Miara zadowolenia

Z Gospel Translations Polish

(Różnice między wersjami)
Kathyyee (dyskusja | wkład)
(Utworzył nową stronę „<span class="fck_mw_template">{{info|Measuring Up}}</span><p>Cieszę się, że apostoł Paweł pisze, że nauczył się przestawać na tym, co ma (Fil. 04:11). Ta łask...”)

Aktualna wersja na dzień 03:24, 19 lis 2019

Powiązane materiały
Więcej Autor: Jerry Bridges
Indeks autorów
Więcej Temat: Uświęcenie i wzrost
Indeks tematyczny
O tym materiale
English: Measuring Up

© Ligonier Ministries

Podziel się tym
Nasza misja
Ten materiał został opublikowany przez Gospel Translations, organizację pełniącą posługę duszpasterską online, której misją jest bezpłatne udostępnianie książek i artykułów z tematyki gospel w każdym kraju i języku

Dowiedz się więcej (English).
Jak możesz pomóc
Jeżeli znasz dobrze język angielski, możesz nam pomóc jako tłumacz

Dowiedz się więcej (English).

Autor: Jerry Bridges Temat: Uświęcenie i wzrost
Część serii Tabletalk

Tłumacz Anna Cook

Review Możesz nam pomóc edytując to tłumaczenie, aby było ono jeszcze lepsze Dowiedz się więcej (English).


Cieszę się, że apostoł Paweł pisze, że nauczył się przestawać na tym, co ma (Fil. 04:11). Ta łaska wynikająca z chrześcijańskiego charakteru zdecydowanie nie przyszła mi z łatwością. Stanąłem kiedyś przed lustrem w sypialni i naliczyłem siedem różnych „wad” w swoim ciele - rzeczy, którymi często się zamartwiałem i narzekałem na nie. Niektóre z nich były po prostu kosmetyczne, wpływające jedynie na mój wygląd, np. łysienie, pojawiające się u mnie od kiedy skończyłem dwadzieścia pięć lat.

Inne rzeczy, które były (i nadal są) „wadami”, dotyczyły funkcjonowania i o wiele trudniej jest mi przejść nad nimi do porządku dziennego. Ciągle jeszcze pamiętam próby gry w bejsbola na początku szkoły podstawowej. Nie potrafiłem ani dobrze odbić, ani złapać piłki, ponieważ nie umiałem określić, gdzie piłka jest, ani oszacować, jak szybko do mnie leci. Dopiero wiele lat później dowiedziałem się, że moja niezdolność do gry w bejsbola wynikała z tego, że miałem widzenie jednooczne - czyli niemożność skupienia więcej niż jednego oka w tym samym czasie.  Percepcja głębi, która u większości ludzi jest prawidłowa, opiera się na widzeniu obuocznym - zdolności skupienia obydwojga oczu naraz, aby odpowiednio oszacować odległość.

Inną moją wadą funkcjonalną jest kompletna utrata słuchu w jednym uchu. Często jest mi wstyd, gdy ludzie do mnie mówią, a ja ich nie słyszę, ponieważ wygląda, jakbym ich ignorował, lub gdy w towarzystwie usiłuję rozmawiać z kimś stojącym po stronie mojego głuchego ucha. Nawet nasz zmysł kierunku, z którego dochodzi dźwięk, wynika z milisekundowej różnicy w tym, kiedy dźwięk dociera do każdego ucha. Słysząc tylko jednym uchem, nie posiadam wcale zmysłu rozróżnienia kierunku, z którego pochodzi dźwięk. Na przykład, gdy żona woła mnie w domu, często muszę zapytać ją: „Gdzie jesteś?”.

Zdaję sobie sprawę, że moje fizyczne wady są, w najgorszym przypadku, jedynie niedogodnością, nieporównywalną z poważną niepełnosprawnością, taką jak zupełna ślepota, głuchota lub paraliż. Jednakże w przeszłości często były one powodem mojego niezadowolenia. W rzeczywistości, stojąc wtedy przed lustrem i wynajdując siedem wad, byłem więcej niż niezadowolony. Zmagałem się z syndromem „dlaczego ja?”.

Jak nauczyłem się być zadowolonym w takich okolicznościach? W taki sam sposób, jak każda inna osoba z mniejszym lub większym upośledzeniem: poprzez skupienie na wspaniałej prawdzie, iż Bóg stworzył mnie takiego, jakim jestem. Psalm 139:13 mówi: „Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki”. Biblia uczy, że Bóg stworzył każdego z nas takimi, jacy jesteśmy. Nie pomija to rzeczywistości genetycznego dziedziczenia i procesów biologicznych. Oznacza to, że Bóg w taki sposób kieruje tymi czynnikami, jak zgodnie z prawdą mówi Biblia, że w sposób unikalny zaprojektował On każdego z nas w łonie matki.

Musiałem nauczyć się, że fizycznie jestem jaki jestem, ponieważ wszechmogący Bóg, który mnie kocha i zesłał Swojego Syna, aby za mnie umarł, stworzył mnie właśnie takim - wraz z moimi problemami dotyczącymi funkcjonowania i wyglądu. Tak cudownie mnie stworzyłeś (Ps. 139:14). Moje cechy fizyczne - brodawki i inne - są wynikiem starannej, gruntownej, szczegółowej i twórczej pracy Boga. 

Sprowadza mnie to do kolejnej prawdy, która pomogła mi nauczyć się zadowolenia. Bóg nie tylko stworzył mnie w łonie matki, ale również zaplanował moje dni. W psalmie 139:16 czytamy: „I wszystkie są spisane w Twej księdze; dni określone zostały, chociaż żaden z nich [jeszcze] nie nastał”. Bóg w sposób wyjątkowy stworzył każdego z nas, abyśmy wypełnili plan, jaki dla nas przygotował. Plan ten nie zakłada jedynie Jego początkowego stworzenia nas samych, ale również okoliczności rodzinnych i społecznych, w jakich się urodziliśmy.

Ja urodziłem się w rodzinie o niskim dochodzie i statusie społecznym. Obydwoje rodzice rzucili szkołę mniej więcej w ósmej klasie, aby pracować na farmach swoich rodzin. Nie mogli zaoferować mi żadnych korzyści natury edukacyjnej czy kulturowej. Byłem zazdrosny o innych, którzy takie korzyści posiadali. Dopiero poprzez zrozumienie prawdy, że Bóg w swojej nieskończonej mądrości i miłości ustanowił dla mnie tę ścieżkę, nauczyłem się poprzestawać na tym, co mam.

Boży plan zawiera nie tylko status ekonomiczny i społeczny, w którym się urodziliśmy, ale także wszystkie życiowe „zawirowania” - wszelkie pozornie losowe czy przypadkowe zdarzenia oraz niespodziewany bieg wydarzeń, zarówno „dobrych”, jak i „złych”, występujących w naszym życiu. Wszystkie te sytuacje czy okoliczności, nawet jeżeli wydają się nam jedynie zbiegiem wydarzeń, są częścią Bożego planu dla naszego życia.

Gdy moja pierwsza żona umierała na raka, doświadczałem okresów „użalania się”. Podczas jednego z nich, pewnego dnia postanowiłem spisać listę wszystkich znacząco „złych” rzeczy, które mi się w życiu przydarzyły (takich, jak śmierć mojej matki, gdy miałem zaledwie czternaście lat). Trzeba przyznać, że po prawej stronie kartki wypisałem wszystkie znacząco „dobre” rzeczy. Nie jest niczym zaskakującym to, że lista „złych” rzeczy była około dwa razy dłuższa niż lista „dobrych”. Sądzę, że w upadłym świecie, w którym żyjemy, jest to raczej normą. Następnie, rozważając List do Rzymian 8:28, napisałem na dole strony: „A Bóg sprawia, że wszystkie te rzeczy (zarówno dobre, jak i złe), współdziałają ze sobą dla mojego dobra”. Niektóre z tych tak zwanych „złych” rzeczy gryzły mnie od lat. Jednak tego dnia Bóg dał mi poczucie zadowolenia z nich.

Następnie jest też kwestia powołania. Pomimo, iż studiowałem inżynierię, niedługo po zdobyciu dyplomu zacząłem myśleć, że Bóg chce, abym został zagranicznym misjonarzem. Jednakże nigdy nie zostałem misjonarzem. W zamian za to zostałem administratorem w organizacji misyjnej. Początkowo uważałem pracę administracyjną za tymczasowy przerywnik w drodze na misje. Dopiero później musiałem zmierzyć się z faktem, że Bóg uzdolnił mnie do pracy administracyjnej i do niej mnie powołał. W jaki sposób wtedy nauczyłem się być zadowolonym? Poprzez akceptację faktu, że Bóg umieszcza każdego z nas w Ciele Chrystusa według swojego upodobania (patrz 1 Kor. 12:18).

Zapewne jesteś w stanie znaleźć wspólny wątek w moich doświadczeniach nauki tego, jak być zadowolonym: silną wiarę w mądre i wszechmogące panowanie Boga nad wszelkimi okolicznościami mojego życia. Jednak istnieje jeszcze jedna tak samo dla mnie ważna biblijna prawda: uświadomienie sobie, że wszystko, czym jestem oraz co posiadam dzieje się dzięki łasce Bożej.  Nie otrzymałem tego, na co zasługuję, a mianowicie Bożego potępienia i gniewu. Przeciwnie, otrzymałem to, na co nie zasługuję: odpuszczenie grzechów, dar życia wiecznego oraz wszelkie błogosławieństwa w życiu doczesnym. Uważam, że te dwie fundamentalne prawdy - wszechmoc i łaska Boża - pomogły mi nauczyć się, jak być zadowolonym.

A jednak nawet znajomość tych dwóch wspaniałych prawd nie jest w stanie sama w sobie uczynić nas zadowolonymi. Słynne stwierdzenie Pawła z listu do Filipian 4:13: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”, zostało napisane w kontekście jego uczenia się poprzestawania na tym, co ma. Musiałem, jak Paweł, nauczyć się tego, że jakkolwiek trudne i frustrujące nie byłyby okoliczności, Boża moc Chrystusa dostępna jest poprzez Ducha Świętego, aby pomóc mi być zadowolonym. Zadowolenie to, swoją drogą, jeśli o mnie chodzi, jest pojęciem względnym. Nie jestem zawsze zadowolony ani nie sądzę, abym kiedykolwiek był idealnie zadowolony. Ale przeszedłem długą drogę, aby nauczyć się, jak poprzestawać na tym, co mam. Za to właśnie Bogu dziękuję.