóciła to, co zebrała, odmierzyła zboże i dopiero wtedy zabrała je do domu. Nie ma wątpliwości co do tego, że autor chce, abyśmy podziwiali i naśladowali Rut. Rut podejmuje ''wysiłek'', aby zatroszczyć się o pozbawioną środków do życia teściową. Jest pokorna i usłużna, i nie wywyższa się w arogancki sposób. Poza tym ciężko pracuje od wschodu aż do zachodu słońca. Troskliwość. Usłużność. Pracowitość. Cechy godne naśladowania. Zwróć na nie uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Łaskawa Opatrzność Boża  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim zakończymy refleksję nad wersetami 1-7, czy widzisz działanie łaskawej Opatrzności za tymi wydarzeniami? Zwróć uwagę na werset 3: „Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a ''przypadkiem tak się stało'', że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka”. „Przypadkiem” się stało? Nie trzeba wygłaszać wykładu teologicznego w każdej linijce. Czasem dobrze jest zostawić pewną dwuznaczność, aby dać czytelnikowi szansę na odpowiedzenie sobie na pytania, które sam zadał. Odpowiedzi można udzielić później. Ona na pewno nadejdzie. Właściwie to Noemi i jej teologia wszechmocy Boga przynoszą odpowiedź. Jest nią Bóg - łaskawa Opatrzność Boża, która prowadzi Rut podczas pracy. Rut ''przypadkiem ''przyszła na pole Booza, ponieważ Bóg jest łaskawy i wszechmocny, nawet, gdy Go nie słyszymy. Jak napisano w Księdze Przysłów (16,9): „Serce człowieka obmyśla drogę, lecz Pan utwierdza kroki”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Dlaczego Rut spotkała życzliwość?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersecie 8 i 9 Booz przystępuje do Rut i okazuje jej wielką życzliwość, nawet mimo tego, że pochodzi z obcego kraju. Zapewnia jej pożywienie mówiąc, że może pracować na jego polu i powinna przyłączyć się do jego służek. Zapewnia jej ochronę przykazując młodym sługom, aby jej nie dokuczali (werset 9). Zaspokaja także jej pragnienie mówiąc, że może napić się tego, co czerpią słudzy. Bogactwo i bogobojność Booza zaczynają odwracać los Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Docieramy do najważniejszej rozmowy w rozdziale - wersetów 10-13. Rut zadaje pytanie, które okazuje się być brzemienne w skutkach. Pytanie, które każdy z nas musi zadać Bogu. Mało co w naszym życiu jest ważniejsze, niż odpowiedź, którą dostaniemy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut upadła na twarz, oddała pokłon aż do ziemi i spytała się: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?”. Rut wie, że jest Moabitką. Naturalne jest, że działa to na jej niekorzyść. Rut nie nosi w sobie urazy z tego powodu, po prostu to akceptuje. Nie będąc Izraelitką nie spodziewa się specjalnego traktowania. Dlatego jest zdumiona dobrocią Booza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut różni się od ludzi w dzisiejszych czasach. My spodziewamy się dobroci i jesteśmy zdumieni i rozgoryczeni, gdy jej nie spotykamy. Rut, natomiast, uważa się za bezwartościową, co przejawia się w jej głębokim pokłonie. Ludzie dumni nie dziękują. A ludzie pokorni nabierają jeszcze większej pokory, gdy okazuje się im łaskawość. Łaska nie ma na celu wyniesienie nas z usłużności. Ma dać nam szczęście przy Bogu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nie na podstawie zasług  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę jednak za bardzo wybiegamy teraz w przyszłość. Rut pyta Booza, dlaczego potraktował ją z taką życzliwością. Wersety 11 i 12 są tutaj kluczowe: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Booz odpowiedział jej: „Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Zwróć uwagę na to: Gdy Rut pyta się Booza, dlaczego okazał jej łaskę, Booz ''nie ''odpowiada: Bo łaska jest bezwarunkowa. Odpowiada na jej pytanie mówiąc, że postąpił tak dlatego, że miłość Rut do Noemi jest tak wielka, że opuściła ona ojca i matkę, aby służyć jej w obcym kraju. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to znaczy, że autor chce, abyśmy myśleli o miłości Rut do Noemi jak o uczynku, który przynosi korzyść w postaci życzliwości Booza oraz życzliwości Boga? Czy chce, abyśmy myśleli o łasce jako o życzliwości, którą możemy sobie zapracować? Nie sądzę. Gdyby Rut zapracowała sobie na życzliwość Booza, wtedy musielibyśmy myśleć o niej jak o jego pracownicy, która wyświadcza usługi o sporej wartości, tak że Booz jest u niej zadłużony. To nie obraz, który autor chce stworzyć w naszych umysłach. Werset 12 kreuje inny obraz, który zaprzecza stosunkowi pracownik-pracownica między Rut i Boozem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Ponieważ szukała schronienia pod skrzydłami Pana  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Booz mówi w wersecie 12, że to ''Bóg ''w rzeczywistości nagradza Rut za jej miłość do Noemi. Booz jest tylko narzędziem w Jego rękach (czego dowiemy się od Noemi za parę chwil). Zwróć uwagę na słowa: „Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, ''pod którego skrzydła przyszłaś się schronić''”. Ten werset nie potwierdza obrazu Rut jako pracownicy Boga, która wypełnia konieczne zadania, za co dostaje dobrą pensję. To obraz Boga jako ogromnego Orła oraz Rut jako zagrożonego pisklęcia, które przyszło się schronić pod skrzydłami Orła. Konsekwencją wersetu 12 jest nagrodzenie Rut przez Boga, ponieważ szukała schronienia pod jego skrzydłami. To popularna nauka w Starym Testamencie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, w Psalmie 57,2 napisano: „Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie: chronię się pod cień Twoich skrzydeł, aż przejdzie klęska”. Zwróć uwagę na to, jak miłosierdzie Boga łączy się z szukaniem u Niego schronienia. Zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie. Dlaczego Bóg powinien okazać łaskę Rut? ''Ponieważ ''szukała schronienia pod Jego skrzydłami. Uznała Jego ochronę za najlepszą. Skierowała swoje serce na Boga, który da jej nadzieję i radość. A gdy tak się czyni, stawką jest honor Boga, więc On na pewno będzie łaskawy. Jeśli błagamy Boga mówiąc Mu, że jest dla nas źródłem nadziei, zamiast mówić, że my jesteśmy Jego nadzieją, wtedy Jego niezachwiane poświęcenie angażuje Go, aby nas chronił i dał nam radość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Szukanie schronienia u Boga i miłość do bliźnich  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musimy jednak zadać sobie pytanie, w jaki sposób miłość Rut do Noemi i opuszczenie własnej rodziny ma związek z szukaniem schronienia pod skrzydłami Boga. Prawdopodobnie Rut była w stanie opuścić schronienie u rodziców w Moabie, ponieważ znalazła je pod skrzydłami Boga. Spostrzegła potrzebę w życiu Noemi i wyczuła, że Bóg wzywa ją do zaspokojenia tej potrzeby. Orzeł wyruszył w stronę Noemi, a aby posiadać schronienie pod skrzydłami Boga, Rut także wyruszyła i poświęciła się opiece nad Noemi z troską, którą otrzymywała od Orła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc związek między schronieniem pod skrzydłami Boga a opuszczeniem domu w celu opieki nad Noemi jest taki, że bycie pod skrzydłami Boga ''umożliwiło ''Rut porzucenie ludzkiego schronienia i oddanie się miłości do Noemi. Innymi słowy, opuszczenie domu i miłość do Noemi są ''rezultatem i dowodem'' na schronienie u Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Przesłanie Ewangelii  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróćmy do pytania Rut z wersetu 10: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością?”. Powodem jest znalezienie schronienia pod skrzydłami Boga oraz uzyskana w ten sposób wolność oraz pragnienie opuszczenia domu i miłości do Noemi. Rut nie zapracowała sobie na życzliwość Boga lub Booza. Nie jest ich pracownikiem. Nie dają jej wynagrodzenia za jej pracę. Wprost przeciwnie, to ona uhonorowała ''ich ''przyznając, że potrzebuje ich pracy oraz przyjmując schronienie w ich hojności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takie jest przesłanie zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Bóg zmiłuje się nad każdym (niezależnie od pochodzenia), kto jest pokorny niczym Rut i schroni się pod Jego skrzydłami. Jezus powiedział: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyne, co Faryzeusze mieli do zrobienia, to schronić się pod skrzydłami Jezusa. Przestać się usprawiedliwiać. Przestać polegać na sobie. Przestać się wywyższać. Nie zrobili tego jednak. Rut nie była dla nich wzorem. Nie padali na twarz przed Jezusem. Nie kłaniali Mu się. Nie byli zdumieni jego łaską. Nie bądź jak Faryzeusz. Bądź jak Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bóg nie jest pracodawcą i nie szuka pracowników. Jest Orłem szukającym ludzi, aby udzielić im schronienia pod swoimi skrzydłami. Szuka ludzi, którzy opuszczą rodziców i ojczyznę, lub cokolwiek tylko ich powstrzymuje od życia w miłości pod skrzydłami Jezusa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nauka Noemi o wszechmocy Boga  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakończmy wracając na chwilę do Noemi. Booz daje Rut pożywienie (werset 14). Ruth pracuje aż do zachodu słońca. Powraca do Noemi i daje jej to, co pozostało z posiłku, i całe zboże (wersety 17-19). Opowiada jej, w jaki sposób zachował się Booz, a w wersecie 20 Noemi przedstawia swoją naukę o wszechmocy Boga. Noemi mówi: „Niech będzie on [Booz] błogosławiony przez Pana, ''który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym''!”. Wydaje mi się, że te dobre uczynki odnoszą się do dobroci Pana (patrz: Rdz 24,27). Booz dopiero zaczął okazywać dobroć zmarłym. Natomiast to Bóg wydawał się o niej zapomnieć. Dobroć Pana nie opuściła żyjących (Noemi i Rut), ani umarłych (Elimeleka i Kiliona). To Pan zatrzymał głód. To Pan powiązał Rut miłością do Noemi. To Pan zachował Booza dla Rut. Rut ''nieprzypadkowo'' przyszła na pole Booza. To światło boskiej miłości w końcu zaświeciło na tyle mocno, że Noemi wreszcie zaczęła je dostrzegać. Pan jest łaskawy. Jest dobry dla wszystkich, którzy szukają schronienia pod Jego skrzydłami. Padnijmy więc na twarz, złóżmy pokłon Panu, wyznajmy nasz brak godności, szukajmy schronienia pod skrzydłami Pana i bądźmy zadziwieni Jego łaską.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga</id>
		<title>Księga Rut: Pod skrzydłami Boga</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga"/>
				<updated>2011-10-05T18:51:08Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|Ruth: Under the Wings of God}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rt 2  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale 1 Księgi Rut Bóg doświadczył Noemi i jej rodzinę. Głód w Judei, osiedlenie się w Moabie, śmierć męża, małżeństwa dwóch synów z żonami z obcego kraju, śmierć tych synów. Cios za ciosem sprawił, że Noemi powiedziała: „podniosła się przeciw mnie dłoń Pana (...) Wszechmogący napełnił mnie goryczą” (1,13; 1,20). W rzeczywistości była ona tak przytłoczona goryczą Opatrzności Bożej, że nie była w stanie dostrzec znaków nadziei pojawiających się w jej życiu. Noemi wie, że Bóg istnieje. Wie, że Bóg jest wszechmogący i rządzi sprawami narodów i rodzin. Wie także, że bardzo ciężko ją doświadczył. Jej życie to tragedia. Zapomniała jednak, że we Bóg doświadcza swoje dzieci, gdyż w taki sposób prowadzi je do chwały. Musimy w to wierzyć i o tym pamiętać, a nie być ślepi niczym Noemi, gdy Bóg objawiał przed nią swoją chwałę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Słodycz Opatrzności Bożej  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale pierwszym Noemi doświadcza zarówno słodyczy, jak i goryczy Opatrzności Bożej. Bóg kończy głód i otwiera Noemi drogę do domu. Obdarza ją kochającą i pełną poświęcenia synową, która jej towarzyszy. Zachowuje członka rodziny męża Noemi, który pewnego dnia poślubi Rut i zachowa jej ród. Jednak Noemi tego nie widzi. Pod koniec rozdziału mówi do mieszkańców Betlejem: „Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan. Czemu nazywacie mnie Noemi, gdy Pan wydał świadectwo przeciw mnie, a Wszechmogący uczynił mnie nieszczęśliwą?” (werset 21). Tak więc Rut i przepełniona goryczą Noemi osiedlają się w Betlejem. W rozdziale drugim łaska Boga staje się tak oczywista, że nawet Noemi będzie w stanie ją dostrzec. &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Noemi miała powinowatego, krewnego jej męża, człowieka bardzo zamożnego z rodziny Elimeleka. Nazywał się Booz. Powiedziała Rut Moabitka do Noemi: «Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością». «Idź, moja córko» - odpowiedziała jej Noemi. Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka. A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu. Zapytał Booz swego sługę pilnującego żniwiarzy: «Czyja jest ta młoda kobieta?» Odpowiedział sługa pilnujący żniwiarzy: «To jest młoda Moabitka, która przyszła z Noemi z ziemi Moabu. Powiedziała ona: Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami. Przyszła i pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki». Powiedział Booz do Rut: «Słuchaj dobrze, moja córko! Nie chodź zbierać kłosów na innym polu i nie odchodź stąd, ale przyłącz się do moich dziewcząt. Spójrz na pole, na którym pracują żniwiarze, idź za nimi. Oto kazałem młodym sługom, aby ci nie dokuczali. Kiedy będziesz miała pragnienie, idź do naczyń napić się tego, co będą czerpać młodzi słudzy». Wtedy [Rut] upadła na twarz, oddając pokłon aż do ziemi, i zawołała: «Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?» Odpowiedział jej Booz: «Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić». «Obyś darzył mnie życzliwością, panie mój - powiedziała - oto uspokoiłeś mnie i przemawiałeś z dobrocią do swej służebnicy, chociaż nie jestem nawet równa jednej z twoich służących». W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce». Usiadła więc koło żniwiarzy, a Booz dał jej prażonych ziaren. Jadła je, a gdy nasyciła się, resztę zatrzymała. Potem wstała zbierać kłosy. Booz wydał polecenie swoim sługom: «Wolno jej zbierać kłosy nawet między snopami, wy zaś nie czyńcie jej wstrętów. Co więcej, wyrzucajcie dla niej kłosy z pokosu i pozostawiajcie, żeby je mogła zebrać. I nie krzyczcie na nią!» Rut zbierała kłosy na polu aż do wieczora, a gdy wymłóciła kijem to, co zebrała, było około efy jęczmienia. Wziąwszy go poszła do miasta i zobaczyła jej teściowa to, co zebrała. Wtedy Rut wyjęła i dała jej to, co pozostało jej z posiłku. «Gdzie zbierałaś dzisiaj kłosy - zapytała ją teściowa - gdzie pracowałaś? Niech będzie błogosławiony ten, który zaopiekował się tobą!» Wtedy wyjawiła swej teściowej tego, u którego pracowała, mówiąc: «Człowiek, u którego pracowałam dzisiaj, nazywa się Booz». Powiedziała Noemi do swej synowej: «Niech będzie on błogosławiony przez Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym!» I dodała Noemi: «Człowiek ten jest naszym krewnym, jest jednym z mających względem nas prawo wykupu» «I jeszcze powiedział mi - rzekła Rut Moabitka - przyłącz się do moich dziewcząt, dopóki nie skończą całego mojego żniwa». Noemi powiedziała do swej synowej, Rut: «Lepiej dla ciebie, moja córko, że będziesz wychodzić z jego dziewczętami, niż mieliby cię źle przyjąć na innym polu». Dołączyła się więc Rut do dziewcząt Booza, aby zbierać kłosy do czasu zakończenia żniw jęczmienia i żniw pszenicy, i mieszkała ze swoją teściową. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Booz: Człowiek przepełniony Bogiem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersetach 1-7 spotykamy Booza, poznajemy charakter Rut oraz dostrzegamy miłosierną Opatrzność Bożą. Booz, jak się dowiadujemy, jest krewnym Elimeleka, zmarłego męża Noemi. Natychmiast zdajemy sobie sprawę, że sytuacja Noemi nie jest tak ponura, jak ją opisała w Rt 1,11-13, gdzie stwierdziła, że nie ma nikogo, kto mógłby poślubić Rut i Orpę oraz kontynuować ród ich mężów. Dla osoby czytającej tę historię po raz pierwszy, Booz jest niczym promyk słońca przedostający się przez chmurę goryczy nad Noemi. I ten promyk staje się coraz większy i coraz jaśniejszy. Na przykład, w wersecie 1 napisano, że Booz był człowiekiem zamożnym. Co więcej, werset 4 dowodzi, że był on także wierzący. Czyż to nie dlatego narrator opisał, w jaki sposób Booz witał swoich sługów? „A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu”. Jeśli chcemy wiedzieć, jak wygląda relacją człowieka z Bogiem, musimy dowiedzieć się, do jakiego stopnia jego życie jest przepełnione Bogiem. Widać wyraźnie, że Booz był przepełniony Bogiem, gdyż nawet jego działalność rolnicza i związek z pracownikami uwzględniał Boga. Powitał ich błogosławieństwem. A za chwilę zobaczymy, że było to coś więcej niż tylko pobożne banały. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rut: Kobieta z charakterem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza poznaniem Booza w wersetach 1-7, odkrywamy także charakter Rut, który będzie odgrywał kluczową rolę w nauce tego rozdziału. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 1. Troska Rut o Noemi  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po pierwsze'', widzimy wysiłek Rut, który wkłada ona w troskę o swoją teściową. Zwróć uwagę na werset 2 - Noemi nie wymaga od Rut, aby pracowała. Rut mówi: „Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością”. Rut w pełni poświęciła się pomocy Noemi, dlatego idzie pracować, aby móc się o nią zatroszczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 2. Pokora Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po drugie'', widzimy pokorę Rut. Rut wie, w jaki sposób zatroszczyć się o Noemi nie przejawiając arogancji. W wersecie 7 słudzy mówią Boozowi, że Rut podeszła do nich rano. Poprosiła ich: „Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami”. Nie domagała się jałmużny. Nie przypuszczała nawet, ze ma prawo szukać kłosów. Chciała jedynie zebrać resztki pozostawione przez żniwiarzy i poprosiła o pozwolenie nawet na taką rzecz. Jest niczym kobieta, która podeszła do Jezusa i powiedziała: „Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”, a której wiarę wychwalał Jezus. Rut wie, w jaki sposób może pracować; nie jest nachalna ani arogancka, lecz pokorna i usłużna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 3. Pracowitość Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po trzecie'', widzimy jej pracowitość. Rut pracuje z wielkim wysiłkiem. W wersecie 7 napisano, że „pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki”. Werset 17 opisuje, jak Rut zbierała kłosy aż do wieczora, a zanim zakończyła pracę, wymłóciła to, co zebrała, odmierzyła zboże i dopiero wtedy zabrała je do domu. Nie ma wątpliwości co do tego, że autor chce, abyśmy podziwiali i naśladowali Rut. Rut podejmuje ''wysiłek'', aby zatroszczyć się o pozbawioną środków do życia teściową. Jest pokorna i usłużna, i nie wywyższa się w arogancki sposób. Poza tym ciężko pracuje od wschodu aż do zachodu słońca. Troskliwość. Usłużność. Pracowitość. Cechy godne naśladowania. Zwróć na nie uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Łaskawa Opatrzność Boża  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim zakończymy refleksję nad wersetami 1-7, czy widzisz działanie łaskawej Opatrzności za tymi wydarzeniami? Zwróć uwagę na werset 3: „Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a ''przypadkiem tak się stało'', że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka”. „Przypadkiem” się stało? Nie trzeba wygłaszać wykładu teologicznego w każdej linijce. Czasem dobrze jest zostawić pewną dwuznaczność, aby dać czytelnikowi szansę na odpowiedzenie sobie na pytania, które sam zadał. Odpowiedzi można udzielić później. Ona na pewno nadejdzie. Właściwie to Noemi i jej teologia wszechmocy Boga przynoszą odpowiedź. Jest nią Bóg - łaskawa Opatrzność Boża, która prowadzi Rut podczas pracy. Rut ''przypadkiem ''przyszła na pole Booza, ponieważ Bóg jest łaskawy i wszechmocny, nawet, gdy Go nie słyszymy. Jak napisano w Księdze Przysłów (16,9): „Serce człowieka obmyśla drogę, lecz Pan utwierdza kroki”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Dlaczego Rut spotkała życzliwość?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersecie 8 i 9 Booz przystępuje do Rut i okazuje jej wielką życzliwość, nawet mimo tego, że pochodzi z obcego kraju. Zapewnia jej pożywienie mówiąc, że może pracować na jego polu i powinna przyłączyć się do jego służek. Zapewnia jej ochronę przykazując młodym sługom, aby jej nie dokuczali (werset 9). Zaspokaja także jej pragnienie mówiąc, że może napić się tego, co czerpią słudzy. Bogactwo i bogobojność Booza zaczynają odwracać los Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Docieramy do najważniejszej rozmowy w rozdziale - wersetów 10-13. Rut zadaje pytanie, które okazuje się być brzemienne w skutkach. Pytanie, które każdy z nas musi zadać Bogu. Mało co w naszym życiu jest ważniejsze, niż odpowiedź, którą dostaniemy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut upadła na twarz, oddała pokłon aż do ziemi i spytała się: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?”. Rut wie, że jest Moabitką. Naturalne jest, że działa to na jej niekorzyść. Rut nie nosi w sobie urazy z tego powodu, po prostu to akceptuje. Nie będąc Izraelitką nie spodziewa się specjalnego traktowania. Dlatego jest zdumiona dobrocią Booza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut różni się od ludzi w dzisiejszych czasach. My spodziewamy się dobroci i jesteśmy zdumieni i rozgoryczeni, gdy jej nie spotykamy. Rut, natomiast, uważa się za bezwartościową, co przejawia się w jej głębokim pokłonie. Ludzie dumni nie dziękują. A ludzie pokorni nabierają jeszcze większej pokory, gdy okazuje się im łaskawość. Łaska nie ma na celu wyniesienie nas z usłużności. Ma dać nam szczęście przy Bogu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nie na podstawie zasług  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę jednak za bardzo wybiegamy teraz w przyszłość. Rut pyta Booza, dlaczego potraktował ją z taką życzliwością. Wersety 11 i 12 są tutaj kluczowe: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Booz odpowiedział jej: „Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Zwróć uwagę na to: Gdy Rut pyta się Booza, dlaczego okazał jej łaskę, Booz ''nie ''odpowiada: Bo łaska jest bezwarunkowa. Odpowiada na jej pytanie mówiąc, że postąpił tak dlatego, że miłość Rut do Noemi jest tak wielka, że opuściła ona ojca i matkę, aby służyć jej w obcym kraju. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to znaczy, że autor chce, abyśmy myśleli o miłości Rut do Noemi jak o uczynku, który przynosi korzyść w postaci życzliwości Booza oraz życzliwości Boga? Czy chce, abyśmy myśleli o łasce jako o życzliwości, którą możemy sobie zapracować? Nie sądzę. Gdyby Rut zapracowała sobie na życzliwość Booza, wtedy musielibyśmy myśleć o niej jak o jego pracownicy, która wyświadcza usługi o sporej wartości, tak że Booz jest u niej zadłużony. To nie obraz, który autor chce stworzyć w naszych umysłach. Werset 12 kreuje inny obraz, który zaprzecza stosunkowi pracownik-pracownica między Rut i Boozem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Ponieważ szukała schronienia pod skrzydłami Pana  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Booz mówi w wersecie 12, że to ''Bóg ''w rzeczywistości nagradza Rut za jej miłość do Noemi. Booz jest tylko narzędziem w Jego rękach (czego dowiemy się od Noemi za parę chwil). Zwróć uwagę na słowa: „Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, ''pod którego skrzydła przyszłaś się schronić''”. Ten werset nie potwierdza obrazu Rut jako pracownicy Boga, która wypełnia konieczne zadania, za co dostaje dobrą pensję. To obraz Boga jako ogromnego Orła oraz Rut jako zagrożonego pisklęcia, które przyszło się schronić pod skrzydłami Orła. Konsekwencją wersetu 12 jest nagrodzenie Rut przez Boga, ponieważ szukała schronienia pod jego skrzydłami. To popularna nauka w Starym Testamencie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, w Psalmie 57,2 napisano: „Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie: chronię się pod cień Twoich skrzydeł, aż przejdzie klęska”. Zwróć uwagę na to, jak miłosierdzie Boga łączy się z szukaniem u Niego schronienia. Zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie. Dlaczego Bóg powinien okazać łaskę Rut? ''Ponieważ ''szukała schronienia pod Jego skrzydłami. Uznała Jego ochronę za najlepszą. Skierowała swoje serce na Boga, który da jej nadzieję i radość. A gdy tak się czyni, stawką jest honor Boga, więc On na pewno będzie łaskawy. Jeśli błagamy Boga mówiąc Mu, że jest dla nas źródłem nadziei, zamiast mówić, że my jesteśmy Jego nadzieją, wtedy Jego niezachwiane poświęcenie angażuje Go, aby nas chronił i dał nam radość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Szukanie schronienia u Boga i miłość do bliźnich  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musimy jednak zadać sobie pytanie, w jaki sposób miłość Rut do Noemi i opuszczenie własnej rodziny ma związek z szukaniem schronienia pod skrzydłami Boga. Prawdopodobnie Rut była w stanie opuścić schronienie u rodziców w Moabie, ponieważ znalazła je pod skrzydłami Boga. Spostrzegła potrzebę w życiu Noemi i wyczuła, że Bóg wzywa ją do zaspokojenia tej potrzeby. Orzeł wyruszył w stronę Noemi, a aby posiadać schronienie pod skrzydłami Boga, Rut także wyruszyła i poświęciła się opiece nad Noemi z troską, którą otrzymywała od Orła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc związek między schronieniem pod skrzydłami Boga a opuszczeniem domu w celu opieki nad Noemi jest taki, że bycie pod skrzydłami Boga ''umożliwiło ''Rut porzucenie ludzkiego schronienia i oddanie się miłości do Noemi. Innymi słowy, opuszczenie domu i miłość do Noemi są ''rezultatem i dowodem'' na schronienie u Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Przesłanie Ewangelii  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróćmy do pytania Rut z wersetu 10: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością?”. Powodem jest znalezienie schronienia pod skrzydłami Boga oraz uzyskana w ten sposób wolność oraz pragnienie opuszczenia domu i miłości do Noemi. Rut nie zapracowała sobie na życzliwość Boga lub Booza. Nie jest ich pracownikiem. Nie dają jej wynagrodzenia za jej pracę. Wprost przeciwnie, to ona uhonorowała ich przyznając, że potrzebuje ich pracy oraz przyjmując schronienie w ich hojności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takie jest przesłanie zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Bóg zmiłuje się nad każdym (niezależnie od pochodzenia), kto jest pokorny niczym Rut i schroni się pod Jego skrzydłami. Jezus powiedział: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyne, co Faryzeusze mieli do zrobienia, to schronić się pod skrzydłami Jezusa. Przestać się usprawiedliwiać. Przestać polegać na sobie. Przestać się wywyższać. Nie zrobili tego jednak. Rut nie była dla nich wzorem. Nie padali na twarz przed Jezusem. Nie kłaniali Mu się. Nie byli zdumieni jego łaską. Nie bądź jak Faryzeusz. Bądź jak Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bóg nie jest pracodawcą i nie szuka pracowników. Jest Orłem szukającym ludzi, aby udzielić im schronienia pod swoimi skrzydłami. Szuka ludzi, którzy opuszczą rodziców i ojczyznę, lub cokolwiek tylko ich powstrzymuje od życia w miłości pod skrzydłami Jezusa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nauka Noemi o wszechmocy Boga  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakończmy wracając na chwilę do Noemi. Booz daje Rut pożywienie (werset 14). Ruth pracuje aż do zachodu słońca. Powraca do Noemi i daje jej to, co pozostało z posiłku, i całe zboże (wersety 17-19). Opowiada jej, w jaki sposób zachował się Booz, a w wersecie 20 Noemi przedstawia swoją naukę o wszechmocy Boga. Noemi mówi: „Niech będzie on [Booz] błogosławiony przez Pana, ''który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym''!”. Wydaje mi się, że te dobre uczynki odnoszą się do dobroci Pana (patrz: Rdz 24,27). Booz dopiero zaczął okazywać dobroć zmarłym. Natomiast to Bóg wydawał się o niej zapomnieć. Dobroć Pana nie opuściła żyjących (Noemi i Rut), ani umarłych (Elimeleka i Kiliona). To Pan zatrzymał głód. To Pan powiązał Rut miłością do Noemi. To Pan zachował Booza dla Rut. Rut ''nieprzypadkowo'' przyszła na pole Booza. To światło boskiej miłości w końcu zaświeciło na tyle mocno, że Noemi wreszcie zaczęła je dostrzegać. Pan jest łaskawy. Jest dobry dla wszystkich, którzy szukają schronienia pod Jego skrzydłami. Padnijmy więc na twarz, złóżmy pokłon Panu, wyznajmy nasz brak godności, szukajmy schronienia pod skrzydłami Pana i bądźmy zadziwieni Jego łaską.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga</id>
		<title>Księga Rut: Pod skrzydłami Boga</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga"/>
				<updated>2011-10-05T18:50:33Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|Ruth: Under the Wings of God}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rt 2  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale 1 Księgi Rut Bóg doświadczył Noemi i jej rodzinę. Głód w Judei, osiedlenie się w Moabie, śmierć męża, małżeństwa dwóch synów z żonami z obcego kraju, śmierć tych synów. Cios za ciosem sprawił, że Noemi powiedziała: „podniosła się przeciw mnie dłoń Pana (...) Wszechmogący napełnił mnie goryczą” (1,13; 1,20). W rzeczywistości była ona tak przytłoczona goryczą Opatrzności Bożej, że nie była w stanie dostrzec znaków nadziei pojawiających się w jej życiu. Noemi wie, że Bóg istnieje. Wie, że Bóg jest wszechmogący i rządzi sprawami narodów i rodzin. Wie także, że bardzo ciężko ją doświadczył. Jej życie to tragedia. Zapomniała jednak, że we Bóg doświadcza swoje dzieci, gdyż w taki sposób prowadzi je do chwały. Musimy w to wierzyć i o tym pamiętać, a nie być ślepi niczym Noemi, gdy Bóg objawiał przed nią swoją chwałę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Słodycz Opatrzności Bożej  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale pierwszym Noemi doświadcza zarówno słodyczy, jak i goryczy Opatrzności Bożej. Bóg kończy głód i otwiera Noemi drogę do domu. Obdarza ją kochającą i pełną poświęcenia synową, która jej towarzyszy. Zachowuje członka rodziny męża Noemi, który pewnego dnia poślubi Rut i zachowa jej ród. Jednak Noemi tego nie widzi. Pod koniec rozdziału mówi do mieszkańców Betlejem: „Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan. Czemu nazywacie mnie Noemi, gdy Pan wydał świadectwo przeciw mnie, a Wszechmogący uczynił mnie nieszczęśliwą?” (werset 21). Tak więc Rut i przepełniona goryczą Noemi osiedlają się w Betlejem. W rozdziale drugim łaska Boga staje się tak oczywista, że nawet Noemi będzie w stanie ją dostrzec. &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Noemi miała powinowatego, krewnego jej męża, człowieka bardzo zamożnego z rodziny Elimeleka. Nazywał się Booz. Powiedziała Rut Moabitka do Noemi: «Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością». «Idź, moja córko» - odpowiedziała jej Noemi. Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka. A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu. Zapytał Booz swego sługę pilnującego żniwiarzy: «Czyja jest ta młoda kobieta?» Odpowiedział sługa pilnujący żniwiarzy: «To jest młoda Moabitka, która przyszła z Noemi z ziemi Moabu. Powiedziała ona: Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami. Przyszła i pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki». Powiedział Booz do Rut: «Słuchaj dobrze, moja córko! Nie chodź zbierać kłosów na innym polu i nie odchodź stąd, ale przyłącz się do moich dziewcząt. Spójrz na pole, na którym pracują żniwiarze, idź za nimi. Oto kazałem młodym sługom, aby ci nie dokuczali. Kiedy będziesz miała pragnienie, idź do naczyń napić się tego, co będą czerpać młodzi słudzy». Wtedy [Rut] upadła na twarz, oddając pokłon aż do ziemi, i zawołała: «Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?» Odpowiedział jej Booz: «Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić». «Obyś darzył mnie życzliwością, panie mój - powiedziała - oto uspokoiłeś mnie i przemawiałeś z dobrocią do swej służebnicy, chociaż nie jestem nawet równa jednej z twoich służących». W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce». Usiadła więc koło żniwiarzy, a Booz dał jej prażonych ziaren. Jadła je, a gdy nasyciła się, resztę zatrzymała. Potem wstała zbierać kłosy. Booz wydał polecenie swoim sługom: «Wolno jej zbierać kłosy nawet między snopami, wy zaś nie czyńcie jej wstrętów. Co więcej, wyrzucajcie dla niej kłosy z pokosu i pozostawiajcie, żeby je mogła zebrać. I nie krzyczcie na nią!» Rut zbierała kłosy na polu aż do wieczora, a gdy wymłóciła kijem to, co zebrała, było około efy jęczmienia. Wziąwszy go poszła do miasta i zobaczyła jej teściowa to, co zebrała. Wtedy Rut wyjęła i dała jej to, co pozostało jej z posiłku. «Gdzie zbierałaś dzisiaj kłosy - zapytała ją teściowa - gdzie pracowałaś? Niech będzie błogosławiony ten, który zaopiekował się tobą!» Wtedy wyjawiła swej teściowej tego, u którego pracowała, mówiąc: «Człowiek, u którego pracowałam dzisiaj, nazywa się Booz». Powiedziała Noemi do swej synowej: «Niech będzie on błogosławiony przez Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym!» I dodała Noemi: «Człowiek ten jest naszym krewnym, jest jednym z mających względem nas prawo wykupu» «I jeszcze powiedział mi - rzekła Rut Moabitka - przyłącz się do moich dziewcząt, dopóki nie skończą całego mojego żniwa». Noemi powiedziała do swej synowej, Rut: «Lepiej dla ciebie, moja córko, że będziesz wychodzić z jego dziewczętami, niż mieliby cię źle przyjąć na innym polu». Dołączyła się więc Rut do dziewcząt Booza, aby zbierać kłosy do czasu zakończenia żniw jęczmienia i żniw pszenicy, i mieszkała ze swoją teściową. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Booz: Człowiek przepełniony Bogiem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersetach 1-7 spotykamy Booza, poznajemy charakter Rut oraz dostrzegamy miłosierną Opatrzność Bożą. Booz, jak się dowiadujemy, jest krewnym Elimeleka, zmarłego męża Noemi. Natychmiast zdajemy sobie sprawę, że sytuacja Noemi nie jest tak ponura, jak ją opisała w Rt 1,11-13, gdzie stwierdziła, że nie ma nikogo, kto mógłby poślubić Rut i Orpę oraz kontynuować ród ich mężów. Dla osoby czytającej tę historię po raz pierwszy, Booz jest niczym promyk słońca przedostający się przez chmurę goryczy nad Noemi. I ten promyk staje się coraz większy i coraz jaśniejszy. Na przykład, w wersecie 1 napisano, że Booz był człowiekiem zamożnym. Co więcej, werset 4 dowodzi, że był on także wierzący. Czyż to nie dlatego narrator opisał, w jaki sposób Booz witał swoich sługów? „A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu”. Jeśli chcemy wiedzieć, jak wygląda relacją człowieka z Bogiem, musimy dowiedzieć się, do jakiego stopnia jego życie jest przepełnione Bogiem. Widać wyraźnie, że Booz był przepełniony Bogiem, gdyż nawet jego działalność rolnicza i związek z pracownikami uwzględniał Boga. Powitał ich błogosławieństwem. A za chwilę zobaczymy, że było to coś więcej niż tylko pobożne banały. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rut: Kobieta z charakterem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza poznaniem Booza w wersetach 1-7, odkrywamy także charakter Rut, który będzie odgrywał kluczową rolę w nauce tego rozdziału. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 1. Troska Rut o Noemi  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po pierwsze'', widzimy wysiłek Rut, który wkłada ona w troskę o swoją teściową. Zwróć uwagę na werset 2 - Noemi nie wymaga od Rut, aby pracowała. Rut mówi: „Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością”. Rut w pełni poświęciła się pomocy Noemi, dlatego idzie pracować, aby móc się o nią zatroszczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 2. Pokora Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po drugie'', widzimy pokorę Rut. Rut wie, w jaki sposób zatroszczyć się o Noemi nie przejawiając arogancji. W wersecie 7 słudzy mówią Boozowi, że Rut podeszła do nich rano. Poprosiła ich: „Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami”. Nie domagała się jałmużny. Nie przypuszczała nawet, ze ma prawo szukać kłosów. Chciała jedynie zebrać resztki pozostawione przez żniwiarzy i poprosiła o pozwolenie nawet na taką rzecz. Jest niczym kobieta, która podeszła do Jezusa i powiedziała: „Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”, a której wiarę wychwalał Jezus. Rut wie, w jaki sposób może pracować; nie jest nachalna ani arogancka, lecz pokorna i usłużna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 3. Pracowitość Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po trzecie'', widzimy jej pracowitość. Rut pracuje z wielkim wysiłkiem. W wersecie 7 napisano, że „pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki”. Werset 17 opisuje, jak Rut zbierała kłosy aż do wieczora, a zanim zakończyła pracę, wymłóciła to, co zebrała, odmierzyła zboże i dopiero wtedy zabrała je do domu. Nie ma wątpliwości co do tego, że autor chce, abyśmy podziwiali i naśladowali Rut. Rut podejmuje ''wysiłek'', aby zatroszczyć się o pozbawioną środków do życia teściową. Jest pokorna i usłużna, i nie wywyższa się w arogancki sposób. Poza tym ciężko pracuje od wschodu aż do zachodu słońca. Troskliwość. Usłużność. Pracowitość. Cechy godne naśladowania. Zwróć na nie uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Łaskawa Opatrzność Boża  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim zakończymy refleksję nad wersetami 1-7, czy widzisz działanie łaskawej Opatrzności za tymi wydarzeniami? Zwróć uwagę na werset 3: „Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a ''przypadkiem tak się stało'', że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka”. „Przypadkiem” się stało? Nie trzeba wygłaszać wykładu teologicznego w każdej linijce. Czasem dobrze jest zostawić pewną dwuznaczność, aby dać czytelnikowi szansę na odpowiedzenie sobie na pytania, które sam zadał. Odpowiedzi można udzielić później. Ona na pewno nadejdzie. Właściwie to Noemi i jej teologia wszechmocy Boga przynoszą odpowiedź. Jest nią Bóg - łaskawa Opatrzność Boża, która prowadzi Rut podczas pracy. Rut ''przypadkiem ''przyszła na pole Booza, ponieważ Bóg jest łaskawy i wszechmocny, nawet, gdy Go nie słyszymy. Jak napisano w Księdze Przysłów (16,9): „Serce człowieka obmyśla drogę, lecz Pan utwierdza kroki”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Dlaczego Rut spotkała życzliwość?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersecie 8 i 9 Booz przystępuje do Rut i okazuje jej wielką życzliwość, nawet mimo tego, że pochodzi z obcego kraju. Zapewnia jej pożywienie mówiąc, że może pracować na jego polu i powinna przyłączyć się do jego służek. Zapewnia jej ochronę przykazując młodym sługom, aby jej nie dokuczali (werset 9). Zaspokaja także jej pragnienie mówiąc, że może napić się tego, co czerpią słudzy. Bogactwo i bogobojność Booza zaczynają odwracać los Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Docieramy do najważniejszej rozmowy w rozdziale - wersetów 10-13. Rut zadaje pytanie, które okazuje się być brzemienne w skutkach. Pytanie, które każdy z nas musi zadać Bogu. Mało co w naszym życiu jest ważniejsze, niż odpowiedź, którą dostaniemy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut upadła na twarz, oddała pokłon aż do ziemi i spytała się: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?”. Rut wie, że jest Moabitką. Naturalne jest, że działa to na jej niekorzyść. Rut nie nosi w sobie urazy z tego powodu, po prostu to akceptuje. Nie będąc Izraelitką nie spodziewa się specjalnego traktowania. Dlatego jest zdumiona dobrocią Booza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut różni się od ludzi w dzisiejszych czasach. My spodziewamy się dobroci i jesteśmy zdumieni i rozgoryczeni, gdy jej nie spotykamy. Rut, natomiast, uważa się za bezwartościową, co przejawia się w jej głębokim pokłonie. Ludzie dumni nie dziękują. A ludzie pokorni nabierają jeszcze większej pokory, gdy okazuje się im łaskawość. Łaska nie ma na celu wyniesienie nas z usłużności. Ma dać nam szczęście przy Bogu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nie na podstawie zasług  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę jednak za bardzo wybiegamy teraz w przyszłość. Rut pyta Booza, dlaczego potraktował ją z taką życzliwością. Wersety 11 i 12 są tutaj kluczowe: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Booz odpowiedział jej: „Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Zwróć uwagę na to: Gdy Rut pyta się Booza, dlaczego okazał jej łaskę, Booz ''nie ''odpowiada: Bo łaska jest bezwarunkowa. Odpowiada na jej pytanie mówiąc, że postąpił tak dlatego, że miłość Rut do Noemi jest tak wielka, że opuściła ona ojca i matkę, aby służyć jej w obcym kraju. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to znaczy, że autor chce, abyśmy myśleli o miłości Rut do Noemi jak o uczynku, który przynosi korzyść w postaci życzliwości Booza oraz życzliwości Boga? Czy chce, abyśmy myśleli o łasce jako o życzliwości, którą możemy sobie zapracować? Nie sądzę. Gdyby Rut zapracowała sobie na życzliwość Booza, wtedy musielibyśmy myśleć o niej jak o jego pracownicy, która wyświadcza usługi o sporej wartości, tak że Booz jest u niej zadłużony. To nie obraz, który autor chce stworzyć w naszych umysłach. Werset 12 kreuje inny obraz, który zaprzecza stosunkowi pracownik-pracownica między Rut i Boozem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Ponieważ szukała schronienia pod skrzydłami Pana  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Booz mówi w wersecie 12, że to ''Bóg ''w rzeczywistości nagradza Rut za jej miłość do Noemi. Booz jest tylko narzędziem w Jego rękach (czego dowiemy się od Noemi za parę chwil). Zwróć uwagę na słowa: „Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, ''pod którego skrzydła przyszłaś się schronić''”. Ten werset nie potwierdza obrazu Rut jako pracownicy Boga, która wypełnia konieczne zadania, za co dostaje dobrą pensję. To obraz Boga jako ogromnego Orła oraz Rut jako zagrożonego pisklęcia, które przyszło się schronić pod skrzydłami Orła. Konsekwencją wersetu 12 jest nagrodzenie Rut przez Boga, ponieważ szukała schronienia pod jego skrzydłami. To popularna nauka w Starym Testamencie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, w Psalmie 57,2 napisano: „Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie: chronię się pod cień Twoich skrzydeł, aż przejdzie klęska”. Zwróć uwagę na to, jak miłosierdzie Boga łączy się z szukaniem u Niego schronienia. Zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie. Dlaczego Bóg powinien okazać łaskę Rut? ''Ponieważ ''szukała schronienia pod Jego skrzydłami. Uznała Jego ochronę za najlepszą. Skierowała swoje serce na Boga, który da jej nadzieję i radość. A gdy tak się czyni, stawką jest honor Boga, więc On na pewno będzie łaskawy. Jeśli błagamy Boga mówiąc Mu, że jest dla nas źródłem nadziei, zamiast mówić, że my jesteśmy Jego nadzieją, wtedy Jego niezachwiane poświęcenie angażuje Go, aby nas chronił i dał nam radość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Szukanie schronienia u Boga i miłość do bliźnich  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musimy jednak zadać sobie pytanie, w jaki sposób miłość Rut do Noemi i opuszczenie własnej rodziny ma związek z szukaniem schronienia pod skrzydłami Boga. Prawdopodobnie Rut była w stanie opuścić schronienie u rodziców w Moabie, ponieważ znalazła je pod skrzydłami Boga. Spostrzegła potrzebę w życiu Noemi i wyczuła, że Bóg wzywa ją do zaspokojenia tej potrzeby. Orzeł wyruszył w stronę Noemi, a aby posiadać schronienie pod skrzydłami Boga, Rut także wyruszyła i poświęciła się opiece nad Noemi z troską, którą otrzymywała od Orła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc związek między schronieniem pod skrzydłami Boga a opuszczeniem domu w celu opieki nad Noemi jest taki, że bycie pod skrzydłami Boga ''umożliwiło ''Rut porzucenie ludzkiego schronienia i oddanie się miłości do Noemi. Innymi słowy, opuszczenie domu i miłość do Noemi są rezultatem i dowodem na schronienie u Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Przesłanie Ewangelii  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróćmy do pytania Rut z wersetu 10: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością?”. Powodem jest znalezienie schronienia pod skrzydłami Boga oraz uzyskana w ten sposób wolność oraz pragnienie opuszczenia domu i miłości do Noemi. Rut nie zapracowała sobie na życzliwość Boga lub Booza. Nie jest ich pracownikiem. Nie dają jej wynagrodzenia za jej pracę. Wprost przeciwnie, to ona uhonorowała ich przyznając, że potrzebuje ich pracy oraz przyjmując schronienie w ich hojności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takie jest przesłanie zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Bóg zmiłuje się nad każdym (niezależnie od pochodzenia), kto jest pokorny niczym Rut i schroni się pod Jego skrzydłami. Jezus powiedział: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyne, co Faryzeusze mieli do zrobienia, to schronić się pod skrzydłami Jezusa. Przestać się usprawiedliwiać. Przestać polegać na sobie. Przestać się wywyższać. Nie zrobili tego jednak. Rut nie była dla nich wzorem. Nie padali na twarz przed Jezusem. Nie kłaniali Mu się. Nie byli zdumieni jego łaską. Nie bądź jak Faryzeusz. Bądź jak Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bóg nie jest pracodawcą i nie szuka pracowników. Jest Orłem szukającym ludzi, aby udzielić im schronienia pod swoimi skrzydłami. Szuka ludzi, którzy opuszczą rodziców i ojczyznę, lub cokolwiek tylko ich powstrzymuje od życia w miłości pod skrzydłami Jezusa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nauka Noemi o wszechmocy Boga  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakończmy wracając na chwilę do Noemi. Booz daje Rut pożywienie (werset 14). Ruth pracuje aż do zachodu słońca. Powraca do Noemi i daje jej to, co pozostało z posiłku, i całe zboże (wersety 17-19). Opowiada jej, w jaki sposób zachował się Booz, a w wersecie 20 Noemi przedstawia swoją naukę o wszechmocy Boga. Noemi mówi: „Niech będzie on [Booz] błogosławiony przez Pana, ''który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym''!”. Wydaje mi się, że te dobre uczynki odnoszą się do dobroci Pana (patrz: Rdz 24,27). Booz dopiero zaczął okazywać dobroć zmarłym. Natomiast to Bóg wydawał się o niej zapomnieć. Dobroć Pana nie opuściła żyjących (Noemi i Rut), ani umarłych (Elimeleka i Kiliona). To Pan zatrzymał głód. To Pan powiązał Rut miłością do Noemi. To Pan zachował Booza dla Rut. Rut ''nieprzypadkowo'' przyszła na pole Booza. To światło boskiej miłości w końcu zaświeciło na tyle mocno, że Noemi wreszcie zaczęła je dostrzegać. Pan jest łaskawy. Jest dobry dla wszystkich, którzy szukają schronienia pod Jego skrzydłami. Padnijmy więc na twarz, złóżmy pokłon Panu, wyznajmy nasz brak godności, szukajmy schronienia pod skrzydłami Pana i bądźmy zadziwieni Jego łaską.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga</id>
		<title>Księga Rut: Pod skrzydłami Boga</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga"/>
				<updated>2011-10-05T18:49:30Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|Ruth: Under the Wings of God}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rt 2  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale 1 Księgi Rut Bóg doświadczył Noemi i jej rodzinę. Głód w Judei, osiedlenie się w Moabie, śmierć męża, małżeństwa dwóch synów z żonami z obcego kraju, śmierć tych synów. Cios za ciosem sprawił, że Noemi powiedziała: „podniosła się przeciw mnie dłoń Pana (...) Wszechmogący napełnił mnie goryczą” (1,13; 1,20). W rzeczywistości była ona tak przytłoczona goryczą Opatrzności Bożej, że nie była w stanie dostrzec znaków nadziei pojawiających się w jej życiu. Noemi wie, że Bóg istnieje. Wie, że Bóg jest wszechmogący i rządzi sprawami narodów i rodzin. Wie także, że bardzo ciężko ją doświadczył. Jej życie to tragedia. Zapomniała jednak, że we Bóg doświadcza swoje dzieci, gdyż w taki sposób prowadzi je do chwały. Musimy w to wierzyć i o tym pamiętać, a nie być ślepi niczym Noemi, gdy Bóg objawiał przed nią swoją chwałę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Słodycz Opatrzności Bożej  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale pierwszym Noemi doświadcza zarówno słodyczy, jak i goryczy Opatrzności Bożej. Bóg kończy głód i otwiera Noemi drogę do domu. Obdarza ją kochającą i pełną poświęcenia synową, która jej towarzyszy. Zachowuje członka rodziny męża Noemi, który pewnego dnia poślubi Rut i zachowa jej ród. Jednak Noemi tego nie widzi. Pod koniec rozdziału mówi do mieszkańców Betlejem: „Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan. Czemu nazywacie mnie Noemi, gdy Pan wydał świadectwo przeciw mnie, a Wszechmogący uczynił mnie nieszczęśliwą?” (werset 21). Tak więc Rut i przepełniona goryczą Noemi osiedlają się w Betlejem. W rozdziale drugim łaska Boga staje się tak oczywista, że nawet Noemi będzie w stanie ją dostrzec. &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Noemi miała powinowatego, krewnego jej męża, człowieka bardzo zamożnego z rodziny Elimeleka. Nazywał się Booz. Powiedziała Rut Moabitka do Noemi: «Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością». «Idź, moja córko» - odpowiedziała jej Noemi. Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka. A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu. Zapytał Booz swego sługę pilnującego żniwiarzy: «Czyja jest ta młoda kobieta?» Odpowiedział sługa pilnujący żniwiarzy: «To jest młoda Moabitka, która przyszła z Noemi z ziemi Moabu. Powiedziała ona: Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami. Przyszła i pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki». Powiedział Booz do Rut: «Słuchaj dobrze, moja córko! Nie chodź zbierać kłosów na innym polu i nie odchodź stąd, ale przyłącz się do moich dziewcząt. Spójrz na pole, na którym pracują żniwiarze, idź za nimi. Oto kazałem młodym sługom, aby ci nie dokuczali. Kiedy będziesz miała pragnienie, idź do naczyń napić się tego, co będą czerpać młodzi słudzy». Wtedy [Rut] upadła na twarz, oddając pokłon aż do ziemi, i zawołała: «Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?» Odpowiedział jej Booz: «Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić». «Obyś darzył mnie życzliwością, panie mój - powiedziała - oto uspokoiłeś mnie i przemawiałeś z dobrocią do swej służebnicy, chociaż nie jestem nawet równa jednej z twoich służących». W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce». Usiadła więc koło żniwiarzy, a Booz dał jej prażonych ziaren. Jadła je, a gdy nasyciła się, resztę zatrzymała. Potem wstała zbierać kłosy. Booz wydał polecenie swoim sługom: «Wolno jej zbierać kłosy nawet między snopami, wy zaś nie czyńcie jej wstrętów. Co więcej, wyrzucajcie dla niej kłosy z pokosu i pozostawiajcie, żeby je mogła zebrać. I nie krzyczcie na nią!» Rut zbierała kłosy na polu aż do wieczora, a gdy wymłóciła kijem to, co zebrała, było około efy jęczmienia. Wziąwszy go poszła do miasta i zobaczyła jej teściowa to, co zebrała. Wtedy Rut wyjęła i dała jej to, co pozostało jej z posiłku. «Gdzie zbierałaś dzisiaj kłosy - zapytała ją teściowa - gdzie pracowałaś? Niech będzie błogosławiony ten, który zaopiekował się tobą!» Wtedy wyjawiła swej teściowej tego, u którego pracowała, mówiąc: «Człowiek, u którego pracowałam dzisiaj, nazywa się Booz». Powiedziała Noemi do swej synowej: «Niech będzie on błogosławiony przez Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym!» I dodała Noemi: «Człowiek ten jest naszym krewnym, jest jednym z mających względem nas prawo wykupu» «I jeszcze powiedział mi - rzekła Rut Moabitka - przyłącz się do moich dziewcząt, dopóki nie skończą całego mojego żniwa». Noemi powiedziała do swej synowej, Rut: «Lepiej dla ciebie, moja córko, że będziesz wychodzić z jego dziewczętami, niż mieliby cię źle przyjąć na innym polu». Dołączyła się więc Rut do dziewcząt Booza, aby zbierać kłosy do czasu zakończenia żniw jęczmienia i żniw pszenicy, i mieszkała ze swoją teściową. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Booz: Człowiek przepełniony Bogiem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersetach 1-7 spotykamy Booza, poznajemy charakter Rut oraz dostrzegamy miłosierną Opatrzność Bożą. Booz, jak się dowiadujemy, jest krewnym Elimeleka, zmarłego męża Noemi. Natychmiast zdajemy sobie sprawę, że sytuacja Noemi nie jest tak ponura, jak ją opisała w Rt 1,11-13, gdzie stwierdziła, że nie ma nikogo, kto mógłby poślubić Rut i Orpę oraz kontynuować ród ich mężów. Dla osoby czytającej tę historię po raz pierwszy, Booz jest niczym promyk słońca przedostający się przez chmurę goryczy nad Noemi. I ten promyk staje się coraz większy i coraz jaśniejszy. Na przykład, w wersecie 1 napisano, że Booz był człowiekiem zamożnym. Co więcej, werset 4 dowodzi, że był on także wierzący. Czyż to nie dlatego narrator opisał, w jaki sposób Booz witał swoich sługów? „A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu”. Jeśli chcemy wiedzieć, jak wygląda relacją człowieka z Bogiem, musimy dowiedzieć się, do jakiego stopnia jego życie jest przepełnione Bogiem. Widać wyraźnie, że Booz był przepełniony Bogiem, gdyż nawet jego działalność rolnicza i związek z pracownikami uwzględniał Boga. Powitał ich błogosławieństwem. A za chwilę zobaczymy, że było to coś więcej niż tylko pobożne banały. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rut: Kobieta z charakterem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza poznaniem Booza w wersetach 1-7, odkrywamy także charakter Rut, który będzie odgrywał kluczową rolę w nauce tego rozdziału. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 1. Troska Rut o Noemi  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po pierwsze'', widzimy wysiłek Rut, który wkłada ona w troskę o swoją teściową. Zwróć uwagę na werset 2 - Noemi nie wymaga od Rut, aby pracowała. Rut mówi: „Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością”. Rut w pełni poświęciła się pomocy Noemi, dlatego idzie pracować, aby móc się o nią zatroszczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 2. Pokora Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po drugie'', widzimy pokorę Rut. Rut wie, w jaki sposób zatroszczyć się o Noemi nie przejawiając arogancji. W wersecie 7 słudzy mówią Boozowi, że Rut podeszła do nich rano. Poprosiła ich: „Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami”. Nie domagała się jałmużny. Nie przypuszczała nawet, ze ma prawo szukać kłosów. Chciała jedynie zebrać resztki pozostawione przez żniwiarzy i poprosiła o pozwolenie nawet na taką rzecz. Jest niczym kobieta, która podeszła do Jezusa i powiedziała: „Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”, a której wiarę wychwalał Jezus. Rut wie, w jaki sposób może pracować; nie jest nachalna ani arogancka, lecz pokorna i usłużna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 3. Pracowitość Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po trzecie'', widzimy jej pracowitość. Rut pracuje z wielkim wysiłkiem. W wersecie 7 napisano, że „pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki”. Werset 17 opisuje, jak Rut zbierała kłosy aż do wieczora, a zanim zakończyła pracę, wymłóciła to, co zebrała, odmierzyła zboże i dopiero wtedy zabrała je do domu. Nie ma wątpliwości co do tego, że autor chce, abyśmy podziwiali i naśladowali Rut. Rut podejmuje ''wysiłek'', aby zatroszczyć się o pozbawioną środków do życia teściową. Jest pokorna i usłużna, i nie wywyższa się w arogancki sposób. Poza tym ciężko pracuje od wschodu aż do zachodu słońca. Troskliwość. Usłużność. Pracowitość. Cechy godne naśladowania. Zwróć na nie uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Łaskawa Opatrzność Boża  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim zakończymy refleksję nad wersetami 1-7, czy widzisz działanie łaskawej Opatrzności za tymi wydarzeniami? Zwróć uwagę na werset 3: „Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a ''przypadkiem tak się stało'', że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka”. „Przypadkiem” się stało? Nie trzeba wygłaszać wykładu teologicznego w każdej linijce. Czasem dobrze jest zostawić pewną dwuznaczność, aby dać czytelnikowi szansę na odpowiedzenie sobie na pytania, które sam zadał. Odpowiedzi można udzielić później. Ona na pewno nadejdzie. Właściwie to Noemi i jej teologia wszechmocy Boga przynoszą odpowiedź. Jest nią Bóg - łaskawa Opatrzność Boża, która prowadzi Rut podczas pracy. Rut ''przypadkiem ''przyszła na pole Booza, ponieważ Bóg jest łaskawy i wszechmocny, nawet, gdy Go nie słyszymy. Jak napisano w Księdze Przysłów (16,9): „Serce człowieka obmyśla drogę, lecz Pan utwierdza kroki”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Dlaczego Rut spotkała życzliwość?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersecie 8 i 9 Booz przystępuje do Rut i okazuje jej wielką życzliwość, nawet mimo tego, że pochodzi z obcego kraju. Zapewnia jej pożywienie mówiąc, że może pracować na jego polu i powinna przyłączyć się do jego służek. Zapewnia jej ochronę przykazując młodym sługom, aby jej nie dokuczali (werset 9). Zaspokaja także jej pragnienie mówiąc, że może napić się tego, co czerpią słudzy. Bogactwo i bogobojność Booza zaczynają odwracać los Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Docieramy do najważniejszej rozmowy w rozdziale - wersetów 10-13. Rut zadaje pytanie, które okazuje się być brzemienne w skutkach. Pytanie, które każdy z nas musi zadać Bogu. Mało co w naszym życiu jest ważniejsze, niż odpowiedź, którą dostaniemy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut upadła na twarz, oddała pokłon aż do ziemi i spytała się: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?”. Rut wie, że jest Moabitką. Naturalne jest, że działa to na jej niekorzyść. Rut nie nosi w sobie urazy z tego powodu, po prostu to akceptuje. Nie będąc Izraelitką nie spodziewa się specjalnego traktowania. Dlatego jest zdumiona dobrocią Booza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut różni się od ludzi w dzisiejszych czasach. My spodziewamy się dobroci i jesteśmy zdumieni i rozgoryczeni, gdy jej nie spotykamy. Rut, natomiast, uważa się za bezwartościową, co przejawia się w jej głębokim pokłonie. Ludzie dumni nie dziękują. A ludzie pokorni nabierają jeszcze większej pokory, gdy okazuje się im łaskawość. Łaska nie ma na celu wyniesienie nas z usłużności. Ma dać nam szczęście przy Bogu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nie na podstawie zasług  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę jednak za bardzo wybiegamy teraz w przyszłość. Rut pyta Booza, dlaczego potraktował ją z taką życzliwością. Wersety 11 i 12 są tutaj kluczowe: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Booz odpowiedział jej: „Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Zwróć uwagę na to: Gdy Rut pyta się Booza, dlaczego okazał jej łaskę, Booz ''nie ''odpowiada: Bo łaska jest bezwarunkowa. Odpowiada na jej pytanie mówiąc, że postąpił tak dlatego, że miłość Rut do Noemi jest tak wielka, że opuściła ona ojca i matkę, aby służyć jej w obcym kraju. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to znaczy, że autor chce, abyśmy myśleli o miłości Rut do Noemi jak o uczynku, który przynosi korzyść w postaci życzliwości Booza oraz życzliwości Boga? Czy chce, abyśmy myśleli o łasce jako o życzliwości, którą możemy sobie zapracować? Nie sądzę. Gdyby Rut zapracowała sobie na życzliwość Booza, wtedy musielibyśmy myśleć o niej jak o jego pracownicy, która wyświadcza usługi o sporej wartości, tak że Booz jest u niej zadłużony. To nie obraz, który autor chce stworzyć w naszych umysłach. Werset 12 kreuje inny obraz, który zaprzecza stosunkowi pracownik-pracownica między Rut i Boozem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Ponieważ szukała schronienia pod skrzydłami Pana  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Booz mówi w wersecie 12, że to ''Bóg ''w rzeczywistości nagradza Rut za jej miłość do Noemi. Booz jest tylko narzędziem w Jego rękach (czego dowiemy się od Noemi za parę chwil). Zwróć uwagę na słowa: „Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”. Ten werset nie potwierdza obrazu Rut jako pracownicy Boga, która wypełnia konieczne zadania, za co dostaje dobrą pensję. To obraz Boga jako ogromnego Orła oraz Rut jako zagrożonego pisklęcia, które przyszło się schronić pod skrzydłami Orła. Konsekwencją wersetu 12 jest nagrodzenie Rut przez Boga, ponieważ szukała schronienia pod jego skrzydłami. To popularna nauka w Starym Testamencie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, w Psalmie 57,2 napisano: „Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie: chronię się pod cień Twoich skrzydeł, aż przejdzie klęska”. Zwróć uwagę na to, jak miłosierdzie Boga łączy się z szukaniem u Niego schronienia. Zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie. Dlaczego Bóg powinien okazać łaskę Rut? Ponieważ szukała schronienia pod Jego skrzydłami. Uznała Jego ochronę za najlepszą. Skierowała swoje serce na Boga, który da jej nadzieję i radość. A gdy tak się czyni, stawką jest honor Boga, więc On na pewno będzie łaskawy. Jeśli błagamy Boga mówiąc Mu, że jest dla nas źródłem nadziei, zamiast mówić, że my jesteśmy Jego nadzieją, wtedy Jego niezachwiane poświęcenie angażuje Go, aby nas chronił i dał nam radość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Szukanie schronienia u Boga i miłość do bliźnich  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musimy jednak zadać sobie pytanie, w jaki sposób miłość Rut do Noemi i opuszczenie własnej rodziny ma związek z szukaniem schronienia pod skrzydłami Boga. Prawdopodobnie Rut była w stanie opuścić schronienie u rodziców w Moabie, ponieważ znalazła je pod skrzydłami Boga. Spostrzegła potrzebę w życiu Noemi i wyczuła, że Bóg wzywa ją do zaspokojenia tej potrzeby. Orzeł wyruszył w stronę Noemi, a aby posiadać schronienie pod skrzydłami Boga, Rut także wyruszyła i poświęciła się opiece nad Noemi z troską, którą otrzymywała od Orła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc związek między schronieniem pod skrzydłami Boga a opuszczeniem domu w celu opieki nad Noemi jest taki, że bycie pod skrzydłami Boga ''umożliwiło ''Rut porzucenie ludzkiego schronienia i oddanie się miłości do Noemi. Innymi słowy, opuszczenie domu i miłość do Noemi są rezultatem i dowodem na schronienie u Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Przesłanie Ewangelii  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróćmy do pytania Rut z wersetu 10: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością?”. Powodem jest znalezienie schronienia pod skrzydłami Boga oraz uzyskana w ten sposób wolność oraz pragnienie opuszczenia domu i miłości do Noemi. Rut nie zapracowała sobie na życzliwość Boga lub Booza. Nie jest ich pracownikiem. Nie dają jej wynagrodzenia za jej pracę. Wprost przeciwnie, to ona uhonorowała ich przyznając, że potrzebuje ich pracy oraz przyjmując schronienie w ich hojności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takie jest przesłanie zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Bóg zmiłuje się nad każdym (niezależnie od pochodzenia), kto jest pokorny niczym Rut i schroni się pod Jego skrzydłami. Jezus powiedział: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyne, co Faryzeusze mieli do zrobienia, to schronić się pod skrzydłami Jezusa. Przestać się usprawiedliwiać. Przestać polegać na sobie. Przestać się wywyższać. Nie zrobili tego jednak. Rut nie była dla nich wzorem. Nie padali na twarz przed Jezusem. Nie kłaniali Mu się. Nie byli zdumieni jego łaską. Nie bądź jak Faryzeusz. Bądź jak Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bóg nie jest pracodawcą i nie szuka pracowników. Jest Orłem szukającym ludzi, aby udzielić im schronienia pod swoimi skrzydłami. Szuka ludzi, którzy opuszczą rodziców i ojczyznę, lub cokolwiek tylko ich powstrzymuje od życia w miłości pod skrzydłami Jezusa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nauka Noemi o wszechmocy Boga  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakończmy wracając na chwilę do Noemi. Booz daje Rut pożywienie (werset 14). Ruth pracuje aż do zachodu słońca. Powraca do Noemi i daje jej to, co pozostało z posiłku, i całe zboże (wersety 17-19). Opowiada jej, w jaki sposób zachował się Booz, a w wersecie 20 Noemi przedstawia swoją naukę o wszechmocy Boga. Noemi mówi: „Niech będzie on [Booz] błogosławiony przez Pana, ''który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym''!”. Wydaje mi się, że te dobre uczynki odnoszą się do dobroci Pana (patrz: Rdz 24,27). Booz dopiero zaczął okazywać dobroć zmarłym. Natomiast to Bóg wydawał się o niej zapomnieć. Dobroć Pana nie opuściła żyjących (Noemi i Rut), ani umarłych (Elimeleka i Kiliona). To Pan zatrzymał głód. To Pan powiązał Rut miłością do Noemi. To Pan zachował Booza dla Rut. Rut ''nieprzypadkowo'' przyszła na pole Booza. To światło boskiej miłości w końcu zaświeciło na tyle mocno, że Noemi wreszcie zaczęła je dostrzegać. Pan jest łaskawy. Jest dobry dla wszystkich, którzy szukają schronienia pod Jego skrzydłami. Padnijmy więc na twarz, złóżmy pokłon Panu, wyznajmy nasz brak godności, szukajmy schronienia pod skrzydłami Pana i bądźmy zadziwieni Jego łaską.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga</id>
		<title>Księga Rut: Pod skrzydłami Boga</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga"/>
				<updated>2011-10-05T18:48:53Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|Ruth: Under the Wings of God}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rt 2  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale 1 Księgi Rut Bóg doświadczył Noemi i jej rodzinę. Głód w Judei, osiedlenie się w Moabie, śmierć męża, małżeństwa dwóch synów z żonami z obcego kraju, śmierć tych synów. Cios za ciosem sprawił, że Noemi powiedziała: „podniosła się przeciw mnie dłoń Pana (...) Wszechmogący napełnił mnie goryczą” (1,13; 1,20). W rzeczywistości była ona tak przytłoczona goryczą Opatrzności Bożej, że nie była w stanie dostrzec znaków nadziei pojawiających się w jej życiu. Noemi wie, że Bóg istnieje. Wie, że Bóg jest wszechmogący i rządzi sprawami narodów i rodzin. Wie także, że bardzo ciężko ją doświadczył. Jej życie to tragedia. Zapomniała jednak, że we Bóg doświadcza swoje dzieci, gdyż w taki sposób prowadzi je do chwały. Musimy w to wierzyć i o tym pamiętać, a nie być ślepi niczym Noemi, gdy Bóg objawiał przed nią swoją chwałę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Słodycz Opatrzności Bożej  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale pierwszym Noemi doświadcza zarówno słodyczy, jak i goryczy Opatrzności Bożej. Bóg kończy głód i otwiera Noemi drogę do domu. Obdarza ją kochającą i pełną poświęcenia synową, która jej towarzyszy. Zachowuje członka rodziny męża Noemi, który pewnego dnia poślubi Rut i zachowa jej ród. Jednak Noemi tego nie widzi. Pod koniec rozdziału mówi do mieszkańców Betlejem: „Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan. Czemu nazywacie mnie Noemi, gdy Pan wydał świadectwo przeciw mnie, a Wszechmogący uczynił mnie nieszczęśliwą?” (werset 21). Tak więc Rut i przepełniona goryczą Noemi osiedlają się w Betlejem. W rozdziale drugim łaska Boga staje się tak oczywista, że nawet Noemi będzie w stanie ją dostrzec. &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Noemi miała powinowatego, krewnego jej męża, człowieka bardzo zamożnego z rodziny Elimeleka. Nazywał się Booz. Powiedziała Rut Moabitka do Noemi: «Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością». «Idź, moja córko» - odpowiedziała jej Noemi. Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka. A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu. Zapytał Booz swego sługę pilnującego żniwiarzy: «Czyja jest ta młoda kobieta?» Odpowiedział sługa pilnujący żniwiarzy: «To jest młoda Moabitka, która przyszła z Noemi z ziemi Moabu. Powiedziała ona: Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami. Przyszła i pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki». Powiedział Booz do Rut: «Słuchaj dobrze, moja córko! Nie chodź zbierać kłosów na innym polu i nie odchodź stąd, ale przyłącz się do moich dziewcząt. Spójrz na pole, na którym pracują żniwiarze, idź za nimi. Oto kazałem młodym sługom, aby ci nie dokuczali. Kiedy będziesz miała pragnienie, idź do naczyń napić się tego, co będą czerpać młodzi słudzy». Wtedy [Rut] upadła na twarz, oddając pokłon aż do ziemi, i zawołała: «Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?» Odpowiedział jej Booz: «Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić». «Obyś darzył mnie życzliwością, panie mój - powiedziała - oto uspokoiłeś mnie i przemawiałeś z dobrocią do swej służebnicy, chociaż nie jestem nawet równa jednej z twoich służących». W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce». Usiadła więc koło żniwiarzy, a Booz dał jej prażonych ziaren. Jadła je, a gdy nasyciła się, resztę zatrzymała. Potem wstała zbierać kłosy. Booz wydał polecenie swoim sługom: «Wolno jej zbierać kłosy nawet między snopami, wy zaś nie czyńcie jej wstrętów. Co więcej, wyrzucajcie dla niej kłosy z pokosu i pozostawiajcie, żeby je mogła zebrać. I nie krzyczcie na nią!» Rut zbierała kłosy na polu aż do wieczora, a gdy wymłóciła kijem to, co zebrała, było około efy jęczmienia. Wziąwszy go poszła do miasta i zobaczyła jej teściowa to, co zebrała. Wtedy Rut wyjęła i dała jej to, co pozostało jej z posiłku. «Gdzie zbierałaś dzisiaj kłosy - zapytała ją teściowa - gdzie pracowałaś? Niech będzie błogosławiony ten, który zaopiekował się tobą!» Wtedy wyjawiła swej teściowej tego, u którego pracowała, mówiąc: «Człowiek, u którego pracowałam dzisiaj, nazywa się Booz». Powiedziała Noemi do swej synowej: «Niech będzie on błogosławiony przez Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym!» I dodała Noemi: «Człowiek ten jest naszym krewnym, jest jednym z mających względem nas prawo wykupu» «I jeszcze powiedział mi - rzekła Rut Moabitka - przyłącz się do moich dziewcząt, dopóki nie skończą całego mojego żniwa». Noemi powiedziała do swej synowej, Rut: «Lepiej dla ciebie, moja córko, że będziesz wychodzić z jego dziewczętami, niż mieliby cię źle przyjąć na innym polu». Dołączyła się więc Rut do dziewcząt Booza, aby zbierać kłosy do czasu zakończenia żniw jęczmienia i żniw pszenicy, i mieszkała ze swoją teściową. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Booz: Człowiek przepełniony Bogiem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersetach 1-7 spotykamy Booza, poznajemy charakter Rut oraz dostrzegamy miłosierną Opatrzność Bożą. Booz, jak się dowiadujemy, jest krewnym Elimeleka, zmarłego męża Noemi. Natychmiast zdajemy sobie sprawę, że sytuacja Noemi nie jest tak ponura, jak ją opisała w Rt 1,11-13, gdzie stwierdziła, że nie ma nikogo, kto mógłby poślubić Rut i Orpę oraz kontynuować ród ich mężów. Dla osoby czytającej tę historię po raz pierwszy, Booz jest niczym promyk słońca przedostający się przez chmurę goryczy nad Noemi. I ten promyk staje się coraz większy i coraz jaśniejszy. Na przykład, w wersecie 1 napisano, że Booz był człowiekiem zamożnym. Co więcej, werset 4 dowodzi, że był on także wierzący. Czyż to nie dlatego narrator opisał, w jaki sposób Booz witał swoich sługów? „A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu”. Jeśli chcemy wiedzieć, jak wygląda relacją człowieka z Bogiem, musimy dowiedzieć się, do jakiego stopnia jego życie jest przepełnione Bogiem. Widać wyraźnie, że Booz był przepełniony Bogiem, gdyż nawet jego działalność rolnicza i związek z pracownikami uwzględniał Boga. Powitał ich błogosławieństwem. A za chwilę zobaczymy, że było to coś więcej niż tylko pobożne banały. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rut: Kobieta z charakterem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza poznaniem Booza w wersetach 1-7, odkrywamy także charakter Rut, który będzie odgrywał kluczową rolę w nauce tego rozdziału. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 1. Troska Rut o Noemi  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po pierwsze'', widzimy wysiłek Rut, który wkłada ona w troskę o swoją teściową. Zwróć uwagę na werset 2 - Noemi nie wymaga od Rut, aby pracowała. Rut mówi: „Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością”. Rut w pełni poświęciła się pomocy Noemi, dlatego idzie pracować, aby móc się o nią zatroszczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 2. Pokora Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po drugie'', widzimy pokorę Rut. Rut wie, w jaki sposób zatroszczyć się o Noemi nie przejawiając arogancji. W wersecie 7 słudzy mówią Boozowi, że Rut podeszła do nich rano. Poprosiła ich: „Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami”. Nie domagała się jałmużny. Nie przypuszczała nawet, ze ma prawo szukać kłosów. Chciała jedynie zebrać resztki pozostawione przez żniwiarzy i poprosiła o pozwolenie nawet na taką rzecz. Jest niczym kobieta, która podeszła do Jezusa i powiedziała: „Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”, a której wiarę wychwalał Jezus. Rut wie, w jaki sposób może pracować; nie jest nachalna ani arogancka, lecz pokorna i usłużna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 3. Pracowitość Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po trzecie'', widzimy jej pracowitość. Rut pracuje z wielkim wysiłkiem. W wersecie 7 napisano, że „pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki”. Werset 17 opisuje, jak Rut zbierała kłosy aż do wieczora, a zanim zakończyła pracę, wymłóciła to, co zebrała, odmierzyła zboże i dopiero wtedy zabrała je do domu. Nie ma wątpliwości co do tego, że autor chce, abyśmy podziwiali i naśladowali Rut. Rut podejmuje ''wysiłek'', aby zatroszczyć się o pozbawioną środków do życia teściową. Jest pokorna i usłużna, i nie wywyższa się w arogancki sposób. Poza tym ciężko pracuje od wschodu aż do zachodu słońca. Troskliwość. Usłużność. Pracowitość. Cechy godne naśladowania. Zwróć na nie uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Łaskawa Opatrzność Boża  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim zakończymy refleksję nad wersetami 1-7, czy widzisz działanie łaskawej Opatrzności za tymi wydarzeniami? Zwróć uwagę na werset 3: „Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a ''przypadkiem tak się stało'', że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka”. „Przypadkiem” się stało? Nie trzeba wygłaszać wykładu teologicznego w każdej linijce. Czasem dobrze jest zostawić pewną dwuznaczność, aby dać czytelnikowi szansę na odpowiedzenie sobie na pytania, które sam zadał. Odpowiedzi można udzielić później. Ona na pewno nadejdzie. Właściwie to Noemi i jej teologia wszechmocy Boga przynoszą odpowiedź. Jest nią Bóg - łaskawa Opatrzność Boża, która prowadzi Rut podczas pracy. Rut ''przypadkiem ''przyszła na pole Booza, ponieważ Bóg jest łaskawy i wszechmocny, nawet, gdy Go nie słyszymy. Jak napisano w Księdze Przysłów (16,9): „Serce człowieka obmyśla drogę, lecz Pan utwierdza kroki”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Dlaczego Rut spotkała życzliwość?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersecie 8 i 9 Booz przystępuje do Rut i okazuje jej wielką życzliwość, nawet mimo tego, że pochodzi z obcego kraju. Zapewnia jej pożywienie mówiąc, że może pracować na jego polu i powinna przyłączyć się do jego służek. Zapewnia jej ochronę przykazując młodym sługom, aby jej nie dokuczali (werset 9). Zaspokaja także jej pragnienie mówiąc, że może napić się tego, co czerpią słudzy. Bogactwo i bogobojność Booza zaczynają odwracać los Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Docieramy do najważniejszej rozmowy w rozdziale - wersetów 10-13. Rut zadaje pytanie, które okazuje się być brzemienne w skutkach. Pytanie, które każdy z nas musi zadać Bogu. Mało co w naszym życiu jest ważniejsze, niż odpowiedź, którą dostaniemy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut upadła na twarz, oddała pokłon aż do ziemi i spytała się: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?”. Rut wie, że jest Moabitką. Naturalne jest, że działa to na jej niekorzyść. Rut nie nosi w sobie urazy z tego powodu, po prostu to akceptuje. Nie będąc Izraelitką nie spodziewa się specjalnego traktowania. Dlatego jest zdumiona dobrocią Booza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut różni się od ludzi w dzisiejszych czasach. My spodziewamy się dobroci i jesteśmy zdumieni i rozgoryczeni, gdy jej nie spotykamy. Rut, natomiast, uważa się za bezwartościową, co przejawia się w jej głębokim pokłonie. Ludzie dumni nie dziękują. A ludzie pokorni nabierają jeszcze większej pokory, gdy okazuje się im łaskawość. Łaska nie ma na celu wyniesienie nas z usłużności. Ma dać nam szczęście przy Bogu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nie na podstawie zasług  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę jednak za bardzo wybiegamy teraz w przyszłość. Rut pyta Booza, dlaczego potraktował ją z taką życzliwością. Wersety 11 i 12 są tutaj kluczowe: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Booz odpowiedział jej: „Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Zwróć uwagę na to: Gdy Rut pyta się Booza, dlaczego okazał jej łaskę, Booz nie odpowiada: Bo łaska jest bezwarunkowa. Odpowiada na jej pytanie mówiąc, że postąpił tak dlatego, że miłość Rut do Noemi jest tak wielka, że opuściła ona ojca i matkę, aby służyć jej w obcym kraju. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to znaczy, że autor chce, abyśmy myśleli o miłości Rut do Noemi jak o uczynku, który przynosi korzyść w postaci życzliwości Booza oraz życzliwości Boga? Czy chce, abyśmy myśleli o łasce jako o życzliwości, którą możemy sobie zapracować? Nie sądzę. Gdyby Rut zapracowała sobie na życzliwość Booza, wtedy musielibyśmy myśleć o niej jak o jego pracownicy, która wyświadcza usługi o sporej wartości, tak że Booz jest u niej zadłużony. To nie obraz, który autor chce stworzyć w naszych umysłach. Werset 12 kreuje inny obraz, który zaprzecza stosunkowi pracownik-pracownica między Rut i Boozem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Ponieważ szukała schronienia pod skrzydłami Pana  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Booz mówi w wersecie 12, że to ''Bóg ''w rzeczywistości nagradza Rut za jej miłość do Noemi. Booz jest tylko narzędziem w Jego rękach (czego dowiemy się od Noemi za parę chwil). Zwróć uwagę na słowa: „Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”. Ten werset nie potwierdza obrazu Rut jako pracownicy Boga, która wypełnia konieczne zadania, za co dostaje dobrą pensję. To obraz Boga jako ogromnego Orła oraz Rut jako zagrożonego pisklęcia, które przyszło się schronić pod skrzydłami Orła. Konsekwencją wersetu 12 jest nagrodzenie Rut przez Boga, ponieważ szukała schronienia pod jego skrzydłami. To popularna nauka w Starym Testamencie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, w Psalmie 57,2 napisano: „Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie: chronię się pod cień Twoich skrzydeł, aż przejdzie klęska”. Zwróć uwagę na to, jak miłosierdzie Boga łączy się z szukaniem u Niego schronienia. Zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie. Dlaczego Bóg powinien okazać łaskę Rut? Ponieważ szukała schronienia pod Jego skrzydłami. Uznała Jego ochronę za najlepszą. Skierowała swoje serce na Boga, który da jej nadzieję i radość. A gdy tak się czyni, stawką jest honor Boga, więc On na pewno będzie łaskawy. Jeśli błagamy Boga mówiąc Mu, że jest dla nas źródłem nadziei, zamiast mówić, że my jesteśmy Jego nadzieją, wtedy Jego niezachwiane poświęcenie angażuje Go, aby nas chronił i dał nam radość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Szukanie schronienia u Boga i miłość do bliźnich  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musimy jednak zadać sobie pytanie, w jaki sposób miłość Rut do Noemi i opuszczenie własnej rodziny ma związek z szukaniem schronienia pod skrzydłami Boga. Prawdopodobnie Rut była w stanie opuścić schronienie u rodziców w Moabie, ponieważ znalazła je pod skrzydłami Boga. Spostrzegła potrzebę w życiu Noemi i wyczuła, że Bóg wzywa ją do zaspokojenia tej potrzeby. Orzeł wyruszył w stronę Noemi, a aby posiadać schronienie pod skrzydłami Boga, Rut także wyruszyła i poświęciła się opiece nad Noemi z troską, którą otrzymywała od Orła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc związek między schronieniem pod skrzydłami Boga a opuszczeniem domu w celu opieki nad Noemi jest taki, że bycie pod skrzydłami Boga ''umożliwiło ''Rut porzucenie ludzkiego schronienia i oddanie się miłości do Noemi. Innymi słowy, opuszczenie domu i miłość do Noemi są rezultatem i dowodem na schronienie u Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Przesłanie Ewangelii  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróćmy do pytania Rut z wersetu 10: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością?”. Powodem jest znalezienie schronienia pod skrzydłami Boga oraz uzyskana w ten sposób wolność oraz pragnienie opuszczenia domu i miłości do Noemi. Rut nie zapracowała sobie na życzliwość Boga lub Booza. Nie jest ich pracownikiem. Nie dają jej wynagrodzenia za jej pracę. Wprost przeciwnie, to ona uhonorowała ich przyznając, że potrzebuje ich pracy oraz przyjmując schronienie w ich hojności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takie jest przesłanie zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Bóg zmiłuje się nad każdym (niezależnie od pochodzenia), kto jest pokorny niczym Rut i schroni się pod Jego skrzydłami. Jezus powiedział: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyne, co Faryzeusze mieli do zrobienia, to schronić się pod skrzydłami Jezusa. Przestać się usprawiedliwiać. Przestać polegać na sobie. Przestać się wywyższać. Nie zrobili tego jednak. Rut nie była dla nich wzorem. Nie padali na twarz przed Jezusem. Nie kłaniali Mu się. Nie byli zdumieni jego łaską. Nie bądź jak Faryzeusz. Bądź jak Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bóg nie jest pracodawcą i nie szuka pracowników. Jest Orłem szukającym ludzi, aby udzielić im schronienia pod swoimi skrzydłami. Szuka ludzi, którzy opuszczą rodziców i ojczyznę, lub cokolwiek tylko ich powstrzymuje od życia w miłości pod skrzydłami Jezusa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nauka Noemi o wszechmocy Boga  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakończmy wracając na chwilę do Noemi. Booz daje Rut pożywienie (werset 14). Ruth pracuje aż do zachodu słońca. Powraca do Noemi i daje jej to, co pozostało z posiłku, i całe zboże (wersety 17-19). Opowiada jej, w jaki sposób zachował się Booz, a w wersecie 20 Noemi przedstawia swoją naukę o wszechmocy Boga. Noemi mówi: „Niech będzie on [Booz] błogosławiony przez Pana, ''który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym''!”. Wydaje mi się, że te dobre uczynki odnoszą się do dobroci Pana (patrz: Rdz 24,27). Booz dopiero zaczął okazywać dobroć zmarłym. Natomiast to Bóg wydawał się o niej zapomnieć. Dobroć Pana nie opuściła żyjących (Noemi i Rut), ani umarłych (Elimeleka i Kiliona). To Pan zatrzymał głód. To Pan powiązał Rut miłością do Noemi. To Pan zachował Booza dla Rut. Rut ''nieprzypadkowo'' przyszła na pole Booza. To światło boskiej miłości w końcu zaświeciło na tyle mocno, że Noemi wreszcie zaczęła je dostrzegać. Pan jest łaskawy. Jest dobry dla wszystkich, którzy szukają schronienia pod Jego skrzydłami. Padnijmy więc na twarz, złóżmy pokłon Panu, wyznajmy nasz brak godności, szukajmy schronienia pod skrzydłami Pana i bądźmy zadziwieni Jego łaską.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga</id>
		<title>Księga Rut: Pod skrzydłami Boga</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga"/>
				<updated>2011-10-05T18:48:03Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|Ruth: Under the Wings of God}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rt 2  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale 1 Księgi Rut Bóg doświadczył Noemi i jej rodzinę. Głód w Judei, osiedlenie się w Moabie, śmierć męża, małżeństwa dwóch synów z żonami z obcego kraju, śmierć tych synów. Cios za ciosem sprawił, że Noemi powiedziała: „podniosła się przeciw mnie dłoń Pana (...) Wszechmogący napełnił mnie goryczą” (1,13; 1,20). W rzeczywistości była ona tak przytłoczona goryczą Opatrzności Bożej, że nie była w stanie dostrzec znaków nadziei pojawiających się w jej życiu. Noemi wie, że Bóg istnieje. Wie, że Bóg jest wszechmogący i rządzi sprawami narodów i rodzin. Wie także, że bardzo ciężko ją doświadczył. Jej życie to tragedia. Zapomniała jednak, że we Bóg doświadcza swoje dzieci, gdyż w taki sposób prowadzi je do chwały. Musimy w to wierzyć i o tym pamiętać, a nie być ślepi niczym Noemi, gdy Bóg objawiał przed nią swoją chwałę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Słodycz Opatrzności Bożej  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale pierwszym Noemi doświadcza zarówno słodyczy, jak i goryczy Opatrzności Bożej. Bóg kończy głód i otwiera Noemi drogę do domu. Obdarza ją kochającą i pełną poświęcenia synową, która jej towarzyszy. Zachowuje członka rodziny męża Noemi, który pewnego dnia poślubi Rut i zachowa jej ród. Jednak Noemi tego nie widzi. Pod koniec rozdziału mówi do mieszkańców Betlejem: „Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan. Czemu nazywacie mnie Noemi, gdy Pan wydał świadectwo przeciw mnie, a Wszechmogący uczynił mnie nieszczęśliwą?” (werset 21). Tak więc Rut i przepełniona goryczą Noemi osiedlają się w Betlejem. W rozdziale drugim łaska Boga staje się tak oczywista, że nawet Noemi będzie w stanie ją dostrzec. &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Noemi miała powinowatego, krewnego jej męża, człowieka bardzo zamożnego z rodziny Elimeleka. Nazywał się Booz. Powiedziała Rut Moabitka do Noemi: «Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością». «Idź, moja córko» - odpowiedziała jej Noemi. Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka. A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu. Zapytał Booz swego sługę pilnującego żniwiarzy: «Czyja jest ta młoda kobieta?» Odpowiedział sługa pilnujący żniwiarzy: «To jest młoda Moabitka, która przyszła z Noemi z ziemi Moabu. Powiedziała ona: Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami. Przyszła i pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki». Powiedział Booz do Rut: «Słuchaj dobrze, moja córko! Nie chodź zbierać kłosów na innym polu i nie odchodź stąd, ale przyłącz się do moich dziewcząt. Spójrz na pole, na którym pracują żniwiarze, idź za nimi. Oto kazałem młodym sługom, aby ci nie dokuczali. Kiedy będziesz miała pragnienie, idź do naczyń napić się tego, co będą czerpać młodzi słudzy». Wtedy [Rut] upadła na twarz, oddając pokłon aż do ziemi, i zawołała: «Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?» Odpowiedział jej Booz: «Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić». «Obyś darzył mnie życzliwością, panie mój - powiedziała - oto uspokoiłeś mnie i przemawiałeś z dobrocią do swej służebnicy, chociaż nie jestem nawet równa jednej z twoich służących». W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce». Usiadła więc koło żniwiarzy, a Booz dał jej prażonych ziaren. Jadła je, a gdy nasyciła się, resztę zatrzymała. Potem wstała zbierać kłosy. Booz wydał polecenie swoim sługom: «Wolno jej zbierać kłosy nawet między snopami, wy zaś nie czyńcie jej wstrętów. Co więcej, wyrzucajcie dla niej kłosy z pokosu i pozostawiajcie, żeby je mogła zebrać. I nie krzyczcie na nią!» Rut zbierała kłosy na polu aż do wieczora, a gdy wymłóciła kijem to, co zebrała, było około efy jęczmienia. Wziąwszy go poszła do miasta i zobaczyła jej teściowa to, co zebrała. Wtedy Rut wyjęła i dała jej to, co pozostało jej z posiłku. «Gdzie zbierałaś dzisiaj kłosy - zapytała ją teściowa - gdzie pracowałaś? Niech będzie błogosławiony ten, który zaopiekował się tobą!» Wtedy wyjawiła swej teściowej tego, u którego pracowała, mówiąc: «Człowiek, u którego pracowałam dzisiaj, nazywa się Booz». Powiedziała Noemi do swej synowej: «Niech będzie on błogosławiony przez Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym!» I dodała Noemi: «Człowiek ten jest naszym krewnym, jest jednym z mających względem nas prawo wykupu» «I jeszcze powiedział mi - rzekła Rut Moabitka - przyłącz się do moich dziewcząt, dopóki nie skończą całego mojego żniwa». Noemi powiedziała do swej synowej, Rut: «Lepiej dla ciebie, moja córko, że będziesz wychodzić z jego dziewczętami, niż mieliby cię źle przyjąć na innym polu». Dołączyła się więc Rut do dziewcząt Booza, aby zbierać kłosy do czasu zakończenia żniw jęczmienia i żniw pszenicy, i mieszkała ze swoją teściową. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Booz: Człowiek przepełniony Bogiem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersetach 1-7 spotykamy Booza, poznajemy charakter Rut oraz dostrzegamy miłosierną Opatrzność Bożą. Booz, jak się dowiadujemy, jest krewnym Elimeleka, zmarłego męża Noemi. Natychmiast zdajemy sobie sprawę, że sytuacja Noemi nie jest tak ponura, jak ją opisała w Rt 1,11-13, gdzie stwierdziła, że nie ma nikogo, kto mógłby poślubić Rut i Orpę oraz kontynuować ród ich mężów. Dla osoby czytającej tę historię po raz pierwszy, Booz jest niczym promyk słońca przedostający się przez chmurę goryczy nad Noemi. I ten promyk staje się coraz większy i coraz jaśniejszy. Na przykład, w wersecie 1 napisano, że Booz był człowiekiem zamożnym. Co więcej, werset 4 dowodzi, że był on także wierzący. Czyż to nie dlatego narrator opisał, w jaki sposób Booz witał swoich sługów? „A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu”. Jeśli chcemy wiedzieć, jak wygląda relacją człowieka z Bogiem, musimy dowiedzieć się, do jakiego stopnia jego życie jest przepełnione Bogiem. Widać wyraźnie, że Booz był przepełniony Bogiem, gdyż nawet jego działalność rolnicza i związek z pracownikami uwzględniał Boga. Powitał ich błogosławieństwem. A za chwilę zobaczymy, że było to coś więcej niż tylko pobożne banały. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rut: Kobieta z charakterem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza poznaniem Booza w wersetach 1-7, odkrywamy także charakter Rut, który będzie odgrywał kluczową rolę w nauce tego rozdziału. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 1. Troska Rut o Noemi  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po pierwsze'', widzimy wysiłek Rut, który wkłada ona w troskę o swoją teściową. Zwróć uwagę na werset 2 - Noemi nie wymaga od Rut, aby pracowała. Rut mówi: „Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością”. Rut w pełni poświęciła się pomocy Noemi, dlatego idzie pracować, aby móc się o nią zatroszczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 2. Pokora Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po drugie'', widzimy pokorę Rut. Rut wie, w jaki sposób zatroszczyć się o Noemi nie przejawiając arogancji. W wersecie 7 słudzy mówią Boozowi, że Rut podeszła do nich rano. Poprosiła ich: „Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami”. Nie domagała się jałmużny. Nie przypuszczała nawet, ze ma prawo szukać kłosów. Chciała jedynie zebrać resztki pozostawione przez żniwiarzy i poprosiła o pozwolenie nawet na taką rzecz. Jest niczym kobieta, która podeszła do Jezusa i powiedziała: „Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”, a której wiarę wychwalał Jezus. Rut wie, w jaki sposób może pracować; nie jest nachalna ani arogancka, lecz pokorna i usłużna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 3. Pracowitość Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po trzecie'', widzimy jej pracowitość. Rut pracuje z wielkim wysiłkiem. W wersecie 7 napisano, że „pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki”. Werset 17 opisuje, jak Rut zbierała kłosy aż do wieczora, a zanim zakończyła pracę, wymłóciła to, co zebrała, odmierzyła zboże i dopiero wtedy zabrała je do domu. Nie ma wątpliwości co do tego, że autor chce, abyśmy podziwiali i naśladowali Rut. Rut podejmuje ''wysiłek'', aby zatroszczyć się o pozbawioną środków do życia teściową. Jest pokorna i usłużna, i nie wywyższa się w arogancki sposób. Poza tym ciężko pracuje od wschodu aż do zachodu słońca. Troskliwość. Usłużność. Pracowitość. Cechy godne naśladowania. Zwróć na nie uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Łaskawa Opatrzność Boża  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim zakończymy refleksję nad wersetami 1-7, czy widzisz działanie łaskawej Opatrzności za tymi wydarzeniami? Zwróć uwagę na werset 3: „Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a ''przypadkiem tak się stało'', że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka”. „Przypadkiem” się stało? Nie trzeba wygłaszać wykładu teologicznego w każdej linijce. Czasem dobrze jest zostawić pewną dwuznaczność, aby dać czytelnikowi szansę na odpowiedzenie sobie na pytania, które sam zadał. Odpowiedzi można udzielić później. Ona na pewno nadejdzie. Właściwie to Noemi i jej teologia wszechmocy Boga przynoszą odpowiedź. Jest nią Bóg - łaskawa Opatrzność Boża, która prowadzi Rut podczas pracy. Rut przypadkiem przyszła na pole Booza, ponieważ Bóg jest łaskawy i wszechmocny, nawet, gdy Go nie słyszymy. Jak napisano w Księdze Przysłów (16,9): „Serce człowieka obmyśla drogę, lecz Pan utwierdza kroki”.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Dlaczego Rut spotkała życzliwość?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersecie 8 i 9 Booz przystępuje do Rut i okazuje jej wielką życzliwość, nawet mimo tego, że pochodzi z obcego kraju. Zapewnia jej pożywienie mówiąc, że może pracować na jego polu i powinna przyłączyć się do jego służek. Zapewnia jej ochronę przykazując młodym sługom, aby jej nie dokuczali (werset 9). Zaspokaja także jej pragnienie mówiąc, że może napić się tego, co czerpią słudzy. Bogactwo i bogobojność Booza zaczynają odwracać los Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Docieramy do najważniejszej rozmowy w rozdziale - wersetów 10-13. Rut zadaje pytanie, które okazuje się być brzemienne w skutkach. Pytanie, które każdy z nas musi zadać Bogu. Mało co w naszym życiu jest ważniejsze, niż odpowiedź, którą dostaniemy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut upadła na twarz, oddała pokłon aż do ziemi i spytała się: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?”. Rut wie, że jest Moabitką. Naturalne jest, że działa to na jej niekorzyść. Rut nie nosi w sobie urazy z tego powodu, po prostu to akceptuje. Nie będąc Izraelitką nie spodziewa się specjalnego traktowania. Dlatego jest zdumiona dobrocią Booza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut różni się od ludzi w dzisiejszych czasach. My spodziewamy się dobroci i jesteśmy zdumieni i rozgoryczeni, gdy jej nie spotykamy. Rut, natomiast, uważa się za bezwartościową, co przejawia się w jej głębokim pokłonie. Ludzie dumni nie dziękują. A ludzie pokorni nabierają jeszcze większej pokory, gdy okazuje się im łaskawość. Łaska nie ma na celu wyniesienie nas z usłużności. Ma dać nam szczęście przy Bogu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nie na podstawie zasług  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę jednak za bardzo wybiegamy teraz w przyszłość. Rut pyta Booza, dlaczego potraktował ją z taką życzliwością. Wersety 11 i 12 są tutaj kluczowe: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Booz odpowiedział jej: „Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Zwróć uwagę na to: Gdy Rut pyta się Booza, dlaczego okazał jej łaskę, Booz nie odpowiada: Bo łaska jest bezwarunkowa. Odpowiada na jej pytanie mówiąc, że postąpił tak dlatego, że miłość Rut do Noemi jest tak wielka, że opuściła ona ojca i matkę, aby służyć jej w obcym kraju. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to znaczy, że autor chce, abyśmy myśleli o miłości Rut do Noemi jak o uczynku, który przynosi korzyść w postaci życzliwości Booza oraz życzliwości Boga? Czy chce, abyśmy myśleli o łasce jako o życzliwości, którą możemy sobie zapracować? Nie sądzę. Gdyby Rut zapracowała sobie na życzliwość Booza, wtedy musielibyśmy myśleć o niej jak o jego pracownicy, która wyświadcza usługi o sporej wartości, tak że Booz jest u niej zadłużony. To nie obraz, który autor chce stworzyć w naszych umysłach. Werset 12 kreuje inny obraz, który zaprzecza stosunkowi pracownik-pracownica między Rut i Boozem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Ponieważ szukała schronienia pod skrzydłami Pana  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Booz mówi w wersecie 12, że to ''Bóg ''w rzeczywistości nagradza Rut za jej miłość do Noemi. Booz jest tylko narzędziem w Jego rękach (czego dowiemy się od Noemi za parę chwil). Zwróć uwagę na słowa: „Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”. Ten werset nie potwierdza obrazu Rut jako pracownicy Boga, która wypełnia konieczne zadania, za co dostaje dobrą pensję. To obraz Boga jako ogromnego Orła oraz Rut jako zagrożonego pisklęcia, które przyszło się schronić pod skrzydłami Orła. Konsekwencją wersetu 12 jest nagrodzenie Rut przez Boga, ponieważ szukała schronienia pod jego skrzydłami. To popularna nauka w Starym Testamencie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, w Psalmie 57,2 napisano: „Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie: chronię się pod cień Twoich skrzydeł, aż przejdzie klęska”. Zwróć uwagę na to, jak miłosierdzie Boga łączy się z szukaniem u Niego schronienia. Zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie. Dlaczego Bóg powinien okazać łaskę Rut? Ponieważ szukała schronienia pod Jego skrzydłami. Uznała Jego ochronę za najlepszą. Skierowała swoje serce na Boga, który da jej nadzieję i radość. A gdy tak się czyni, stawką jest honor Boga, więc On na pewno będzie łaskawy. Jeśli błagamy Boga mówiąc Mu, że jest dla nas źródłem nadziei, zamiast mówić, że my jesteśmy Jego nadzieją, wtedy Jego niezachwiane poświęcenie angażuje Go, aby nas chronił i dał nam radość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Szukanie schronienia u Boga i miłość do bliźnich  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musimy jednak zadać sobie pytanie, w jaki sposób miłość Rut do Noemi i opuszczenie własnej rodziny ma związek z szukaniem schronienia pod skrzydłami Boga. Prawdopodobnie Rut była w stanie opuścić schronienie u rodziców w Moabie, ponieważ znalazła je pod skrzydłami Boga. Spostrzegła potrzebę w życiu Noemi i wyczuła, że Bóg wzywa ją do zaspokojenia tej potrzeby. Orzeł wyruszył w stronę Noemi, a aby posiadać schronienie pod skrzydłami Boga, Rut także wyruszyła i poświęciła się opiece nad Noemi z troską, którą otrzymywała od Orła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc związek między schronieniem pod skrzydłami Boga a opuszczeniem domu w celu opieki nad Noemi jest taki, że bycie pod skrzydłami Boga ''umożliwiło ''Rut porzucenie ludzkiego schronienia i oddanie się miłości do Noemi. Innymi słowy, opuszczenie domu i miłość do Noemi są rezultatem i dowodem na schronienie u Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Przesłanie Ewangelii  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróćmy do pytania Rut z wersetu 10: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością?”. Powodem jest znalezienie schronienia pod skrzydłami Boga oraz uzyskana w ten sposób wolność oraz pragnienie opuszczenia domu i miłości do Noemi. Rut nie zapracowała sobie na życzliwość Boga lub Booza. Nie jest ich pracownikiem. Nie dają jej wynagrodzenia za jej pracę. Wprost przeciwnie, to ona uhonorowała ich przyznając, że potrzebuje ich pracy oraz przyjmując schronienie w ich hojności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takie jest przesłanie zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Bóg zmiłuje się nad każdym (niezależnie od pochodzenia), kto jest pokorny niczym Rut i schroni się pod Jego skrzydłami. Jezus powiedział: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyne, co Faryzeusze mieli do zrobienia, to schronić się pod skrzydłami Jezusa. Przestać się usprawiedliwiać. Przestać polegać na sobie. Przestać się wywyższać. Nie zrobili tego jednak. Rut nie była dla nich wzorem. Nie padali na twarz przed Jezusem. Nie kłaniali Mu się. Nie byli zdumieni jego łaską. Nie bądź jak Faryzeusz. Bądź jak Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bóg nie jest pracodawcą i nie szuka pracowników. Jest Orłem szukającym ludzi, aby udzielić im schronienia pod swoimi skrzydłami. Szuka ludzi, którzy opuszczą rodziców i ojczyznę, lub cokolwiek tylko ich powstrzymuje od życia w miłości pod skrzydłami Jezusa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nauka Noemi o wszechmocy Boga  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakończmy wracając na chwilę do Noemi. Booz daje Rut pożywienie (werset 14). Ruth pracuje aż do zachodu słońca. Powraca do Noemi i daje jej to, co pozostało z posiłku, i całe zboże (wersety 17-19). Opowiada jej, w jaki sposób zachował się Booz, a w wersecie 20 Noemi przedstawia swoją naukę o wszechmocy Boga. Noemi mówi: „Niech będzie on [Booz] błogosławiony przez Pana, ''który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym''!”. Wydaje mi się, że te dobre uczynki odnoszą się do dobroci Pana (patrz: Rdz 24,27). Booz dopiero zaczął okazywać dobroć zmarłym. Natomiast to Bóg wydawał się o niej zapomnieć. Dobroć Pana nie opuściła żyjących (Noemi i Rut), ani umarłych (Elimeleka i Kiliona). To Pan zatrzymał głód. To Pan powiązał Rut miłością do Noemi. To Pan zachował Booza dla Rut. Rut ''nieprzypadkowo'' przyszła na pole Booza. To światło boskiej miłości w końcu zaświeciło na tyle mocno, że Noemi wreszcie zaczęła je dostrzegać. Pan jest łaskawy. Jest dobry dla wszystkich, którzy szukają schronienia pod Jego skrzydłami. Padnijmy więc na twarz, złóżmy pokłon Panu, wyznajmy nasz brak godności, szukajmy schronienia pod skrzydłami Pana i bądźmy zadziwieni Jego łaską.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga</id>
		<title>Księga Rut: Pod skrzydłami Boga</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga"/>
				<updated>2011-10-05T18:47:31Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|Ruth: Under the Wings of God}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rt 2  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale 1 Księgi Rut Bóg doświadczył Noemi i jej rodzinę. Głód w Judei, osiedlenie się w Moabie, śmierć męża, małżeństwa dwóch synów z żonami z obcego kraju, śmierć tych synów. Cios za ciosem sprawił, że Noemi powiedziała: „podniosła się przeciw mnie dłoń Pana (...) Wszechmogący napełnił mnie goryczą” (1,13; 1,20). W rzeczywistości była ona tak przytłoczona goryczą Opatrzności Bożej, że nie była w stanie dostrzec znaków nadziei pojawiających się w jej życiu. Noemi wie, że Bóg istnieje. Wie, że Bóg jest wszechmogący i rządzi sprawami narodów i rodzin. Wie także, że bardzo ciężko ją doświadczył. Jej życie to tragedia. Zapomniała jednak, że we Bóg doświadcza swoje dzieci, gdyż w taki sposób prowadzi je do chwały. Musimy w to wierzyć i o tym pamiętać, a nie być ślepi niczym Noemi, gdy Bóg objawiał przed nią swoją chwałę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Słodycz Opatrzności Bożej  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale pierwszym Noemi doświadcza zarówno słodyczy, jak i goryczy Opatrzności Bożej. Bóg kończy głód i otwiera Noemi drogę do domu. Obdarza ją kochającą i pełną poświęcenia synową, która jej towarzyszy. Zachowuje członka rodziny męża Noemi, który pewnego dnia poślubi Rut i zachowa jej ród. Jednak Noemi tego nie widzi. Pod koniec rozdziału mówi do mieszkańców Betlejem: „Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan. Czemu nazywacie mnie Noemi, gdy Pan wydał świadectwo przeciw mnie, a Wszechmogący uczynił mnie nieszczęśliwą?” (werset 21). Tak więc Rut i przepełniona goryczą Noemi osiedlają się w Betlejem. W rozdziale drugim łaska Boga staje się tak oczywista, że nawet Noemi będzie w stanie ją dostrzec. &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Noemi miała powinowatego, krewnego jej męża, człowieka bardzo zamożnego z rodziny Elimeleka. Nazywał się Booz. Powiedziała Rut Moabitka do Noemi: «Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością». «Idź, moja córko» - odpowiedziała jej Noemi. Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka. A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu. Zapytał Booz swego sługę pilnującego żniwiarzy: «Czyja jest ta młoda kobieta?» Odpowiedział sługa pilnujący żniwiarzy: «To jest młoda Moabitka, która przyszła z Noemi z ziemi Moabu. Powiedziała ona: Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami. Przyszła i pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki». Powiedział Booz do Rut: «Słuchaj dobrze, moja córko! Nie chodź zbierać kłosów na innym polu i nie odchodź stąd, ale przyłącz się do moich dziewcząt. Spójrz na pole, na którym pracują żniwiarze, idź za nimi. Oto kazałem młodym sługom, aby ci nie dokuczali. Kiedy będziesz miała pragnienie, idź do naczyń napić się tego, co będą czerpać młodzi słudzy». Wtedy [Rut] upadła na twarz, oddając pokłon aż do ziemi, i zawołała: «Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?» Odpowiedział jej Booz: «Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić». «Obyś darzył mnie życzliwością, panie mój - powiedziała - oto uspokoiłeś mnie i przemawiałeś z dobrocią do swej służebnicy, chociaż nie jestem nawet równa jednej z twoich służących». W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce». Usiadła więc koło żniwiarzy, a Booz dał jej prażonych ziaren. Jadła je, a gdy nasyciła się, resztę zatrzymała. Potem wstała zbierać kłosy. Booz wydał polecenie swoim sługom: «Wolno jej zbierać kłosy nawet między snopami, wy zaś nie czyńcie jej wstrętów. Co więcej, wyrzucajcie dla niej kłosy z pokosu i pozostawiajcie, żeby je mogła zebrać. I nie krzyczcie na nią!» Rut zbierała kłosy na polu aż do wieczora, a gdy wymłóciła kijem to, co zebrała, było około efy jęczmienia. Wziąwszy go poszła do miasta i zobaczyła jej teściowa to, co zebrała. Wtedy Rut wyjęła i dała jej to, co pozostało jej z posiłku. «Gdzie zbierałaś dzisiaj kłosy - zapytała ją teściowa - gdzie pracowałaś? Niech będzie błogosławiony ten, który zaopiekował się tobą!» Wtedy wyjawiła swej teściowej tego, u którego pracowała, mówiąc: «Człowiek, u którego pracowałam dzisiaj, nazywa się Booz». Powiedziała Noemi do swej synowej: «Niech będzie on błogosławiony przez Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym!» I dodała Noemi: «Człowiek ten jest naszym krewnym, jest jednym z mających względem nas prawo wykupu» «I jeszcze powiedział mi - rzekła Rut Moabitka - przyłącz się do moich dziewcząt, dopóki nie skończą całego mojego żniwa». Noemi powiedziała do swej synowej, Rut: «Lepiej dla ciebie, moja córko, że będziesz wychodzić z jego dziewczętami, niż mieliby cię źle przyjąć na innym polu». Dołączyła się więc Rut do dziewcząt Booza, aby zbierać kłosy do czasu zakończenia żniw jęczmienia i żniw pszenicy, i mieszkała ze swoją teściową. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Booz: Człowiek przepełniony Bogiem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersetach 1-7 spotykamy Booza, poznajemy charakter Rut oraz dostrzegamy miłosierną Opatrzność Bożą. Booz, jak się dowiadujemy, jest krewnym Elimeleka, zmarłego męża Noemi. Natychmiast zdajemy sobie sprawę, że sytuacja Noemi nie jest tak ponura, jak ją opisała w Rt 1,11-13, gdzie stwierdziła, że nie ma nikogo, kto mógłby poślubić Rut i Orpę oraz kontynuować ród ich mężów. Dla osoby czytającej tę historię po raz pierwszy, Booz jest niczym promyk słońca przedostający się przez chmurę goryczy nad Noemi. I ten promyk staje się coraz większy i coraz jaśniejszy. Na przykład, w wersecie 1 napisano, że Booz był człowiekiem zamożnym. Co więcej, werset 4 dowodzi, że był on także wierzący. Czyż to nie dlatego narrator opisał, w jaki sposób Booz witał swoich sługów? „A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu”. Jeśli chcemy wiedzieć, jak wygląda relacją człowieka z Bogiem, musimy dowiedzieć się, do jakiego stopnia jego życie jest przepełnione Bogiem. Widać wyraźnie, że Booz był przepełniony Bogiem, gdyż nawet jego działalność rolnicza i związek z pracownikami uwzględniał Boga. Powitał ich błogosławieństwem. A za chwilę zobaczymy, że było to coś więcej niż tylko pobożne banały. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rut: Kobieta z charakterem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza poznaniem Booza w wersetach 1-7, odkrywamy także charakter Rut, który będzie odgrywał kluczową rolę w nauce tego rozdziału. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 1. Troska Rut o Noemi  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po pierwsze'', widzimy wysiłek Rut, który wkłada ona w troskę o swoją teściową. Zwróć uwagę na werset 2 - Noemi nie wymaga od Rut, aby pracowała. Rut mówi: „Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością”. Rut w pełni poświęciła się pomocy Noemi, dlatego idzie pracować, aby móc się o nią zatroszczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 2. Pokora Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po drugie'', widzimy pokorę Rut. Rut wie, w jaki sposób zatroszczyć się o Noemi nie przejawiając arogancji. W wersecie 7 słudzy mówią Boozowi, że Rut podeszła do nich rano. Poprosiła ich: „Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami”. Nie domagała się jałmużny. Nie przypuszczała nawet, ze ma prawo szukać kłosów. Chciała jedynie zebrać resztki pozostawione przez żniwiarzy i poprosiła o pozwolenie nawet na taką rzecz. Jest niczym kobieta, która podeszła do Jezusa i powiedziała: „Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”, a której wiarę wychwalał Jezus. Rut wie, w jaki sposób może pracować; nie jest nachalna ani arogancka, lecz pokorna i usłużna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 3. Pracowitość Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po trzecie'', widzimy jej pracowitość. Rut pracuje z wielkim wysiłkiem. W wersecie 7 napisano, że „pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki”. Werset 17 opisuje, jak Rut zbierała kłosy aż do wieczora, a zanim zakończyła pracę, wymłóciła to, co zebrała, odmierzyła zboże i dopiero wtedy zabrała je do domu. Nie ma wątpliwości co do tego, że autor chce, abyśmy podziwiali i naśladowali Rut. Rut podejmuje ''wysiłek'', aby zatroszczyć się o pozbawioną środków do życia teściową. Jest pokorna i usłużna, i nie wywyższa się w arogancki sposób. Poza tym ciężko pracuje od wschodu aż do zachodu słońca. Troskliwość. Usłużność. Pracowitość. Cechy godne naśladowania. Zwróć na nie uwagę.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Łaskawa Opatrzność Boża  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim zakończymy refleksję nad wersetami 1-7, czy widzisz działanie łaskawej Opatrzności za tymi wydarzeniami? Zwróć uwagę na werset 3: „Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka”. „Przypadkiem” się stało? Nie trzeba wygłaszać wykładu teologicznego w każdej linijce. Czasem dobrze jest zostawić pewną dwuznaczność, aby dać czytelnikowi szansę na odpowiedzenie sobie na pytania, które sam zadał. Odpowiedzi można udzielić później. Ona na pewno nadejdzie. Właściwie to Noemi i jej teologia wszechmocy Boga przynoszą odpowiedź. Jest nią Bóg - łaskawa Opatrzność Boża, która prowadzi Rut podczas pracy. Rut przypadkiem przyszła na pole Booza, ponieważ Bóg jest łaskawy i wszechmocny, nawet, gdy Go nie słyszymy. Jak napisano w Księdze Przysłów (16,9): „Serce człowieka obmyśla drogę, lecz Pan utwierdza kroki”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Dlaczego Rut spotkała życzliwość?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersecie 8 i 9 Booz przystępuje do Rut i okazuje jej wielką życzliwość, nawet mimo tego, że pochodzi z obcego kraju. Zapewnia jej pożywienie mówiąc, że może pracować na jego polu i powinna przyłączyć się do jego służek. Zapewnia jej ochronę przykazując młodym sługom, aby jej nie dokuczali (werset 9). Zaspokaja także jej pragnienie mówiąc, że może napić się tego, co czerpią słudzy. Bogactwo i bogobojność Booza zaczynają odwracać los Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Docieramy do najważniejszej rozmowy w rozdziale - wersetów 10-13. Rut zadaje pytanie, które okazuje się być brzemienne w skutkach. Pytanie, które każdy z nas musi zadać Bogu. Mało co w naszym życiu jest ważniejsze, niż odpowiedź, którą dostaniemy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut upadła na twarz, oddała pokłon aż do ziemi i spytała się: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?”. Rut wie, że jest Moabitką. Naturalne jest, że działa to na jej niekorzyść. Rut nie nosi w sobie urazy z tego powodu, po prostu to akceptuje. Nie będąc Izraelitką nie spodziewa się specjalnego traktowania. Dlatego jest zdumiona dobrocią Booza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut różni się od ludzi w dzisiejszych czasach. My spodziewamy się dobroci i jesteśmy zdumieni i rozgoryczeni, gdy jej nie spotykamy. Rut, natomiast, uważa się za bezwartościową, co przejawia się w jej głębokim pokłonie. Ludzie dumni nie dziękują. A ludzie pokorni nabierają jeszcze większej pokory, gdy okazuje się im łaskawość. Łaska nie ma na celu wyniesienie nas z usłużności. Ma dać nam szczęście przy Bogu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nie na podstawie zasług  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę jednak za bardzo wybiegamy teraz w przyszłość. Rut pyta Booza, dlaczego potraktował ją z taką życzliwością. Wersety 11 i 12 są tutaj kluczowe: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Booz odpowiedział jej: „Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Zwróć uwagę na to: Gdy Rut pyta się Booza, dlaczego okazał jej łaskę, Booz nie odpowiada: Bo łaska jest bezwarunkowa. Odpowiada na jej pytanie mówiąc, że postąpił tak dlatego, że miłość Rut do Noemi jest tak wielka, że opuściła ona ojca i matkę, aby służyć jej w obcym kraju. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to znaczy, że autor chce, abyśmy myśleli o miłości Rut do Noemi jak o uczynku, który przynosi korzyść w postaci życzliwości Booza oraz życzliwości Boga? Czy chce, abyśmy myśleli o łasce jako o życzliwości, którą możemy sobie zapracować? Nie sądzę. Gdyby Rut zapracowała sobie na życzliwość Booza, wtedy musielibyśmy myśleć o niej jak o jego pracownicy, która wyświadcza usługi o sporej wartości, tak że Booz jest u niej zadłużony. To nie obraz, który autor chce stworzyć w naszych umysłach. Werset 12 kreuje inny obraz, który zaprzecza stosunkowi pracownik-pracownica między Rut i Boozem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Ponieważ szukała schronienia pod skrzydłami Pana  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Booz mówi w wersecie 12, że to ''Bóg ''w rzeczywistości nagradza Rut za jej miłość do Noemi. Booz jest tylko narzędziem w Jego rękach (czego dowiemy się od Noemi za parę chwil). Zwróć uwagę na słowa: „Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”. Ten werset nie potwierdza obrazu Rut jako pracownicy Boga, która wypełnia konieczne zadania, za co dostaje dobrą pensję. To obraz Boga jako ogromnego Orła oraz Rut jako zagrożonego pisklęcia, które przyszło się schronić pod skrzydłami Orła. Konsekwencją wersetu 12 jest nagrodzenie Rut przez Boga, ponieważ szukała schronienia pod jego skrzydłami. To popularna nauka w Starym Testamencie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, w Psalmie 57,2 napisano: „Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie: chronię się pod cień Twoich skrzydeł, aż przejdzie klęska”. Zwróć uwagę na to, jak miłosierdzie Boga łączy się z szukaniem u Niego schronienia. Zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie. Dlaczego Bóg powinien okazać łaskę Rut? Ponieważ szukała schronienia pod Jego skrzydłami. Uznała Jego ochronę za najlepszą. Skierowała swoje serce na Boga, który da jej nadzieję i radość. A gdy tak się czyni, stawką jest honor Boga, więc On na pewno będzie łaskawy. Jeśli błagamy Boga mówiąc Mu, że jest dla nas źródłem nadziei, zamiast mówić, że my jesteśmy Jego nadzieją, wtedy Jego niezachwiane poświęcenie angażuje Go, aby nas chronił i dał nam radość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Szukanie schronienia u Boga i miłość do bliźnich  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musimy jednak zadać sobie pytanie, w jaki sposób miłość Rut do Noemi i opuszczenie własnej rodziny ma związek z szukaniem schronienia pod skrzydłami Boga. Prawdopodobnie Rut była w stanie opuścić schronienie u rodziców w Moabie, ponieważ znalazła je pod skrzydłami Boga. Spostrzegła potrzebę w życiu Noemi i wyczuła, że Bóg wzywa ją do zaspokojenia tej potrzeby. Orzeł wyruszył w stronę Noemi, a aby posiadać schronienie pod skrzydłami Boga, Rut także wyruszyła i poświęciła się opiece nad Noemi z troską, którą otrzymywała od Orła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc związek między schronieniem pod skrzydłami Boga a opuszczeniem domu w celu opieki nad Noemi jest taki, że bycie pod skrzydłami Boga ''umożliwiło ''Rut porzucenie ludzkiego schronienia i oddanie się miłości do Noemi. Innymi słowy, opuszczenie domu i miłość do Noemi są rezultatem i dowodem na schronienie u Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Przesłanie Ewangelii  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróćmy do pytania Rut z wersetu 10: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością?”. Powodem jest znalezienie schronienia pod skrzydłami Boga oraz uzyskana w ten sposób wolność oraz pragnienie opuszczenia domu i miłości do Noemi. Rut nie zapracowała sobie na życzliwość Boga lub Booza. Nie jest ich pracownikiem. Nie dają jej wynagrodzenia za jej pracę. Wprost przeciwnie, to ona uhonorowała ich przyznając, że potrzebuje ich pracy oraz przyjmując schronienie w ich hojności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takie jest przesłanie zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Bóg zmiłuje się nad każdym (niezależnie od pochodzenia), kto jest pokorny niczym Rut i schroni się pod Jego skrzydłami. Jezus powiedział: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyne, co Faryzeusze mieli do zrobienia, to schronić się pod skrzydłami Jezusa. Przestać się usprawiedliwiać. Przestać polegać na sobie. Przestać się wywyższać. Nie zrobili tego jednak. Rut nie była dla nich wzorem. Nie padali na twarz przed Jezusem. Nie kłaniali Mu się. Nie byli zdumieni jego łaską. Nie bądź jak Faryzeusz. Bądź jak Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bóg nie jest pracodawcą i nie szuka pracowników. Jest Orłem szukającym ludzi, aby udzielić im schronienia pod swoimi skrzydłami. Szuka ludzi, którzy opuszczą rodziców i ojczyznę, lub cokolwiek tylko ich powstrzymuje od życia w miłości pod skrzydłami Jezusa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nauka Noemi o wszechmocy Boga  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakończmy wracając na chwilę do Noemi. Booz daje Rut pożywienie (werset 14). Ruth pracuje aż do zachodu słońca. Powraca do Noemi i daje jej to, co pozostało z posiłku, i całe zboże (wersety 17-19). Opowiada jej, w jaki sposób zachował się Booz, a w wersecie 20 Noemi przedstawia swoją naukę o wszechmocy Boga. Noemi mówi: „Niech będzie on [Booz] błogosławiony przez Pana, ''który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym''!”. Wydaje mi się, że te dobre uczynki odnoszą się do dobroci Pana (patrz: Rdz 24,27). Booz dopiero zaczął okazywać dobroć zmarłym. Natomiast to Bóg wydawał się o niej zapomnieć. Dobroć Pana nie opuściła żyjących (Noemi i Rut), ani umarłych (Elimeleka i Kiliona). To Pan zatrzymał głód. To Pan powiązał Rut miłością do Noemi. To Pan zachował Booza dla Rut. Rut ''nieprzypadkowo'' przyszła na pole Booza. To światło boskiej miłości w końcu zaświeciło na tyle mocno, że Noemi wreszcie zaczęła je dostrzegać. Pan jest łaskawy. Jest dobry dla wszystkich, którzy szukają schronienia pod Jego skrzydłami. Padnijmy więc na twarz, złóżmy pokłon Panu, wyznajmy nasz brak godności, szukajmy schronienia pod skrzydłami Pana i bądźmy zadziwieni Jego łaską.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga</id>
		<title>Księga Rut: Pod skrzydłami Boga</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_Pod_skrzyd%C5%82ami_Boga"/>
				<updated>2011-10-05T18:46:34Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|Ruth: Under the Wings of God}} &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rt 2  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale 1 Księgi Rut Bóg doświadczył Noemi i jej rodzinę. Głód w Judei, osiedlenie się w Moabie, śmierć męża, małżeństwa dwóch synów z żonami z obcego kraju, śmierć tych synów. Cios za ciosem sprawił, że Noemi powiedziała: „podniosła się przeciw mnie dłoń Pana (...) Wszechmogący napełnił mnie goryczą” (1,13; 1,20). W rzeczywistości była ona tak przytłoczona goryczą Opatrzności Bożej, że nie była w stanie dostrzec znaków nadziei pojawiających się w jej życiu. Noemi wie, że Bóg istnieje. Wie, że Bóg jest wszechmogący i rządzi sprawami narodów i rodzin. Wie także, że bardzo ciężko ją doświadczył. Jej życie to tragedia. Zapomniała jednak, że we Bóg doświadcza swoje dzieci, gdyż w taki sposób prowadzi je do chwały. Musimy w to wierzyć i o tym pamiętać, a nie być ślepi niczym Noemi, gdy Bóg objawiał przed nią swoją chwałę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Słodycz Opatrzności Bożej  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W rozdziale pierwszym Noemi doświadcza zarówno słodyczy, jak i goryczy Opatrzności Bożej. Bóg kończy głód i otwiera Noemi drogę do domu. Obdarza ją kochającą i pełną poświęcenia synową, która jej towarzyszy. Zachowuje członka rodziny męża Noemi, który pewnego dnia poślubi Rut i zachowa jej ród. Jednak Noemi tego nie widzi. Pod koniec rozdziału mówi do mieszkańców Betlejem: „Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan. Czemu nazywacie mnie Noemi, gdy Pan wydał świadectwo przeciw mnie, a Wszechmogący uczynił mnie nieszczęśliwą?” (werset 21). Tak więc Rut i przepełniona goryczą Noemi osiedlają się w Betlejem. W rozdziale drugim łaska Boga staje się tak oczywista, że nawet Noemi będzie w stanie ją dostrzec. &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Noemi miała powinowatego, krewnego jej męża, człowieka bardzo zamożnego z rodziny Elimeleka. Nazywał się Booz. Powiedziała Rut Moabitka do Noemi: «Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością». «Idź, moja córko» - odpowiedziała jej Noemi. Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka. A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu. Zapytał Booz swego sługę pilnującego żniwiarzy: «Czyja jest ta młoda kobieta?» Odpowiedział sługa pilnujący żniwiarzy: «To jest młoda Moabitka, która przyszła z Noemi z ziemi Moabu. Powiedziała ona: Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami. Przyszła i pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki». Powiedział Booz do Rut: «Słuchaj dobrze, moja córko! Nie chodź zbierać kłosów na innym polu i nie odchodź stąd, ale przyłącz się do moich dziewcząt. Spójrz na pole, na którym pracują żniwiarze, idź za nimi. Oto kazałem młodym sługom, aby ci nie dokuczali. Kiedy będziesz miała pragnienie, idź do naczyń napić się tego, co będą czerpać młodzi słudzy». Wtedy [Rut] upadła na twarz, oddając pokłon aż do ziemi, i zawołała: «Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?» Odpowiedział jej Booz: «Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić». «Obyś darzył mnie życzliwością, panie mój - powiedziała - oto uspokoiłeś mnie i przemawiałeś z dobrocią do swej służebnicy, chociaż nie jestem nawet równa jednej z twoich służących». W czasie posiłku powiedział do niej Booz: «Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce». Usiadła więc koło żniwiarzy, a Booz dał jej prażonych ziaren. Jadła je, a gdy nasyciła się, resztę zatrzymała. Potem wstała zbierać kłosy. Booz wydał polecenie swoim sługom: «Wolno jej zbierać kłosy nawet między snopami, wy zaś nie czyńcie jej wstrętów. Co więcej, wyrzucajcie dla niej kłosy z pokosu i pozostawiajcie, żeby je mogła zebrać. I nie krzyczcie na nią!» Rut zbierała kłosy na polu aż do wieczora, a gdy wymłóciła kijem to, co zebrała, było około efy jęczmienia. Wziąwszy go poszła do miasta i zobaczyła jej teściowa to, co zebrała. Wtedy Rut wyjęła i dała jej to, co pozostało jej z posiłku. «Gdzie zbierałaś dzisiaj kłosy - zapytała ją teściowa - gdzie pracowałaś? Niech będzie błogosławiony ten, który zaopiekował się tobą!» Wtedy wyjawiła swej teściowej tego, u którego pracowała, mówiąc: «Człowiek, u którego pracowałam dzisiaj, nazywa się Booz». Powiedziała Noemi do swej synowej: «Niech będzie on błogosławiony przez Pana, który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym!» I dodała Noemi: «Człowiek ten jest naszym krewnym, jest jednym z mających względem nas prawo wykupu» «I jeszcze powiedział mi - rzekła Rut Moabitka - przyłącz się do moich dziewcząt, dopóki nie skończą całego mojego żniwa». Noemi powiedziała do swej synowej, Rut: «Lepiej dla ciebie, moja córko, że będziesz wychodzić z jego dziewczętami, niż mieliby cię źle przyjąć na innym polu». Dołączyła się więc Rut do dziewcząt Booza, aby zbierać kłosy do czasu zakończenia żniw jęczmienia i żniw pszenicy, i mieszkała ze swoją teściową. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Booz: Człowiek przepełniony Bogiem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersetach 1-7 spotykamy Booza, poznajemy charakter Rut oraz dostrzegamy miłosierną Opatrzność Bożą. Booz, jak się dowiadujemy, jest krewnym Elimeleka, zmarłego męża Noemi. Natychmiast zdajemy sobie sprawę, że sytuacja Noemi nie jest tak ponura, jak ją opisała w Rt 1,11-13, gdzie stwierdziła, że nie ma nikogo, kto mógłby poślubić Rut i Orpę oraz kontynuować ród ich mężów. Dla osoby czytającej tę historię po raz pierwszy, Booz jest niczym promyk słońca przedostający się przez chmurę goryczy nad Noemi. I ten promyk staje się coraz większy i coraz jaśniejszy. Na przykład, w wersecie 1 napisano, że Booz był człowiekiem zamożnym. Co więcej, werset 4 dowodzi, że był on także wierzący. Czyż to nie dlatego narrator opisał, w jaki sposób Booz witał swoich sługów? „A oto Booz przybył z Betlejem i powiedział do żniwiarzy: «Niech Pan będzie z wami!» - «Niech błogosławi ci Pan!» - odpowiedzieli mu”. Jeśli chcemy wiedzieć, jak wygląda relacją człowieka z Bogiem, musimy dowiedzieć się, do jakiego stopnia jego życie jest przepełnione Bogiem. Widać wyraźnie, że Booz był przepełniony Bogiem, gdyż nawet jego działalność rolnicza i związek z pracownikami uwzględniał Boga. Powitał ich błogosławieństwem. A za chwilę zobaczymy, że było to coś więcej niż tylko pobożne banały. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Rut: Kobieta z charakterem  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poza poznaniem Booza w wersetach 1-7, odkrywamy także charakter Rut, który będzie odgrywał kluczową rolę w nauce tego rozdziału. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 1. Troska Rut o Noemi  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po pierwsze'', widzimy wysiłek Rut, który wkłada ona w troskę o swoją teściową. Zwróć uwagę na werset 2 - Noemi nie wymaga od Rut, aby pracowała. Rut mówi: „Pozwól mi pójść na pole zbierać kłosy za tym, który będzie mnie darzył życzliwością”. Rut w pełni poświęciła się pomocy Noemi, dlatego idzie pracować, aby móc się o nią zatroszczyć. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 2. Pokora Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po drugie'', widzimy pokorę Rut. Rut wie, w jaki sposób zatroszczyć się o Noemi nie przejawiając arogancji. W wersecie 7 słudzy mówią Boozowi, że Rut podeszła do nich rano. Poprosiła ich: „Pozwólcie mi szukać i zbierać kłosy za żniwiarzami”. Nie domagała się jałmużny. Nie przypuszczała nawet, ze ma prawo szukać kłosów. Chciała jedynie zebrać resztki pozostawione przez żniwiarzy i poprosiła o pozwolenie nawet na taką rzecz. Jest niczym kobieta, która podeszła do Jezusa i powiedziała: „Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”, a której wiarę wychwalał Jezus. Rut wie, w jaki sposób może pracować; nie jest nachalna ani arogancka, lecz pokorna i usłużna. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 3. Pracowitość Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po trzecie'', widzimy jej pracowitość. Rut pracuje z wielkim wysiłkiem. W wersecie 7 napisano, że „pozostała od rana aż dotąd, a jej odpoczynek w domu był krótki”. Werset 17 opisuje, jak Rut zbierała kłosy aż do wieczora, a zanim zakończyła pracę, wymłóciła to, co zebrała, odmierzyła zboże i dopiero wtedy zabrała je do domu. Nie ma wątpliwości co do tego, że autor chce, abyśmy podziwiali i naśladowali Rut. Rut podejmuje wysiłek, aby zatroszczyć się o pozbawioną środków do życia teściową. Jest pokorna i usłużna, i nie wywyższa się w arogancki sposób. Poza tym ciężko pracuje od wschodu aż do zachodu słońca. Troskliwość. Usłużność. Pracowitość. Cechy godne naśladowania. Zwróć na nie uwagę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Łaskawa Opatrzność Boża  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zanim zakończymy refleksję nad wersetami 1-7, czy widzisz działanie łaskawej Opatrzności za tymi wydarzeniami? Zwróć uwagę na werset 3: „Rut wyszła więc i przyszła zbierać kłosy na polu za żniwiarzami, a przypadkiem tak się stało, że było to pole Booza, który był z rodu Elimeleka”. „Przypadkiem” się stało? Nie trzeba wygłaszać wykładu teologicznego w każdej linijce. Czasem dobrze jest zostawić pewną dwuznaczność, aby dać czytelnikowi szansę na odpowiedzenie sobie na pytania, które sam zadał. Odpowiedzi można udzielić później. Ona na pewno nadejdzie. Właściwie to Noemi i jej teologia wszechmocy Boga przynoszą odpowiedź. Jest nią Bóg - łaskawa Opatrzność Boża, która prowadzi Rut podczas pracy. Rut przypadkiem przyszła na pole Booza, ponieważ Bóg jest łaskawy i wszechmocny, nawet, gdy Go nie słyszymy. Jak napisano w Księdze Przysłów (16,9): „Serce człowieka obmyśla drogę, lecz Pan utwierdza kroki”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Dlaczego Rut spotkała życzliwość?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersecie 8 i 9 Booz przystępuje do Rut i okazuje jej wielką życzliwość, nawet mimo tego, że pochodzi z obcego kraju. Zapewnia jej pożywienie mówiąc, że może pracować na jego polu i powinna przyłączyć się do jego służek. Zapewnia jej ochronę przykazując młodym sługom, aby jej nie dokuczali (werset 9). Zaspokaja także jej pragnienie mówiąc, że może napić się tego, co czerpią słudzy. Bogactwo i bogobojność Booza zaczynają odwracać los Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Docieramy do najważniejszej rozmowy w rozdziale - wersetów 10-13. Rut zadaje pytanie, które okazuje się być brzemienne w skutkach. Pytanie, które każdy z nas musi zadać Bogu. Mało co w naszym życiu jest ważniejsze, niż odpowiedź, którą dostaniemy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut upadła na twarz, oddała pokłon aż do ziemi i spytała się: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak że mnie uznajesz, choć jestem obcą?”. Rut wie, że jest Moabitką. Naturalne jest, że działa to na jej niekorzyść. Rut nie nosi w sobie urazy z tego powodu, po prostu to akceptuje. Nie będąc Izraelitką nie spodziewa się specjalnego traktowania. Dlatego jest zdumiona dobrocią Booza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Rut różni się od ludzi w dzisiejszych czasach. My spodziewamy się dobroci i jesteśmy zdumieni i rozgoryczeni, gdy jej nie spotykamy. Rut, natomiast, uważa się za bezwartościową, co przejawia się w jej głębokim pokłonie. Ludzie dumni nie dziękują. A ludzie pokorni nabierają jeszcze większej pokory, gdy okazuje się im łaskawość. Łaska nie ma na celu wyniesienie nas z usłużności. Ma dać nam szczęście przy Bogu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nie na podstawie zasług  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Trochę jednak za bardzo wybiegamy teraz w przyszłość. Rut pyta Booza, dlaczego potraktował ją z taką życzliwością. Wersety 11 i 12 są tutaj kluczowe: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Booz odpowiedział jej: „Oznajmiono mi dobrze to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś. Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Zwróć uwagę na to: Gdy Rut pyta się Booza, dlaczego okazał jej łaskę, Booz nie odpowiada: Bo łaska jest bezwarunkowa. Odpowiada na jej pytanie mówiąc, że postąpił tak dlatego, że miłość Rut do Noemi jest tak wielka, że opuściła ona ojca i matkę, aby służyć jej w obcym kraju. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Czy to znaczy, że autor chce, abyśmy myśleli o miłości Rut do Noemi jak o uczynku, który przynosi korzyść w postaci życzliwości Booza oraz życzliwości Boga? Czy chce, abyśmy myśleli o łasce jako o życzliwości, którą możemy sobie zapracować? Nie sądzę. Gdyby Rut zapracowała sobie na życzliwość Booza, wtedy musielibyśmy myśleć o niej jak o jego pracownicy, która wyświadcza usługi o sporej wartości, tak że Booz jest u niej zadłużony. To nie obraz, który autor chce stworzyć w naszych umysłach. Werset 12 kreuje inny obraz, który zaprzecza stosunkowi pracownik-pracownica między Rut i Boozem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Ponieważ szukała schronienia pod skrzydłami Pana  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Booz mówi w wersecie 12, że to ''Bóg ''w rzeczywistości nagradza Rut za jej miłość do Noemi. Booz jest tylko narzędziem w Jego rękach (czego dowiemy się od Noemi za parę chwil). Zwróć uwagę na słowa: „Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić”. Ten werset nie potwierdza obrazu Rut jako pracownicy Boga, która wypełnia konieczne zadania, za co dostaje dobrą pensję. To obraz Boga jako ogromnego Orła oraz Rut jako zagrożonego pisklęcia, które przyszło się schronić pod skrzydłami Orła. Konsekwencją wersetu 12 jest nagrodzenie Rut przez Boga, ponieważ szukała schronienia pod jego skrzydłami. To popularna nauka w Starym Testamencie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, w Psalmie 57,2 napisano: „Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie: chronię się pod cień Twoich skrzydeł, aż przejdzie klęska”. Zwróć uwagę na to, jak miłosierdzie Boga łączy się z szukaniem u Niego schronienia. Zmiłuj się nade mną, u Ciebie chronię swe życie. Dlaczego Bóg powinien okazać łaskę Rut? Ponieważ szukała schronienia pod Jego skrzydłami. Uznała Jego ochronę za najlepszą. Skierowała swoje serce na Boga, który da jej nadzieję i radość. A gdy tak się czyni, stawką jest honor Boga, więc On na pewno będzie łaskawy. Jeśli błagamy Boga mówiąc Mu, że jest dla nas źródłem nadziei, zamiast mówić, że my jesteśmy Jego nadzieją, wtedy Jego niezachwiane poświęcenie angażuje Go, aby nas chronił i dał nam radość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Szukanie schronienia u Boga i miłość do bliźnich  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Musimy jednak zadać sobie pytanie, w jaki sposób miłość Rut do Noemi i opuszczenie własnej rodziny ma związek z szukaniem schronienia pod skrzydłami Boga. Prawdopodobnie Rut była w stanie opuścić schronienie u rodziców w Moabie, ponieważ znalazła je pod skrzydłami Boga. Spostrzegła potrzebę w życiu Noemi i wyczuła, że Bóg wzywa ją do zaspokojenia tej potrzeby. Orzeł wyruszył w stronę Noemi, a aby posiadać schronienie pod skrzydłami Boga, Rut także wyruszyła i poświęciła się opiece nad Noemi z troską, którą otrzymywała od Orła. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc związek między schronieniem pod skrzydłami Boga a opuszczeniem domu w celu opieki nad Noemi jest taki, że bycie pod skrzydłami Boga ''umożliwiło ''Rut porzucenie ludzkiego schronienia i oddanie się miłości do Noemi. Innymi słowy, opuszczenie domu i miłość do Noemi są rezultatem i dowodem na schronienie u Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Przesłanie Ewangelii  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróćmy do pytania Rut z wersetu 10: „Dlaczego darzysz mnie życzliwością?”. Powodem jest znalezienie schronienia pod skrzydłami Boga oraz uzyskana w ten sposób wolność oraz pragnienie opuszczenia domu i miłości do Noemi. Rut nie zapracowała sobie na życzliwość Boga lub Booza. Nie jest ich pracownikiem. Nie dają jej wynagrodzenia za jej pracę. Wprost przeciwnie, to ona uhonorowała ich przyznając, że potrzebuje ich pracy oraz przyjmując schronienie w ich hojności. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Takie jest przesłanie zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Bóg zmiłuje się nad każdym (niezależnie od pochodzenia), kto jest pokorny niczym Rut i schroni się pod Jego skrzydłami. Jezus powiedział: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyne, co Faryzeusze mieli do zrobienia, to schronić się pod skrzydłami Jezusa. Przestać się usprawiedliwiać. Przestać polegać na sobie. Przestać się wywyższać. Nie zrobili tego jednak. Rut nie była dla nich wzorem. Nie padali na twarz przed Jezusem. Nie kłaniali Mu się. Nie byli zdumieni jego łaską. Nie bądź jak Faryzeusz. Bądź jak Rut. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bóg nie jest pracodawcą i nie szuka pracowników. Jest Orłem szukającym ludzi, aby udzielić im schronienia pod swoimi skrzydłami. Szuka ludzi, którzy opuszczą rodziców i ojczyznę, lub cokolwiek tylko ich powstrzymuje od życia w miłości pod skrzydłami Jezusa. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nauka Noemi o wszechmocy Boga  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zakończmy wracając na chwilę do Noemi. Booz daje Rut pożywienie (werset 14). Ruth pracuje aż do zachodu słońca. Powraca do Noemi i daje jej to, co pozostało z posiłku, i całe zboże (wersety 17-19). Opowiada jej, w jaki sposób zachował się Booz, a w wersecie 20 Noemi przedstawia swoją naukę o wszechmocy Boga. Noemi mówi: „Niech będzie on [Booz] błogosławiony przez Pana, ''który nie przestaje czynić dobrze żywym i umarłym''!”. Wydaje mi się, że te dobre uczynki odnoszą się do dobroci Pana (patrz: Rdz 24,27). Booz dopiero zaczął okazywać dobroć zmarłym. Natomiast to Bóg wydawał się o niej zapomnieć. Dobroć Pana nie opuściła żyjących (Noemi i Rut), ani umarłych (Elimeleka i Kiliona). To Pan zatrzymał głód. To Pan powiązał Rut miłością do Noemi. To Pan zachował Booza dla Rut. Rut ''nieprzypadkowo'' przyszła na pole Booza. To światło boskiej miłości w końcu zaświeciło na tyle mocno, że Noemi wreszcie zaczęła je dostrzegać. Pan jest łaskawy. Jest dobry dla wszystkich, którzy szukają schronienia pod Jego skrzydłami. Padnijmy więc na twarz, złóżmy pokłon Panu, wyznajmy nasz brak godności, szukajmy schronienia pod skrzydłami Pana i bądźmy zadziwieni Jego łaską.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_S%C5%82odycz_i_gorycz_Opatrzno%C5%9Bci_Bo%C5%BCej</id>
		<title>Księga Rut: Słodycz i gorycz Opatrzności Bożej</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Ksi%C4%99ga_Rut:_S%C5%82odycz_i_gorycz_Opatrzno%C5%9Bci_Bo%C5%BCej"/>
				<updated>2011-09-28T10:18:39Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|Ruth: Sweet and Bitter Providence}}&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rt 1  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W czasach, gdy rządzili sędziowie, nastał głód w kraju. Z Betlejem judzkiego wyszedł pewien człowiek ze swoją żoną i swymi dwoma synami, aby osiedlić się w ziemi Moabu. Nazywał się ten człowiek Elimelek, jego żona - Noemi, jego dwaj synowie - Machlon i Kilion. Byli oni Efratejczykami z Betlejem judzkiego. Przybyli na ziemię Moabu i tam zamieszkali. Elimelek, mąż Noemi, zmarł, a Noemi pozostała ze swymi dwoma synami. Oni wzięli sobie za żony Moabitki: jedna nazywała się Orpa, druga nazywała się Rut. Mieszkali tam około dziesięciu lat. Obaj - tak Machlon, jak i Kilion - również zmarli, a kobieta pozostała, przeżywszy obu swych synów i swego męża.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wyruszyła więc Noemi i z nią jej synowe, aby wrócić z ziemi Moabu, ponieważ usłyszała w ziemi Moabu, że Pan nawiedził swój lud, dając mu chleb. Wyszła z tej miejscowości, którą tam zamieszkiwała, obie jej synowe z nią, i wyruszyły w drogę powrotną do ziemi Judy. Powiedziała Noemi do obu swych synowych: «Odejdźcie, wróćcie każda do domu swej matki, a Pan niech postępuje z wami według swej dobroci, tak jak wy postępowałyście wobec zmarłych i wobec mnie! Niech Pan sprawi, abyście osiągnęły spokojne miejsce, każda w domu swego męża!» Ucałowała je, ale one zaczęły głośno płakać, mówiąc do niej: «Nie, my wrócimy z tobą do twego narodu». Noemi powiedziała: «Wróćcie, moje córki, czemu idziecie ze mną? Czyż mam jeszcze w swoim łonie synów, którzy mogliby zostać waszymi mężami? Wróćcie, córki moje, odejdźcie, jestem bowiem zbyt stara, aby wyjść za mąż. A jeślibym nawet powiedziała: mam nadzieję, że jeszcze tej nocy będę miała męża i zrodzę synów, to czyż czekałybyście na nich aż dorosną, czyż dla nich wyrzekłybyście się małżeństwa? Nie, moje córki, jestem bowiem jeszcze nieszczęśliwsza od was, gdyż podniosła się przeciw mnie dłoń Pana». Znowu zaczęły głośno płakać. Potem Orpa ucałowała swoją teściową, a Rut pozostała przy niej.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
«Oto twoja szwagierka wróciła do swego narodu i do swego boga - powiedziała Noemi do Rut - wracaj i ty za twą szwagierką». Odpowiedziała Rut: «Nie nalegaj na mnie, abym opuściła ciebie i abym odeszła od ciebie, gdyż:&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę, &amp;lt;br&amp;gt;gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam, &amp;lt;br&amp;gt;twój naród będzie moim narodem, &amp;lt;br&amp;gt;a twój Bóg będzie moim Bogiem. &amp;lt;br&amp;gt;Gdzie ty umrzesz, tam ja umrę &amp;lt;br&amp;gt;i tam będę pogrzebana. Niech mi Pan to uczyni &amp;lt;br&amp;gt;i tamto dorzuci, &amp;lt;br&amp;gt;jeśli coś innego niż śmierć &amp;lt;br&amp;gt;oddzieli mnie od ciebie!» &amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Noemi widząc, że Rut uporczywie obstaje przy tym, aby iść z nią, przestała mówić do niej o tym.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Poszły we dwie, aż doszły do Betlejem. A gdy weszły do Betlejem, zawrzało o nich w całym mieście, a kobiety mówiły: «Więc to jest Noemi!» Powiedziała do nich: «Nie nazywajcie mnie Noemi, ale nazywajcie mnie Mara, bo Wszechmogący napełnił mnie goryczą. Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan. Czemu nazywacie mnie Noemi, gdy Pan wydał świadectwo przeciw mnie, a Wszechmogący uczynił mnie nieszczęśliwą?»&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wróciła więc Noemi, a z nią była Rut Moabitka, jej synowa, która przyszła z ziemi Moabu. Przyszły zaś do Betlejem na początku żniw jęczmienia.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Moim celem jest głoszenie kazania przez następne cztery niedziele wykorzystując Księgę Rut, po jednym rozdziale na każdą niedzielę. Wczytując się w tę piękną historię każdego tygodnia pomoże wam uczynić lipiec pamiętnym miesiącem wglądu w siebie i odnowy (zajmuje to około 25 minut w spokojnym tempie). To historia, która pokazuje jak „tajemnie działa Bóg, by cuda swe czynić”. To historia dla ludzi, którzy zastanawiają się, gdzie jest Bóg, gdy nie ma marzeń, wizji ani proroków. Dla ludzi, którzy zastanawiają się, gdzie jest Bóg, gdy tragedia za tragedią osłabia ich wiarę. Dla ludzi, którzy zastanawiają się, czy warto jest żyć w prawości w tych ciężkich czasach. To także historia dla ludzi, którzy nie wyobrażają sobie, aby ich zwykłe życie w wierze kiedykolwiek przyniosło coś wielkiego. To pokrzepiająca i dodająca otuchy księga dla ludzi, którzy potrzebują otuchy i pokrzepienia. &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Dzieło Boga w czasach ciemności  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zgodnie z Rt 1,1 historia ta miała miejsce w czasach sędziów. Był to 400-letni okres po wkroczeniu Izraela do ziemi obiecanej pod przewodnictwem Jozuego, a przed rządami królów w Izraelu (około 1500-1100 p.n.e.). Księga Sędziów w naszych Bibliach znajduje się tuż przed Księgą Rut, a jej ostatni wers dobrze obrazuje, jaki to był okres. W Sdz 21,25 napisano: „W owych dniach nie było króla w Izraelu. Każdy czynił to, co było słuszne w jego oczach”. Były to czasy ciemności dla Izraela. Ludzie grzeszyli, Bóg zsyłał na nich wrogów; wtedy ludzie zaczynali wołać o pomoc, a Bóg łaskawie zsyłał im sędziego, aby wydał na nich wyrok. Raz za razem ludzie się buntowali, a wszystko wskazywało na to, że boskie dążenie do prawości i chwały w Izraelu nie dawało owoców. Księga Rut daje nam natomiast wgląd w ukryte działanie Boga podczas tych najcięższych czasów.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Spójrzcie na ostatnie wersety w księdze (4,21-22). Synem Rut i Booza zrodzonym w okresie sędziów był Obed. Syn Obeda, Jesse, będzie ojcem Dawida, który poprowadzi Izrael na szczyt chwały. Ta księga zawiera przekaz, że Bóg działa nawet w najcięższych czasach. Pomimo grzechu swoich wyznawców, Bóg chce ich chwały i prowadzi ich do niej. Była to prawda dla całego narodu. A zaraz zobaczymy, że była to także prawda dla każdej rodziny i każdego człowieka. Bóg działa nawet w najcięższych czasach. Gdy myślisz, że jest daleko od ciebie, a nawet, że jest przeciwko Tobie, On tak naprawdę tworzy fundamenty twojego wielkiego szczęścia.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Nie sądź Pana ułomnym zmysłem&amp;lt;br&amp;gt;Lecz ufaj mu przez chwałę.&amp;lt;br&amp;gt;Za zmarszczoną twarzą Opatrzności&amp;lt;br&amp;gt;Skrywa uśmiech.*&amp;lt;br&amp;gt; &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Myślę, że to jest przesłaniem Księgi Rut. Zobaczmy, jak nieznany autor księgi natchniony Duchem Świętym tego nas naucza. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Dodawanie rozpaczy do głodu  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wersety 1-5 opisują zgryzoty Noemi. Po pierwsze (1,1), w Judei, gdzie żyła Noemi wraz z mężem Elimelekiem i synami Machlonen oraz Kilionem, panował głód. Noemi wiedziała, kto zsyłał na nich głód. Bóg. W Księdze Kapłańskiej 26,3-4 napisano:&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;„Jeżeli będziecie postępować według moich ustaw i będziecie strzec przykazań moich i wprowadzać je w życie, dam wam deszcz w swoim czasie, ziemia będzie przynosić plony, drzewo polne wyda owoc”.&amp;lt;br&amp;gt; &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Gdy nie ma deszczu, dzieje się tak za sprawą Boga.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dochodzi do tego decyzja o zatrzymaniu się na ziemi Moabu - pogańskiego kraju z obcymi bożkami (1,15; Sdz 10,6). To było niczym igranie z ogniem. Bóg wezwał swych ludzi do oddzielenia się od sąsiadujących terenów. Gdy ginie mąż Noemi (1,13), cóż innego mogła czuć niż to, że dosięgła jej kara Boga, który dodał rozpacz do klęski głodu?&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wtedy (1,14) jej dwóch synów bierze sobie za żony Moabitki; jedna miała na imię Orpa, a druga Rut. I ponownie Bóg ich za to ukarał. Werset 5 podsumowuje tragedię Noemi po dziesięciu latach bezdzietnego małżeństwa: „Obaj - tak Machlon, jak i Kilion - również zmarli, a kobieta pozostała, przeżywszy obu swych synów i swego męża”. Głód, osiedlenie się w pogańskim Moabie, śmierć męża, małżeństwo synów z pogańskimi kobietami oraz ich śmierć - cios za ciosem, tragedia za tragedią. I co teraz? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Próby Noemi zawrócenia Rut i Orpy  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W wersecie 6 Noemi otrzymuje wiadomość, że „Pan nawiedził swój lud, dając mu chleb”. Decyduje się więc na powrót do ziemi Judy. Jej synowe, Rut i Orpa, idą razem z nią, ale w wersetach 8-13 Noemi stara się przekonać je, aby wróciły do domu. Myślę, że istnieją trzy powody, dla których autor poświęca tyle uwagi Noemi i jej wysiłkowi wysłania Rut i Orpy z powrotem do domu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Nieszczęście Noemi  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Po pierwsze'', ta scena podkreśla nieszczęście Noemi. Na przykład werset 11: „Noemi powiedziała: «Wróćcie, moje córki, czemu idziecie ze mną? Czyż mam jeszcze w swoim łonie synów, którzy mogliby zostać waszymi mężami? Wróćcie, córki moje, odejdźcie, jestem bowiem zbyt stara, aby wyjść za mąż”. Innymi słowy, Noemi nie miała im nic do zaoferowania, Jej położenie było jeszcze gorsze, niż ich. Wierność Noemi i imieniu ich mężów nie przyniosłoby im niczego poza cierpieniem. Noemi stwierdza w wersecie 13: „Nie, moje córki, jestem bowiem jeszcze nieszczęśliwsza od was, gdyż podniosła się przeciw mnie dłoń Pana”. Nie idźcie ze mną, bo Bóg jest przeciwko mnie. Wasze życie może być równie gorzkie, co moje. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Obyczaj Izraelitów  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Drugim'' powodem istnienia wersetów 8–13 jest zaznajomienie nas z obyczajem w Izraelu, który odmieni los Noemi w kolejnych rozdziałach. Gdy w Izraelu zmarł mąż, jego brat lub bliski krewny brał sobie za żonę wdowę i kontynuował imię zmarłego (Pwt 25,5-10). Noemi odnosi się to tego obyczaju (w wersecie 11), gdy mówi, że nie ma synów, którzy mogliby poślubić Rut i Orpę. Jej zdaniem nie ma szans na to, aby Rut i Orpa pozostały w rodzinie. Najwyraźniej nie pamięta o tym, że istnieje krewny o imieniu Booz, który może wypełnić obowiązki brata.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest to dla nas nauką. Gdy myślimy, że Bóg jest przeciwko nam, zazwyczaj wyolbrzymiamy swoje położenie. Przepełnia nas gorycz do tego stopnia, że nie widzimy promyka nadziei wyłaniającego się zza ciemnych chmur. To Bóg zakończył głód i otworzył ludziom drogę do domu (1,6). To Bóg zachował krewnego, aby kontynuować ród Noemi (2,20). I to Bóg zmusił Rut do pozostania z Noemi. Noemi była jednak tak rozgoryczona przez Boską Opatrzność, że nie była w stanie dostrzec łaski działającej w jej życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Wierność Rut''' &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
''Trzecim'' powodem dla powstania wersetów 8–13 było uczynienie wierności Rut czymś niesamowitym dla Noemi. Werset 14 mówi, że Orpa pocałowała Noemi na pożegnanie, jednak Rut trwała przy niej. Nawet usilna prośba Noemi i wersecie 15 nie przekonała Rut do odejścia. Zdumiewa to jeszcze bardziej, bo Noemi w ponury sposób opisała przyszłość swoją, a także przyszłość Rut, jeśli ta z nią zostanie. Rut jednak pozostaje, mimo pozornie beznadziejnej przyszłości we wdowieństwie i bezdzietności. Noemi widziała przyszłość w ciemnych barwach, a Rut chwyciła ją za rękę i razem podążyły w jej kierunku.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Te niesamowite słowa możemy znaleźć w Rt 1,16-17:&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;„Nie nalegaj na mnie, abym opuściła ciebie i abym odeszła od ciebie, gdyż: &amp;lt;br&amp;gt;gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę, &amp;lt;br&amp;gt;gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam, &amp;lt;br&amp;gt;twój naród będzie moim narodem, &amp;lt;br&amp;gt;a twój Bóg będzie moim Bogiem. &amp;lt;br&amp;gt;Gdzie ty umrzesz, tam ja umrę &amp;lt;br&amp;gt;i tam będę pogrzebana. Niech mi Pan to uczyni &amp;lt;br&amp;gt;i tamto dorzuci, &amp;lt;br&amp;gt;jeśli coś innego niż śmierć &amp;lt;br&amp;gt;oddzieli mnie od ciebie!” &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Idealna kobieta Boga  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Im więcej rozmyśla się na tymi słowami, tym bardziej niesamowite się wydają. Poświęcenie Rut dla pozbawionej wszelkich środków do życia teściowej jest po prostu zdumiewające. Po pierwsze, oznacza ono opuszczenie własnej rodziny i ziemi. Po drugie, oznacza ono dla Rut życie we wdowieństwie i bezdzietności, ponieważ Noemi nie ma żadnych synów, a poślubienie osoby spoza rodziny oznaczałoby utratę zobowiązań wobec Noemi. Po trzecie, oznacza udanie się do nieznanego kraju z nowymi ludźmi, nowymi obyczajami i nowym językiem. A po czwarte, było to zobowiązanie nawet bardziej skrajne niż małżeństwo: „Gdzie ty umrzesz, tam ja umrę i tam będę pogrzebana” (werset 17). Innymi słowy, Rut nigdy nie powróci do domu, nawet gdy Noemi umrze. Najbardziej zdumiewające zobowiązanie to jednak stwierdzenie, że: „twój Bóg będzie moim Bogiem” (werset 16). Noemi w wersecie 13 mówi, że „podniosła się przeciw mnie dłoń Pana”. Tak postrzega ona Boga w swoim rozgoryczeniu. Pomimo tego Rut porzuca swoje dziedzictwo religijne i czyni Boga Izraela swoim Bogiem. Być może uczyniła to zobowiązanie już lata temu, gdy mąż powiedział jej o wielkiej miłości Boga dla Izraela, Jego mocy rozstąpienia wód Morza Czerwonego i chwalebnej przyczynie pokoju i praworządności. W jakiś sposób Rut zaufała Bogu Noemi mimo gorzkich przeżyć teściowej.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jest to obrazem kobiety idealnej Boga. Wiara w Boga dostrzega to, co leży poza goryczą obecnych niepowodzeń. Wolność od bezpieczeństwa i wygód świata. Odwagę do stawienia czoła temu, co nieznane i obce. Radykalne poświęcenie w związku ustanowionym przez Boga. O, że też Betlejem mogło wydać taką kobietę na świat! &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Teologia Noemi: Dobro i zło  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc Rut i Noemi razem powracają do Betlejem w Judei (werset 19). W wersecie 20 Noemi mówi jednak:&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;„Nie nazywajcie mnie Noemi (co znaczy: moja rozkosz), ale nazywajcie mnie Mara (czyli gorycz), bo Wszechmogący napełnił mnie goryczą. Pełna wyszłam, a pustą sprowadził mnie Pan. Czemu nazywacie mnie Noemi, gdy Pan wydał świadectwo przeciw mnie, a Wszechmogący uczynił mnie nieszczęśliwą?”&amp;lt;br&amp;gt; &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Co myślicie o teologii Noemi? Ja każdego dnia wybrałbym teologię Noemi w porównaniu do sentymentalnych poglądów o Bogu, które w dzisiejszych czasach dominują ewangeliczne książki i magazyny. Noemi jest pewna trzech rzeczy: Bóg istnieje. Bóg jest najwyższy. Bóg ją doświadczył. Problemem Noemi jest to, że zapomniała ona o historii Józefa, który także poszedł do nieznanego kraju. Józef został sprzedany jako niewolnik. Został niesłusznie oskarżony przez cudzołożnicę i osadzony w więzieniu. Podobnie jak Noemi, miał powody, aby mówić: „Wszechmogący napełnił mnie goryczą”, ale wytrwał w wierze, a Bóg mu to wynagrodził. Kluczową nauką jest tutaj fragment Księgi Rodzaju 50,20: „Wy niegdyś knuliście zło przeciwko mnie [Józef kieruje te słowa do swoich braci], Bóg jednak zamierzył to jako dobro”. Noemi ma rację, gdy wierzy w najwyższego, wszechmogącego Boga, który rządzi sprawami narodów i rodzin, i każdego dnia daje nam zakosztować zarówno bólu, jak i radości. Musi jednak otworzyć oczy na znaki Jego łaski.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To Bóg zakończył głód i otworzył ludziom drogę do domu. Zwróć uwagę na niepozorną, lecz przynoszącą nadzieję wzmiankę na końcu wersetu 22. „Przyszły zaś do Betlejem na początku żniw jęczmienia”. Gdyby tylko Noemi mogła zobaczyć, co to oznacza. Lecz nie tylko to, Noemi musi także otworzyć swoje oczy na Rut. Co za dar! Co za błogosławieństwo! Gdy jednak ona i Rut stoją przed ludem Betlejem, Noemi mówi w wersecie 21: „pustą sprowadził mnie Pan&amp;quot;. Niezupełnie, Noemi! Jesteś tak wyczerpana przez doświadczanie nieszczęścia, że nie potrafisz dostrzec świtu radości. Co powiedziałaby Noemi, gdyby mogła dostrzec, że w Rut zyska męskiego potomka, a ten potomek będzie dziadkiem największego króla Izraela, a ten król Izraela będzie zapowiedzią Króla królów, Jezusa Chrystusa, Pana wszechświata? Myślę, że powiedziałaby:&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Nie sądź Pana ułomnym zmysłem,,&amp;lt;br&amp;gt;Lecz ufaj Mu przez chwałę;&amp;lt;br&amp;gt;Za zmarszczona twarzą Opatrzności&amp;lt;br&amp;gt;Skrywa uśmiech. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
==== Cztery nauki podsumowujące  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pozwólcie mi zakończyć podsumowaniem w formie czterech nauk. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 1. Zasada suwerenności Boga  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Bóg wszechmogący rządzi wszystkimi sprawami ludzkimi. Rządzi narodami (Dn 2,21) i rządzi rodami. Jego Opatrzność rozciąga się od parlamentu aż po twoją kuchnię. Bądźmy jak kobiety wiary w Starym Testamencie. Mogły wątpić we wszystko, ale nigdy nie zwątpiły w to, że Bóg był zaangażowany w każdy element ich życia, i że nikt nie może uniknąć Jego sprawiedliwości (Dn 4,34). On daje deszcz i deszcz wstrzymuje. On daje i zabiera życie. W Nim żyjemy, poruszamy się, mamy nasze istnienie. Nic - począwszy od wykałaczki aż po Tadź Mahal - nie może być dobrze zrozumiane bez relacji z Bogiem. Jest On wszechogarniającą i wszystko przenikającą rzeczywistością. Noemi miała rację i powinniśmy do niej dołączyć w tym przekonaniu. Bóg wszechmogący rządzi wszystkimi sprawami ludzi. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 2. Tajemnicza Opatrzność Boża  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Opatrzność Boża jest czasem ciężka. Bóg ciężko doświadczył Noemi w krótkim czasie - mogło to zostać odebrane jako gorycz. Być może ktoś powie: to wszystko z powodu grzechu podróży do Moabu i poślubienia pogańskich żon. Być może. Jednak niekoniecznie. Ps 34,19 głosi: „Wiele nieszczęść [spada na] sprawiedliwego; lecz ze wszystkich Pan go wybawia&amp;quot;. Ani Stary ani Nowy Testament nie obiecuje, że wiara ocali ludzi przez nieszczęściami w tym życiu. Załóżmy jednak, że nieszczęście Noemi było spowodowane jej nieposłuszeństwem. To czyni tę historię jeszcze bardziej zachęcającą, bo pokazuje, że Bóg jest w stanie zamienić swój wyrok w radość. Jeśli Rut została członkiem rodziny w grzeszny sposób, jest to nawet bardziej zaskakujące, że została prababką Dawida i przodkiem Chrystusa. Nie myśl więc nigdy, że grzech z przeszłości oznacza brak nadziei na przyszłość.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 3. Dobroć boskich przyczyn  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To prowadzi nas do trzeciej nauki. Nie tylko Bóg rządzi wszystkimi sprawami ludzkimi; nie tylko Opatrzność Boża jest czasem ciężka, ale wszystkie dzieła Boga mają na celu dobro i szczęście Jego ludu. Kto by sobie wyobraził, że w najgorszych czasach - w okresie sędziów - Bóg po cichu doświadczał rodzinę tragediami po to, by przygotować drogę na przyjście największego króla Izraela? Jednak nie tylko to, Bóg także działał, aby Noemi, Rut i Booz oraz ich przyjaciele mogli cieszyć się wielkim szczęściem. Jeśli tego lata cokolwiek sprawiło, że nie widzisz dla siebie przyszłości, ucz się od Rut, ze Bóg w tej konkretnej chwili działa, aby zapewnić ci przyszłość i dać nadzieję. Zaufaj Mu i cierpliwie czekaj. Złowieszcze chmury rozstąpią się pod wpływem łaski i błogosławieństwa.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== 4. Wolność jak u Rut  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Uczymy się także, że jeśli naprawdę ufamy najwyższej boskości i łasce Boga w naszym codziennym życiu, wtedy jesteśmy wolni jak Rut. Na wezwanie Boga możemy opuścić rodziny, pracę, dom, wiele poświęcić i stawić czoła nowym wezwaniom. Możemy też znaleźć wolność, odwagę i siłę, aby dotrzymać już podjętych zobowiązań. Gdy wierzymy we wszechmoc Boga, w to, że On działa w swej mocy dla dobra ufających Mu, daje nam to wolność i radość, których nie zachwieją ciężkie czasy. Księga Rut daje nam wgląd w ukryte działanie Boga podczas najcięższych czasów. I jak wszystkie inne pisma, mówi święty Paweł (Rz 15,4; 15,13), Księga Rut została napisana, byśmy mieli nadziei w obfitości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
===== W tekście wykorzystano strofę pieśni pt. „God Movers in a Mysterious Way” (W przedziwny sposób działa Bóg), autor: William Cowper 1731-1800. Tłumaczenie własne.&amp;lt;br&amp;gt;  =====&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:24:57Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;==== {{info|What Baptism Portrays}}  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4&amp;lt;br&amp;gt; ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.&amp;lt;br&amp;gt; Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”. &amp;amp;lt;/blockquote&amp;amp;gt; &amp;amp;lt;/blockquote&amp;amp;gt;&amp;amp;lt;/blockquote&amp;amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:20:32Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== {{info|What Baptism Portrays}}  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4&amp;lt;br&amp;gt; ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.&amp;lt;br&amp;gt; Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”. &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:12:31Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: /* Co obrazuje chrzest */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== {{info|What Baptism Portrays}}  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.&amp;lt;br&amp;gt; Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”. &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:07:03Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== {{info|What Baptism Portrays}}  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”. &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:06:42Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== {{info|What Baptism Portrays}} ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”. &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:06:09Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== {{info|What Baptism Portrays}} ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”. &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:05:53Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: /* Rz 5,20-6,4 */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== {{info|What Baptism Portrays}}&amp;amp;lt;br&amp;amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4 ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”. &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:05:32Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== {{info|What Baptism Portrays}}&amp;amp;lt;br&amp;amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”. &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:04:35Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== {{info|What Baptism Portrays}}&amp;amp;lt;br&amp;amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;amp;lt;/blockquote&amp;amp;gt; &amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”. &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:04:17Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== {{info|What Baptism Portrays}}&amp;amp;lt;br&amp;amp;gt;  ====&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”. &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:03:12Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: /* Zanurzenie czy pokropienie? */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
====Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
====Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
====Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:02:58Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: /* Co obrazuje chrzest */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
====Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
====Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:02:43Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: /* Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
====Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:02:11Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: /* Rz 5,20-6,4 */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:01:53Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: /* Czemu Jezus ustanowił akt chrztu? */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:01:38Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: /* Zanurzenie czy pokropienie? */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:01:00Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: /* Co obrazuje chrzest */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T17:00:43Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T16:56:25Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T16:55:25Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12).&amp;lt;br&amp;gt;Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy.&amp;lt;br&amp;gt;1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt?&amp;lt;br&amp;gt;2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę.&amp;lt;br&amp;gt;To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T16:54:51Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12).&amp;lt;br&amp;gt;Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy.&amp;lt;br&amp;gt;1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt?&amp;lt;br&amp;gt;2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę.&amp;lt;br&amp;gt;To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T16:54:06Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12).&amp;lt;br&amp;gt;Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy.&amp;lt;br&amp;gt;1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt?&amp;lt;br&amp;gt;2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę.&amp;lt;br&amp;gt;To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę.&amp;lt;br&amp;gt;To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T16:51:32Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12).&amp;lt;br&amp;gt;Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy.&amp;lt;br&amp;gt;1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt?&amp;lt;br&amp;gt;2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę.&amp;lt;br&amp;gt;To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.&amp;lt;br&amp;gt;Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu.&amp;lt;br&amp;gt;Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem.&amp;lt;br&amp;gt;Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest.&amp;lt;br&amp;gt;1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu.&amp;lt;br&amp;gt;Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”.&amp;lt;br&amp;gt;Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb.&amp;lt;br&amp;gt;Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest.&amp;lt;br&amp;gt;2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie.&amp;lt;br&amp;gt;Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci.&amp;lt;br&amp;gt;Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych.&amp;lt;br&amp;gt;Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie.&amp;lt;br&amp;gt;W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę.&amp;lt;br&amp;gt;To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T16:50:51Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: /* Czemu Jezus ustanowił akt chrztu? */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości.&amp;lt;br&amp;gt;Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12).&amp;lt;br&amp;gt;Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy.&amp;lt;br&amp;gt;1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt?&amp;lt;br&amp;gt;2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę.&amp;lt;br&amp;gt;To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.&amp;lt;br&amp;gt;Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu.&amp;lt;br&amp;gt;Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem.&amp;lt;br&amp;gt;Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest.&amp;lt;br&amp;gt;1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu.&amp;lt;br&amp;gt;Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”.&amp;lt;br&amp;gt;Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb.&amp;lt;br&amp;gt;Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest.&amp;lt;br&amp;gt;2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie.&amp;lt;br&amp;gt;Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci.&amp;lt;br&amp;gt;Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych.&amp;lt;br&amp;gt;Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie.&amp;lt;br&amp;gt;W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę.&amp;lt;br&amp;gt;To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T16:50:00Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości.&amp;lt;br&amp;gt;Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12).&amp;lt;br&amp;gt;Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy.&amp;lt;br&amp;gt;1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt?&amp;lt;br&amp;gt;2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę.&amp;lt;br&amp;gt;To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.&amp;lt;br&amp;gt;Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu.&amp;lt;br&amp;gt;Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem.&amp;lt;br&amp;gt;Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest.&amp;lt;br&amp;gt;1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu.&amp;lt;br&amp;gt;Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”.&amp;lt;br&amp;gt;Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb.&amp;lt;br&amp;gt;Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest.&amp;lt;br&amp;gt;2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie.&amp;lt;br&amp;gt;Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci.&amp;lt;br&amp;gt;Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych.&amp;lt;br&amp;gt;Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie.&amp;lt;br&amp;gt;W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę.&amp;lt;br&amp;gt;To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T16:48:37Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;&amp;lt;blockquote&amp;gt;&lt;br /&gt;
==== Rz 5,20-6,4  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&amp;lt;br&amp;gt;To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości.&amp;lt;br&amp;gt;Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato.&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy.&amp;lt;br&amp;gt;Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość.&amp;lt;br&amp;gt;Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Zanurzenie czy pokropienie?  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12).&amp;lt;br&amp;gt;Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy.&amp;lt;br&amp;gt;1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt?&amp;lt;br&amp;gt;2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę.&amp;lt;br&amp;gt;To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Co obrazuje chrzest  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.&amp;lt;br&amp;gt;Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. &amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu.&amp;lt;br&amp;gt;Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem.&amp;lt;br&amp;gt;Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest.&amp;lt;br&amp;gt;1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu.&amp;lt;br&amp;gt;Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”.&amp;lt;br&amp;gt;Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb.&amp;lt;br&amp;gt;Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest.&amp;lt;br&amp;gt;2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie.&amp;lt;br&amp;gt;Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci.&amp;lt;br&amp;gt;Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych.&amp;lt;br&amp;gt;Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie.&amp;lt;br&amp;gt;W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==== &amp;lt;br&amp;gt;Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami  ====&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;lt;br&amp;gt;Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę.&amp;lt;br&amp;gt;To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-20T15:56:47Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|What Baptism Portrays}}&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;'''Rz 5,20-6,4''' &amp;lt;br&amp;gt; Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &amp;lt;br&amp;gt;Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; '''Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?''' &amp;lt;br&amp;gt; Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Zanurzenie czy pokropienie?''' &amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; 1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; 2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; '''Co obrazuje chrzest''' &amp;lt;br&amp;gt; Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &amp;lt;br&amp;gt;Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; 1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. 2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; '''Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami''' &amp;lt;br&amp;gt; Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-19T17:07:23Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|What Baptism Portrays}}&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;'''Rz 5,20-6,4''' &amp;lt;br&amp;gt; Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &amp;lt;br&amp;gt;Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; '''Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?''' &amp;lt;br&amp;gt; Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
'''Zanurzenie czy pokropienie?''' &amp;lt;br&amp;gt;Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; 1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; 2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; '''Co obrazuje chrzest''' &amp;lt;br&amp;gt; Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &amp;lt;br&amp;gt;Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; 1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. 2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; '''Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami''' &amp;lt;br&amp;gt; Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest</id>
		<title>Co obrazuje chrzest</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://pl.gospeltranslations.org/wiki/Co_obrazuje_chrzest"/>
				<updated>2011-09-19T17:04:32Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;ElzbietaP: &lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;{{info|What Baptism Portrays}}&amp;lt;br&amp;gt; &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;'''Rz 5,20-6,4''' &amp;lt;br&amp;gt; Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &amp;lt;br&amp;gt;Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
To ostatnia część tego krótkiego cyklu na temat chrztu. Wiem, że jest jeszcze tak wiele do powiedzenia. Przykro mi, że nie udzieliłem odpowiedzi na niektóre z waszych pytań. Będziemy natomiast mieli więcej okazji do przedyskutowania tych spraw w przyszłości. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Przypomnijcie sobie, że jednym z czterech powodów, dla których umieściliśmy tutaj, na początku lata, tę serię, jest nasza wiara w to, że Nowy Testament wzywa ludzi do otwartego i odważnego przyjścia do Chrystusa. Chcemy widzieć, jak osoby wierzące dają świadectwo publicznie i chcemy widzieć, jak inni stają się wierzącymi dzięki twojemu świadectwu i przez posługę słowa przez całe lato. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; '''Czemu Jezus ustanowił akt chrztu?''' &amp;lt;br&amp;gt; Możemy się czasem zastanawiać, czemu Jezus ustanowił akt chrztu. Czemu istnieje coś takiego jak chrzest? Jeśli zbawienie jest łaską przez wiarę, dlaczego stworzono wymagany rytuał albo symbol mający na celu wyrażanie naszej wiary? Na to pytanie Biblia nie daje odpowiedzi. Jednak doświadczenie uczy nas interesujących rzeczy. Na przykład, cztery tygodnie temu, po wygłoszeniu pierwszej części tego cyklu, podeszła do mnie była misjonarka z Filipin i wyraziła wdzięczność za poruszenie tego tematu,, a potem zdradziła dlaczego. Powiedziała, że na Filipinach, gdzie znajduje się wielu wyznawców nominalnego i synkretycznego katolicyzmu, osoby nawrócone były tolerowane, a rodzina prawie nie dostrzegała ich nawrócenia, aż do momentu chrztu. Wtedy biblijne zapowiedzi wrogości i podziału stawały się rzeczywistością. W tym otwartym rytuale wyznawania właśnie odnalezionej wiary jest coś, co sprawia, że stanowisko i czyny tej osoby stają się całkowicie jasne. Innymi słowy, w wielu kulturach dzisiejszych czasów ta sytuacja przypomina tę z Janem Chrzcicielem. Nauczał on chrztu skruchy, a ci, którzy myśleli, że mieli już wszystko, czego im potrzeba, nieczęsto wpadali we wściekłość. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Tego samego tygodnia ukazał się magazyn misyjny (The Dawn Report z 30 maja). Na stronie 7 znajduje się zdjęcie człowieka udzielającego chrztu w misjonarskich warunkach, w rzece, a napis pod zdjęciem głosił: „Służba na wolnym powietrzu i chrzest w rzece są czasem najlepszymi środkami na wzrost”. Nie jesteśmy w stanie pojąć całej konstelacji przyczyn, dla których Bóg w swojej mądrości ustanowił chrzest jako normatywną drogę wyrażania wiary w Chrystusa oraz identyfikację z Nim i jego wyznawcami. Możemy wymienić kilka przyczyn, dla których to dobra rzecz, jednak prawdopodobnie nie możemy nawet zbliżyć się do myślenia o wszystkich dobrych stronach boskiego zamiaru. W końcu jest to akt zaufania w naszym Ojcu; ufności, że On wie, co robi, a my będziemy szczęśliwi działając na Jego polecenie. '''Zanurzenie czy pokropienie?''' &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Dzisiaj postaram się na podstawie Listu do Rzymian 5,20-6,4 rzucić światło na znaczenie tego aktu. Odpowiem także na pytanie dotyczące sposobu chrztu, które niektórzy z was mają - czy powinniśmy praktykować chrzest przez zanurzenie raczej niż przez pokropienie? Pozwólcie, że zacznę od ogólnych informacji na temat chrztu przez zanurzenie. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje dowodów na to, że w Nowym Testamencie chrzest odbywał się poprzez zanurzenie. 1) Słowo baptizo po grecku oznacza „zanurzenie”, a nie pokropienie. 2) Opisy chrztu w Nowym Testamencie wskazują na to, że ludzie wchodzili do wody, aby się w niej zanurzyć, a nie przynosili wodę w zbiorniku, aby potem ją wylać lub się nią pokropić (Mt 3,6: „w rzece Jordan”; 3,16: „wyszedł z wody”; J 3,23: „wiele wody”; Dz 8,38: „zeszli do wody”). 3) Zanurzenie pasuje do symboliki bycia pogrzebanym z Chrystusem (Rz 6,1-4; Kol 2,12). &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Nie będziemy się nad tym dłużej rozwodzić, pozwólcie jednak, że powiem w jaki sposób interpretować fakt, że nasz kościół i nasze wyznanie czyni chrzest przez zanurzenie wyraźną cechą członkostwa w lokalnym przymierzu społecznym (ale nie w powszechnym ciele Chrystusa). Nie wierzymy w to, że konkretny sposób chrztu jest konieczny dla dokonania się aktu zbawienia. Nie podważamy czyjegoś chrześcijaństwa tylko na podstawie metody chrztu tej osoby. Można by pytać, czy powinno się pozwalać na wejście do wspólnoty osobom, które naprawdę narodziły się na nowo, ale zostały jedynie pokropione jako wierzące? Można na dwa sposoby wytłumaczyć, dlaczego tak nie robimy. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; 1) Czy powinniśmy nazywać chrztem sposób chrztu stworzony przez człowieka, jeśli mamy dobre dowody wskazujące na to, że odstępuje on od formy chrztu zapoczątkowanej przez Chrystusa? Czy w ten sposób nie ryzykujemy tego, że zmniejszymy znaczenie faktu, że Chrystus sam ustanowił ten akt? &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; 2) Lokalne społeczności chrześcijańskie zwane kościołami są zbudowane na wspólnych przekonaniach biblijnych, z których część jest niezbędna dla zbawienia, a część nie. Nie definiujemy naszego życia w przymierzu i wspólnocie jedynie poprzez wąski zbiór wierzeń, które musimy mieć, aby dostąpić zbawienia. Wierzymy raczej, że znaczenie prawdy i autorytetu Pisma są lepiej uznawane, gdy społeczności chrześcijańskie określają się przy pomocy zbioru przekonań biblijnych i trwają przy nich, a nie na nowo definiując znaczenie członkostwa we wspólnocie za każdym razem, gdy któreś z tych przekonań jest kwestionowane. Gdy inne społeczności chrześcijańskie czynią tak wyrażając miłość braterską do innych wierzących, zarówno prawdzie jak i miłości staje się zadość. Fakt, że tak wiele z osób zapraszanych na konferencję dla pastorów w Betlejem nie może być członkami naszego kościoła mówi, że z powagą traktujemy miłość, jedność, a także prawdę. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; To, które z rzeczy niekoniecznych będą przekazywane z pokolenia na pokolenie w różnych społecznościach, zależy głównie od zmieniających się okoliczności i zmieniających się ocen co do tego, które z prawd należy podkreślać. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; '''Co obrazuje chrzest''' &amp;lt;br&amp;gt; Mając to na uwadze spójrzmy na fragment z Listu do Rzymian 5,20-6,4, aby zobaczyć, co obrazuje chrzest, a także, choć w mniejszym zakresie, jakie konsekwencje ma to dla sposobu chrztu. Chciałbym, abyście mogli zobaczyć tę pełną łaski rzeczywistość, na którą wskazuje chrzest, przede wszystkim po to, aby ta rzeczywistość was ogarnęła, ale także, aby piękno i znaczenie tego aktu wzrastało w waszych umysłach i sercach. Rz 5,20-6,4: &lt;br /&gt;
&amp;lt;blockquote&amp;gt;Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. &amp;lt;br&amp;gt;Cóż więc powiemy? Czyż mamy trwać w grzechu, aby łaska bardziej się wzmogła? Żadną miarą! Jeżeli umarliśmy dla grzechu, jakże możemy żyć w nim nadal? Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca.&amp;lt;/blockquote&amp;gt; &lt;br /&gt;
Jedną ze wspaniałych rzeczy w tym fragmencie jest to, że pokazuje on, że jeśli rozumiesz, co obrazuje chrzest, rozumiesz również, co naprawdę stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. Wielu z nas zostało ochrzczonych w takim momencie życia, gdy nie wiedzieliśmy jeszcze za wiele. To dobrze. Oczekuje się, że chrzest następuje we wczesnym życiu chrześcijanina, kiedy zbyt wiele jeszcze nie wiemy. Oczekuje się także, że z czasem dowiemy się więcej o jego znaczeniu. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Nie myśl sobie, że musisz zostać ponownie ochrzczonym, bo wcześniej nie wiedziałeś, co chrzest naprawdę znaczy. Nie, gdyż oznaczałoby to, że musiałbyś ponownie dostępować chrztu z każdą nauką z zakresu teologii biblijnej. Raczej ciesz się z tego, że wyraziłeś swoją prostą wiarę w posłuszeństwie Jezusowi i teraz dowiadujesz się, co to wszystko oznaczało. To właśnie czyni tutaj Paweł: ma nadzieję, że jego czytelnicy wiedzą, co oznaczał ich chrzest, lecz mimo wszystko wciąż naucza, na wypadek gdyby jednak nie wiedzieli lub zapomnieli. Naucz się z tego fragmentu tego, co już zobrazowałeś przed oczyma Boga i co już stało się z tobą, gdy zostałeś chrześcijaninem. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Zajmę się tylko dwiema rzeczami, które, zgodnie z tym fragmentem, obrazuje chrzest. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; 1. Chrzest jest obrazem naszej śmierci w śmierci Chrystusa. Wersety 3-4a: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani”. To wielka prawda o chrześcijanach. Umarliśmy. Chrystus, gdy umarł, umarł naszą śmiercią. Znaczy to przynajmniej dwie rzeczy. 1) Po pierwsze, nie jesteśmy już takimi samymi ludźmi, jak wcześniej, nasze stare „ja” umarło. Nie jesteśmy już tacy sami. 2) Po drugie, nasza fizyczna śmierć w przyszłości nie będzie miała dla nas takiego znaczenia, jakie by miała, gdyby Chrystus nie umarł naszą śmiercią. Ponieważ umarliśmy w Chrystusie, a On umarł za nas naszą śmiercią, nasza śmierć nie będzie czymś strasznym. „Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” (1 Kor 15,55). Oścień i zwycięstwo śmierci zostały pochłonięte przez Chrystusa. Pamiętasz z ostatniego tygodnia: napił się ze zbiornika. Zwróć uwagę na powtórzenie słowa „w” w wersecie 3 i 4. Chrzest zanurzający „w Chrystusa Jezusa” oraz zanurzeni „w Jego śmierć” (werset 3), a także chrzest zanurzający nas „w śmierć” (werset 4a). Oznacza to, że chrzest obrazuje nasze przymierze z Jezusem oraz to, że zjednoczyliśmy się z nim duchowo, a Jego śmierć stanie się naszą śmiercią oraz Jego życie stanie się naszym życiem. W jaki sposób tego doświadczamy? Jak wiesz, że to stało się z tobą? Odpowiedź brzmi: ponieważ doświadczasz tego poprzez wiarę. Możesz to odczytać w analogicznych wersetach. List do Galatów 2,19b-20 nawiązuje do wiary: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego...”. Innymi słowy, to „ja”, które umarło, nie wierzyło, było pełne buntu, a „ja”, które zostało powołane do życia, jest pełne wiary - „obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Podstawą tego wszystkiego jest przymierze z Chrystusem - „żyje we mnie Chrystus”. A ja żyję w Nim - w duchowym przymierzu z Nim. Jego śmierć jest moją śmiercią, a Jego życie przeżywam w moim życiu. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Inny obraz znajduje się w Liście do Kolosan 2,6-7a: „Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze”. Tutaj ponownie możecie zobaczyć, że poprzez wiarę w Chrystusa doświadczacie przymierza z Chrystusem. Przyjęliście Go jako Pana i Zbawcę oraz w wierze jesteście z Nim zjednoczeni i „w Nim postępujcie” oraz „na Nim (...) się budujcie”. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Tak więc, gdy w Liście do Rzymian 6,3-4a jest mowa o tym, że jesteśmy ochrzczeni w Chrystusie i z Nim pogrzebani, znaczy to, że chrzest wyraża wiarę, w której doświadczamy przymierza z Chrystusem. Przypuszczalnie to właśnie dlatego Bóg stworzył chrzest w taki sposób, aby przypominał pogrzebanie. Reprezentuje on śmierć, której doświadczamy, gdy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. To właśnie dlatego jesteśmy zanurzeni: jest to symboliczny pogrzeb. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Wiedz więc, wyznawco, że już umarłeś. Dawne, niewierzące i zbuntowane „ja” zostało ukrzyżowane z Chrystusem. To właśnie znaczył i wciąż znaczy twój chrzest. 2. Chrzest jest obrazem naszego nowego życia w Chrystusie. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Werset 4: „Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”. Nikt nie zostaje pod wodą chrztu. Wynurzamy się z wody. Po śmierci przychodzi nowe życie. Dawne „ja” niewiary i buntu umarło, gdy zjednoczyliśmy się z Chrystusem poprzez wiarę. A w chwili, gdy umarło dawne „ja”, nowemu „ja” zostało ofiarowane życie - nowa duchowa osoba powstała ze śmierci. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Kluczowym komentarzem do tej prawdy jest List do Kolosan 2,12. Święty Paweł pisze: „jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił”. Zwróć uwagę na to: Zostaliśmy wskrzeszeni w Chrystusie tak jak w Liście do Rzymian 6,4 jest napisane, że wkraczamy w nowe życie. To jest działanie Boga, który wskrzesił Go, podobnie jak w Liście do Rzymian 6,5 mowa jest o Chrystusie, który powstał z martwych poprzez chwałę Ojca. Stało się tak poprzez wiarę w działanie Boga, który wskrzesił Jezusa z martwych. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; Tak więc List do Kolosan 2,12 wyraźnie mówi to, czego List do Rzymian 6,4 nie przekazuje wprost - że chrzest wyraża naszą wiarę w działanie Boga mające na celu wskrzeszenie Jezusa. Wierzymy, że Chrystus żyje powstawszy z grobu i rządzi dzisiaj po prawicy Ojca w niebie, z którego przyjdzie ponownie w chwale i łasce. A wiara w działanie Boga - w chwałę Boga, jak nazywa to Paweł - to coś wspólnego, co mają wszyscy żyjący nowym życiem w Chrystusie. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; W gruncie rzeczy, nowe życie jest życiem w wierze i chwale oraz w działaniach Boga. „Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża (...) jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego”. Nowe życie jest życiem codziennej ufności w działania Boga - w chwałę Boga. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; '''Chrzest jest obrazem tego, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami''' &amp;lt;br&amp;gt; Podsumujmy więc wszystko i przedstawmy wniosek. Chrzest obrazuje to, co stało się z nami, gdy zostaliśmy chrześcijanami: zjednoczyliśmy się z Chrystusem. Jego śmierć stała się naszą śmiercią. Umarliśmy razem z Nim. W tym samym momencie, Jego życie stało się naszym życiem. Żyjemy teraz życiem Chrystusa w nas. I doświadczamy tego wszystkiego poprzez wiarę. &amp;lt;br&amp;gt;&amp;lt;br&amp;gt; To właśnie oznacza bycie chrześcijaninem: życie w rzeczywistości, którą obrazuje chrzest - codzienne oglądanie się do Boga i mówienie mu: „Przyszedłem do Ciebie dzięki Chrystusowi, Twojemu Synowi. W Nim należę do Ciebie. Jesteś moim domem. Chrystus jest moją jedyną nadzieją na zgodę z Tobą. Codziennie na nowo ją otrzymuję. Moją nadzieję pokładam w Jego śmierci za mnie i mojej śmierci w Nim. Moje życie z Nim jest życiem wiary w Ciebie, Ojcze. Dzięki Niemu ufam w Twoje działania we mnie i dla mnie. Tej samej mocy, której użyłeś, aby wskrzesić Go z martwych, użyjesz, aby mi pomóc. W tę obietnicę przyszłej łaski wierzę i w niej mam nadzieję. To ona odnawia moje życie. Chryste, chwalę to, co obrazuje mój chrzest! Dziękuję za Twoją śmierć za mnie i obdarowanie mnie nowym życiem. Amen”.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>ElzbietaP</name></author>	</entry>

	</feed>